Rozgrywki w tym sezonie jeszcze się nie skończyły, ale fani piłki nożnej już żyją wydarzeniami na rynku transferowym. Nie inaczej jest z kibicami Manchesteru United. Obok Jadona Sancho, najważniejsze dla nich są losy zawodników, których przyszłość w klubie jest niejasna. Jeden z nich to Chris Smalling, który nie dokończy kampanii we Włoszech pomimo tego, że Roma chciała go zatrzymać.

Angielski stoper zbierał za swoje występy bardzo dobre opinie i wydaje się, że regularna gra w Serie A wyraźnie mu posłużyła. Giallorossi postanowili więc postarać się o to, aby dograł w ich barwach do końca również Ligę Europy. Przedstawiciele Czerwonych Diabłów przyjęli jednak bezkompromisową strategię. Z ich perspektywy bardzo słuszną. A to zrodziło również pytanie: czy Smalling może okazać się przydatny na Old Trafford?

Smalling i negocjacje na linii Roma – Manchester United

Przed startem kampanii 2019/20, Ole Gunnar Solskjær postanowił wysłać Anglika na wypożyczenie. Na pozycji środkowego obrońcy miał do dyspozycji aż siedmiu zawodników. Harry Maguire i Victor Lindelof byli pewniakami do gry. Młody Axel Tuanzebe miał liczyć na szansę w pierwszej drużynie. W grupie „niepewnych”, poza eks-graczem Fulham, znajdowali się Phil Jones i Marcos Rojo.

Dość łatwo było spodziewać się, który z trójki graczy dostępnych dla interesantów najłatwiej znajdzie ewentualnego pracodawcę. I to pomimo tego, że mowa o zawodniku, który w poprzedzających sezon 2019/20 meczach towarzyskich zaliczył najmniej minut ze wszystkich stoperów. Należy przyznać, że Włosi raczej nie mieli powodu do narzekań na postawę 30-latka. We wszystkich rozgrywkach zagrał 37 razy, wyrastając na lidera linii defensywnej klubu z Wiecznego Miasta. Chwalił go nawet dyrektor sportowy klubu, Gianluca Petrachi.

Rzymianie chcieli zatrzymać zawodnika na dłużej, on sam, wraz z żoną, podobno bardzo dobrze czuli się w stolicy Włoch. Nie udało się jednak dojść do porozumienia z United. Zgodnie z doniesieniami prasy, Czerwone Diabły oczekiwały opłaty w wysokości około 25 milionów funtów. Przedstawiciele zespołu z Italii nie byli w stanie przedstawić satysfakcjonującej oferty.

Jedyny logiczny wybór

20-krotni mistrzowie Anglii wyrazili zgodę na przedłużenie wypożyczenia do końca ligowego sezonu na Półwyspie Apenińskim. Brak porozumienia w sprawie ewentualnego wykupu sprawił jednak, że odmówili ponownego pójścia rywalom na rękę. No właśnie, „rywalom”, bo wciąż mogą na nich trafić w Lidze Europy.

Skoro Giallorossi nie są gotowi spełnić żądań United, to podjęta została jedyna sensowna decyzja. Futbol to przecież biznes i skoro istnieje szansa na ewentualne ułatwienie sobie walki o trofeum, to dziwnym byłoby jej nie wykorzystać. Zwłaszcza że sytuację nakreślono jasno: kupujecie albo piłkarz wraca do nas.

Tym samym Czerwone Diabły w bardzo prosty sposób nie tylko osłabiły przeciwnika, ale i pokazały, że nie będą uginać się na rynku transferowym. Nie ustąpiły z zajętego stanowiska. Manchester United zachował się twardo – Smalling to nie gracz, którego Roma może pozyskać za półdarmo. Konieczna jest zapłata adekwatna do jego wartości.

W obliczu ostatnich lat, pełnych często dyskusyjnych decyzji na rynku transferowym, takie podejście może cieszyć kibiców. Promocyjne ceny, za które sprzedano Matteo Darmiana, Marouane’a Fellainiego czy Adnana Januzaja mogły martwić. Teraz fani mogą mieć nadzieję, że będzie lepiej. Wystarczy spojrzeć na to, jakie sumy inkasuje za swoich graczy Liverpool za kadencji Michaela Edwardsa. Ibe, Solanke, Danny Ward – przy tych transferach dochody United z transferów wyglądały po prostu blado.

Smalling przyda się w Manchesterze

Nowy środkowy obrońca ma podobno stanowić jeden z priorytetów Solskjæra w letnim okienku transferowym. Trzeci zespół tego sezonu Premier League łączony był m.in. z Pau Torresem z Villarrealu i Mohammedem Salisu z Realu Valladollid. Pojawiały się też spekulacje o zainteresowaniu Tyronem Mingsem z Aston Villi.

Jeśli jednak Czerwone Diabły zamierzają rozbić bank, aby kupić Jadona Sancho, może to poważnie odbić się na budżecie transferowym. Niezależnie od formy płatności i rozłożenia na raty, w dalszym ciągu mówimy zapewne o kwocie około 70 milionów funtów już tego lata. Biorąc pod uwagę, że na Old Trafford powinni również szukać wartościowego zmiennika dla Bruno Fernandesa oraz ewentualnej alternatywy dla Nemanji Maticia, może okazać się, że Anglicy pójdą gdzieś na kompromis. A taki kompromis może być właśnie pod nosem.

Roma okazała się bardzo dobrym środowiskiem, Smalling zaliczył dobry sezon, a Manchester United może to wykorzystać. Samuel Luckhurst zwracał uwagę, że norweski menedżer wypowiadał się w bardzo pozytywny sposób o powracającym podopiecznym, zaznaczając również, że utrzymywał z nim stały kontakt.

Kupiony 10 lat temu z Fulham zawodnik osiągnął granicę 30 ligowych spotkań po raz pierwszy od sezonu 2015/16. Zaliczył rok bez poważniejszych problemów zdrowotnych w mocnym klubie. Teraz wraca, a to niczym transfer za darmo. Oczywiście, jak już wspominałem, byłby to kompromis, dający więcej możliwości w innych rejonach boiskach. Niemniej, nie jest to taka zła opcja.

Anglik jako „numer 3”, zmiennik dla Maguire’a i Lindelofa może być ciekawym pomysłem. Może stanowić rozwiązanie tymczasowe, jeśli nie uda się zakupić odpowiedniego zawodnika na tę pozycję. Powiedzmy sobie szczerze: Phil Jones i Marcos Rojo to już raczej melodia przeszłości. Ze Smallinga może jeszcze być pożytek dla klubu.

Obecność takiego gracza może dać więcej czasu Axelowi Tuanzebe, który dużą część potencjalnie najważniejszej kampanii w swojej karierze stracił przez problemy zdrowotne. Najmłodszy środkowy defensor w kadrze United będzie mógł być wtedy wprowadzany przy zdecydowanie mniejszym ciśnieniu.

A zatem – Chris Smalling może okazać się użyteczny. Czerwone Diabły podjęły dobrą, rozsądną decyzję, ściągając go z Romy. Jeśli uda się kupić nowego defensora, będzie można go sprzedać, wykorzystując wcześniejszy manifest jako „straszak” dla niesatysfakcjonujących interesantów. Jeśli nie, zapracował on sobie na kolejną szansę na Old Trafford, chociaż rok temu wydawało się, że nie widnieje w planach Solskjæra.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie