Ofensywny tercet Manchesteru United nie schodził z ust kibiców i ekspertów w końcówce tego sezonu. Nic w tym dziwnego, bowiem do świetnych Anthony’ego Martiala oraz Marcusa Rashforda dołączył także Mason Greenwood, tworząc tym samym naprawdę zabójcze trio. Co ciekawe, młody Anglik może zdobyć w tym sezonie jeszcze wyróżnienie indywidualne. Greenwood zachowuje duże szanse na zdobycie Złotego Buta w Lidze Europy.

Tegoroczna kampania dla Czerwonych Diabłów nie skończyła się wraz z finiszem Premier League. Co prawda podopieczni Ole Gunnara Solskjaera odpadli z gry o Puchar Anglii, ale wciąż mogą uzupełnić klubową gablotkę pokaźnym trofeum. Już w środę wracają do nas bowiem rozgrywki w ramach Ligi Europy. United praktycznie zameldowali się już w ćwierćfinale. W pierwszym meczu, jeszcze przed pandemią, pokonali LASK Linz aż 5:0.

Od łapania minut po Złotego Buta?

W spotkaniu z Austriakami Mason Greenwood strzelił swojego piątego gola w bieżących rozgrywkach. Wynik całkiem przyzwoity. Zwłaszcza, że przecież przed sezonem mało kto mógł przewidzieć tak błyskawiczny rozwój tego piłkarza. Oczywiście z obozu United non stop docierały do nas informacje, że mamy do czynienia z ogromnym talentem, ale sam osobiście spodziewałem się ogonów w lidze i regularnej gry w Lidze Europy.

Tymczasem młody Anglik oprócz tego, że regularnie grał i strzelał w Europie, to wywalczył sobie pewne miejsce w podstawowym składzie ligowym. W końcówce sezonu był jednym z najlepszych zawodników trzeciej angielskiej siły. Ligowe zmagania zakończył z dorobkiem dziesięciu bramek, co jest wynikiem naprawdę imponującym, kiedy spojrzymy na liczbę meczów rozegranych od 1. minuty. Wychowanek Manchesteru tylko 12 razy wychodził na plac gry w podstawowym składzie.

Dotychczas na arenie europejskiej strzelał bardzo regularnie. Trafiał do siatki w meczu Partizanem, dwukrotnie przeciwko AZ Alkmaar, z Club Brugge, kiedy to rozegrał zaledwie 18 minut i ze wspomnianym już Linzem. Ta regularność może być naprawdę istotna. United czekają bowiem maksymalnie cztery mecze w tym turnieju. Środowy rewanż z LASK, a następnie po jednym spotkaniu w fazach ćwierćfinałowych, półfinałowych i wreszcie w finale. Oczywiście o ile będą w stanie wygrać każde ze spotkań.

Konkurencja nie śpi

Piszę o Greenwoodzie nie dlatego, że jest liderem klasyfikacji strzelców w Lidze Europy. Więcej bramek ma nawet jego klubowy kolega, Bruno Fernandes, bowiem do klasyfikacji liczą mu się również gole zdobyte w barwach Sportingu. Greenwood grał jednak świetnie po pandemii i właśnie w jego osobie upatruje potencjalnego króla strzelców. Z kim oprócz Portugalczyka będzie musiał rywalizować?

Bruno Fernandes jest wśród sześciu piłkarzy, którzy do siatki trafiali 6 razy. Liderem tej klasyfikacji jest rzecz jasna Diogo Jota, który swoje sześć goli zdobył w zaledwie dwóch meczach. Portugalczyk ustrzelił po Hat tricku w meczach z Besiktasem oraz Espanyolem. Snajper Wolves jest o tyle groźnym rywalem dla Anglika, że jego drużyna wciąż pozostaje w rozgrywkach. W pierwszym meczu 1/8 finału zremisowali z Olympiakosem 1:1 i kwestia awansu wciąż pozostaje otwarta.

Poza tym z sześcioma bramkami w rozgrywkach pozostali Daichi Kamada, Alfredo Morelos oraz Edin Višća. Dwóch pierwszych może pożegnać się z trofeum już w przyszłym tygodniu, bowiem Eintracht ma do odrobienia wynik 0:3 z FC Basel, a Rangersi przegrali 1:3 z Bayerem Leverkusen. Z kolei Bośniak ma otwartą sytuację. Jego Istanbul Başakşehir pokonał w pierwszym spotkaniu FC Kopenhagę 1:0.

My rzecz jasna najbardziej ostrzymy sobie apetyty na rywalizację Anglika ze wspomnianym już Diogo Jotą. Wolverhampton w trakcie tego sezonu był wymieniany jako kandydat do gry w Lidze Mistrzów. Przez ligę awansować się nie udało, ale kto wie, być może uda się drugimi drzwiami. Można mieć za to pewność, że Nuno Espirito Santo nie będzie w takim wypadku oszczędzał swoich najlepszych piłkarzy. A jak to wygląda w przypadku Solskjaera?

Niezniszczalni

A no Solskjaer w ogóle nie lubi oszczędzać swoich najlepszych piłkarzy, co tuż po pandemii mogło okazać się zgubne. Jego zawodnikom zdecydowanie brakowało sił w końcówce kampanii Premier League. Nie przypłacili tego co prawda miejscem w lidze, bo udało się wywalczyć trzecią lokatę, ale pożegnali się z marzeniami o Pucharze Anglii. Udany sezon Norwega wciąż nie został zatem uhonorowany trofeum. Można założyć, że ofensywa United pozostanie więc niezmienna.

W sumie w 11 meczach, które miały miejsce po pandemii, Solskjaer aż 8 razy wystawił niezmienioną jedenastkę. Jej najważniejszymi ogniwami było kilku graczy. Marcus Rashford rozegrał w tym czasie 773 minuty na 810 możliwych. Anthony Martial nieco mniej, bo 755 minut, a Bruno Fernandes 745 minut. Mason Greenwood również nie był specjalnie oszczędzany, bowiem na boisku spędził 666 minut.

Przerwa między końcem Premier League, a wznowieniem rozgrywek europejskich raczej pozwoli zawodnikom United na konieczną regenerację. Ciężko więc przewidywać, żeby Greenwood nie grał w pozostałych meczach, mimo że Jesse Lingard strzelił przecież bramkę w spotkaniu z Leicester City.

Jeżeli Anglik faktycznie sięgnie po koronę, stanie się najmłodszym królem strzelców w historii Ligi Europy, a wcześniej Pucharu UEFA. Wyprzedzi tym samym innego byłego piłkarza Manchesteru United, Dimitara Berbatova. Jeszcze w barwach CSKA Sofia, Bułgar zdobył 7 bramek. Miał wtedy 20 lat, a Greenwood nie skończył jeszcze 19.

Mason Greenwood byłby też czwartym Anglikiem, który zdobył ten tytuł. Wcześniej dokonywali tego Stan Bowles i Gary Bannister z Queens Park Rangers oraz Alan Shearer wraz z Newcastle United.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie