Liga Mistrzów to specyficzne rozgrywki. Żeby wygrać Premier League, musisz prezentować wyrównany poziom na przestrzeni 38 kolejek. Pojedyncze potknięcia i wypadki przy pracy często nie mają jednak znaczenia w ostatecznym rozrachunku. Inaczej wygląda sprawa w przypadku Champions League – w systemie pucharowym trzeba być maksymalnie skoncentrowanym na każdym kolejnym pojedynku. W najważniejszych rozgrywkach na Starym Kontynencie często decyduje dyspozycja dnia i nie ma drugich szans. Okazałeś się tego dzisiaj słabszy? Przykro nam, zapraszamy ponownie za rok. W ostatnich latach piłkarze City kilkukrotnie boleśnie się o tym przekonali.

Wielkie drużyny żyją dla wielkich meczów

Nikt o zdrowych zmysłach nie będzie podważał faktu, że Manchester City to drużyna z najwyższej światowej półki. Obywatele na przestrzeni ostatniej dekady odnieśli najwięcej triumfów w Premier League, a pod wodzą Pepa Guardioli ustanowili masę imponujących rekordów. Szczególnie w historii zostaną zapamiętane sezony 17/18 oraz 18/19, kiedy podopieczni Katalończyka byli niesamowici na ligowych boiskach. Jednak wiele osób nie będzie stawiało The Cityzens na równi z innymi czołowymi europejskimi markami, dopóki nie osiągną poważnego sukcesu w Lidze Mistrzów. I słusznie – nadszedł już najwyższy czas, żeby klub z błękitnej części Manchesteru udowodnił swoją wielkość przed całym światem.

Lutowy pojedynek z Realem był tak naprawdę pierwszym zwycięstwem City w fazie pucharowej LM z gatunku tych największych. Obecny sezon jest 9. z rzędu, w którym Obywatele uczestniczą w najbardziej prestiżowych rozgrywkach na świecie. Jedyną drużyną z ambicjami na końcowy triumf, którą udało się do tej pory wyeliminować z fazy pucharowej, było PSG w 2016 roku, w ostatnim sezonie Manuela Pellegriniego. Europejskie batalie pod wodzą Guardioli były dotychczas jednym wielkim zawodem. 

Za pierwszym razem rywalizacja zakończyła się już na ⅛ finału, kiedy mocniejsze okazało się Monaco. W kolejnych dwóch latach udawało się zajść etap dalej, po wyeliminowaniu odpowiednio FC Basel i Schalke 04, jednak to by było na tyle. Na etapach ćwierćfinałów lepsze okazywały się inne angielskie kluby, Liverpool oraz Tottenham.

Najłatwiej powiedzieć, że piłkarzom City zwyczajnie brakowało doświadczenia w tych rozgrywkach. I po części jest to prawda, bo znaczną część składu Guardioli stanowiły gwiazdy, które trafiały na Etihad Stadium jako wielkie talenty z potencjałem i dopiero dzięki niemu wchodziły na najwyższy poziom. Jednak moim zdaniem najważniejsze pytanie dotyczy mentalnego podejścia do europejskich potyczek. Dlaczego zespół, który fenomenalnie spisywał się w lidze, nie potrafił odpowiednio zmotywować się na najważniejsze starcia w Lidze Mistrzów?

Problem leżał w głowie

Jeśli miałbym wskazać dotychczasową przyczynę niepowodzeń City w europejskich pucharach, to obok braku doświadczenia zdecydowanie postawiłbym na brak odpowiedniej koncentracji. Żeby osiągnąć sukces w Champions League, musisz być maksymalnie skoncentrowany od pierwszej do ostatniej minuty dwumeczu. Sprawę awansu często rozstrzygają najmniejsze detale, a dyspozycja dnia ma ogromne znaczenie.

W sezonie 17/18 w ćwierćfinałowym starciu na Anfield piłkarze w błękitnych koszulkach zapomnieli wyjść na pierwszą połowę. Głowy zostawili w szatni, a kiedy po pół godziny gry się obudzili, to na tablicy widniał już wynik 3:0 dla Liverpoolu. Być może byli rozkojarzeni skandalicznym zachowaniem chuliganów, którzy obrzucili autokar kamieniami, być może przytłoczyła ich atmosfera stadionu. Nie ma to żadnego znaczenia. Jeżeli chcesz być najlepszy w Europie, to musisz sobie radzić z takimi trudnościami. 

Rok później w pierwszym starciu z Tottenhamem również brakowało koncentracji w kluczowych momentach. Taktyka Guardioli była zaskakująca i trochę niepodobna do trenera kochającego ofensywny futbol – jego drużyna zagrała bardzo asekuracyjnie, przede wszystkim zabezpieczając tyły. Dlaczego plan nie wypalił? Aguero przestrzelił karnego na początku meczu, a w drugiej połowie Delph popełnił katastrofalny w skutkach błąd we własnym polu karnym, po którym Son zdobył jedynego gola w spotkaniu. 

Rewanż z Kogutami to już zupełnie inna historia, ale sprowadza się do tego samego wniosku – dyspozycja dnia każdego z graczy nie była na najwyższym poziomie. Niesamowitą ironią losu był fakt, że Laporte, który rozgrywał niesamowity sezon i przez cały rok wystrzegał się od błędów, tego dnia podarował rywalom dwa gole. Straty udało się odrobić, ale jak się skończyło, wszyscy pamiętają. Zabrakło szczęścia i ostatecznie to technologia odebrała Obywatelom awans do półfinału.

City w nowej odsłonie

W tegorocznym pojedynku na Santiago Bernabeu coś się zmieniło. Po raz pierwszy zobaczyłem dojrzałe City na europejskiej arenie. Mimo straty gola potrafili odwrócić losy spotkania i ostatecznie triumfować. Tamtej nocy The Cityzens byli zespołem, który wreszcie dorósł do tego, aby wygrywać wielkie spotkania. Wierzę, że dziś wieczorem podopieczni Guardioli potwierdzą moje słowa. Wyeliminowanie Realu może być przełomowym momentem rywalizacji drużyny z Manchesteru na europejskiej arenie.

Nie ma bowiem na świecie drużyny, która bardziej kocha wygrywać wielkie mecze niż Królewscy z Madrytu. 13-krotni zwycięzcy Ligi Mistrzów wielokrotnie udowadniali już, że niezależnie od ligowej formy potrafią zagrać świetnie w meczach, na które patrzy cały świat. Oczywiście wygrywanie co tydzień z Norwich, Brighton lub Burnley (czy odpowiednio z Eibar, Leganes lub Alaves) też jest sztuką i nie zamierzam umniejszać ligowych osiągnięć Obywateli. Jednak jeśli chcesz być stawianym w gronie najlepszych klubów na świecie, po prostu musisz osiągnąć sukces w Lidze Mistrzów.

Obywatele podchodzą do rewanżu z zaliczką wywalczoną w Hiszpanii, ale sprawa awansu wciąż jest otwarta. Wicemistrzowie Anglii będą musieli się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności. Podopiecznych Zizou nigdy nie można lekceważyć. Drużyna tak doświadczona w europejskich pucharach jest zdolna do wszystkiego. Jedno jest pewne – dzisiejsze starcie będzie prawdziwą ucztą dla pasjonatów futbolu.

Sprawdźcie również nasz najnowszy podcast, w którym krótko i zwięźle zapowiadamy pojedynek City i Realu!

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie