Ostatnia kolejka przyniesie nie tylko rozstrzygnięcia w kwestii Ligi Mistrzów oraz Ligi Europy. Czeka nas bowiem prawdziwa batalia o utrzymanie w angielskiej ekstraklasie. Spadek z Premier League grozi jeszcze trzem drużynom. Bezpieczne miejsce jest jednak tylko jedno. Aż dwie drużyny dołączą do Norwich City

Liczą się bramki

W teorii najlepszą sytuację ma Aston Villa. Beniaminek zajmuje 17. miejsce w tabeli i z trójki AV, Watford, Bournemouth ma najlepszy bilans bramkowy, wynoszący -26. The Villans wydostali się ostatnio ze strefy spadkowej dzięki pokonaniu Arsenalu (1:0) oraz porażce Watfordu z Manchesterem City (0:4).

W ostatniej kolejce Aston Villa powalczy z West Hamem United, który już zagwarantował sobie utrzymanie. Ekipa z Birmingham nie może jednak liczyć na spokojny mecz, ukierunkowany na remis. Tabela ukształtowała się w na tyle ciekawy sposób, że jeśli Watford wygra swoje spotkanie, to Aston Villa musi wygrać swoje co najmniej tak wysoko jak Szerszenie. The Villans są zatem ekipą, która co prawda nie musi intensywnie oglądać się na innych, lecz nie może pozwolić sobie na choćby chwilę odpuszczenia.

Spadek z Premier League jest ostatnią rzeczą jakiej potrzebuje Watford. Problemy klubu w kwestii zarządzania są znane w całej Anglii. Ostatnio doprowadziły one do zwolnienia Nigela Pearsona, który przecież poprowadził zespół do ucieczki ze strefy spadkowej. To jednak nie wystarczyło i Anglik pożegnał się z pracą. Jego zastępca w swym debiutanckim spotkaniu przegrał z Manchesterem City, co znowu zepchnęło Watford na skraj Premier League.

W ostatniej kolejce drużyna z Vicarage Road musi zatem nie tylko wygrać z Arsenalem, ale także trzymać kciuki za to, by Aston Villa zgubiła punkty z WHU, a jeśli już nawet dojdzie do wygranej beniaminka, to niższej, niż potencjalny tryumf Szerszeni nad Kanonierami. Watford ma bowiem gorszy niż The Villans bilans bramkowy i wynosi on -27.

Oczywiście może zdarzyć się tak, że Watfordowi wystarczy tylko remis. Do tego będą jednak potrzebowali porażki Aston Villi.

Również porażka jest w stanie zagwarantować utrzymanie Szerszeniom. Wówczas znowu będzie musiała ulec Aston Villa (i to w większym wymiarze bramkowym niż Watford), a Bournemouth nie będzie mogło wygrać z Evertonem.

Cuda, cuda

Najbardziej skomplikowaną sytuację ma właśnie Bournemouth. Wisienki patrzą nie tylko na Watford, nie tylko na Aston Villę, ale też muszą bardzo dużo dołożyć od siebie. Aby spadek z Premier League nie dotyczył podopiecznych Eddiego Howe’a, musi bowiem dojść do małego cudu.

Bilans bramkowy drużyny z Dean Court wynosi -27, czyli tyle samo co Watfordu. Szkopuł tkwi jednak w tym, że mają oni aż trzy punkty mniej niż Szerszenie i The Villans. Ich pozostanie w Premier League uzależnione jest zatem od porażki Watfordu, porażki Aston Villi oraz własnej wygranej w starciu z Evertonem. Jedynym pozytywem, jaki mogą wyciągnąć The Cherries jest fakt, że The Toffees podobnie jak West Ham i Arsenal nie grają już o nic.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie