Kontrakt Sergio Romero kończy się już latem przyszłego roku. Argentyńczyk w lutym skończył 33 lata, jako golkiper ma więc jeszcze kilka sezonów na grę na wysokim poziomie. Prawdopodobnie staje on jednak przed ostatnią szansą, aby znaleźć klub odpowiadający jego umiejętnościom. Takim klubem może okazać się Leeds United.

Sytuacja między słupkami

Nie jest tajemnicą, że zwycięzca tegorocznej kampanii Championship będzie szukać wzmocnień. Pod koniec sezonu dało się zauważyć, że obecny skład może nie podołać w trudnej rzeczywistości Premier League (między innymi o tym pisaliśmy zresztą po awansie Pawii). Najgłośniej mówi się o klasowym napastniku, lecz również między słupkami przydałby się nowy zawodnik. Kiko Casilla został w lutym zawieszony na osiem meczów, a po wygaśnięciu kary tylko raz wybiegł na murawę. W angielskiej prasie sporo mówi się więc o jego odejściu. W tym czasie w bramce zastąpił go Illan Meslier, który w 11 spotkaniach wpuścił jedynie 5 bramek.

Francuz ma jednak dopiero 20 lat, a przed transferem na Elland Road występował tylko w Ligue 2. Nic więc dziwnego, że w Leeds obawiają się o jego postawę w ekstraklasie. Co prawda Dean Henderson pokazał, że formę z Championship można przenieść na Premier League, lecz Meslier pokazał jeszcze zbyt mało, a do tego jest jeszcze młodszy. Pozostawienie go w wyjściowej jedenastce to zbyt duże ryzyko.  Ma on zostać rezerwowym, uczącym się u boku bardziej doświadczonego golkipera.

Sergio Romero, czyli super-rezerwowy

33-latek nigdy otwarcie nie narzekał na swoją sytuację na Old Trafford i ze spokojem przyjmował rolę zmiennika. Swoimi umiejętnościami nieraz udowadniał jednak, że stać go na coś więcej. Zdaniem wielu mógłby trafić do wyjściowego składu większości ekip z PL. Ale na pewno nie do wyjściowego składu Manchesteru United.

Przebywający na wypożyczeniu w Sheffield United Dean Henderson zdążył już zostać ulubieńcem sympatyków Czerwonych Diabłów. O ile jego forma i zdrowie się nie pogorszą, nie ma wątpliwości, kto za kilka lat będzie numerem jeden w bramce klubu z sir Matt Busby Way. Kiedy David de Gea miał gorszy okres i doprowadzał do wściekłości każdego, kto trzyma kciuki za czerwoną część Manchesteru, Sergio Romero nadal nie podnosił się z ławki. A przecież kiedy grał, robił w bramce niesamowite rzeczy.

W Manchesterze zagrał 59 razy. W tych meczach wpuścił tylko 26 goli i zachował aż 38 czystych kont. Oczywiście musimy tutaj zaznaczyć, że występował on w dużej mierze w pucharowych starciach ze słabszymi rywalami. Na przestrzeni ostatnich sezonów był jednak częścią składu przy wygranych między innymi z Ajaksem, Chelsea, Wolves czy Arsenalem. Zawsze spisywał się dobrze, może nawet ponad oczekiwania. Kwota w okolicach 5-6 milionów funtów, jaką sugerują niektóre brytyjskie media, nie byłaby wygórowaną ceną za bramkarza z takim doświadczeniem i umiejętnościami.

Nie tylko Argentyńczyk

Leeds United ponoć monitoruje też sytuację młodszego od Romero Emiliano Martineza. Wyciągnięcie go z Arsenalu byłoby jednak dużo cięższym zadaniem, niż sprowadzenie golkipera z Manchesteru. Jego rodak jest młodszy, ma dłuższy kontrakt, a sytuacja w bramce Kanonierów nie jest tak komfortowa. Przede wszystkim w Londynie nie ma jeszcze kogoś takiego jak Henderson, kogoś, kto mógłby praktycznie od zaraz wskoczyć do wyjściowej jedenastki.

Poza tym niewiadomą pozostaje forma Bernda Leno, który od czerwcowego meczu z Brighton leczy kontuzje. Zastępujący go Martinez radzi sobie lepiej, niż oczekiwali tego kibice i wygląda na to, że nie odda on miejsca w pierwszym składzie zbyt łatwo. Nie jest już po prostu dobrym rezerwowym – 27-latek prawdopodobnie wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie na dłużej. W takim wypadku zakup Sergio Romero wydaje się nieporównywalnie łatwiejszą misją.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie