Niespełna rok temu Moise Kean zamienił Serie A na Premier League. Juventus zarobił na sprzedaży napastnika 27,5 miliona euro, a sam transfer był zarazem jednym z najdziwniejszych, jak i najciekawszych tamtego okienka. Ku niezadowoleniu sympatyków Evertonu pierwszy rok Keana na Wyspach Brytyjskich nie był udany. Mimo to trener The Toffees, Carlo Ancelotti, nie skreśla 20-latka. 

Nie da się ukryć, że 2 bramki i 2 asysty w 29 meczach nie są powodem do dumy. Ancelotti nie miał jednak zamiaru piętnować kiepskiej formy swojego rodaka w ciągu kilku ostatnich miesięcy. Przeciwnie, doświadczony szkoleniowiec podkreślił, jak istotne jest pielęgnowanie relacji z urodzonym w 2000 roku napastnikiem.

Musimy udzielić mu wsparcia. To bardzo młody zawodnik – stwierdził były menadżer m.in. Chelsea oraz Realu Madryt.

Co więcej, dla zrozumienia całej sytuacji bardzo ważną kwestią są przenosiny młodego Włocha w nieznane. Nikogo nie trzeba przekonywać, w jak znaczący sposób Italia różni się od Wielkiej Brytanii. Jakby tego było mało, skalę trudności przystosowania się do zmian wyraźnie zwiększyła pandemia koronawirusa. Wszystko to potwierdzają słowa Carlo Ancelottiego:

(Moise – przyp. red.) przyszedł do Evertonu z Włoch. Anglia to dla niego nowe doświadczenie, musiał się zaaklimatyzować. Co więcej, w trakcie lockdownu był zupełnie sam. To nie był dla niego łatwy czas.

Ancelotti przekonuje, że liczne przeszkody i niepowodzenia będą mieć pozytywny wpływ na Keana. W związku z tym wydaje się, iż maksyma „Co nas nie zabije, to nas wzmocni” nie jest obca 61-letniemu trenerowi.

To może być dla niego bardzo wartościowe. Moise zdobył doświadczenie i poszerzył swoją wiedzę o piłce. W przyszłym sezonie będzie lepszym zawodnikiem i spędzi więcej czasu na boisku – zapowiedział włoski menadżer.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie