Już dziś o 20:30 rozpocznie się ostatnia kolejka Championship. Finisz drugiej ligi zapowiada się nie mniej emocjonująco niż Premier League, wszak nadal nie wiemy, kto – poza Leeds United – zagra w angielskiej ekstraklasie.

Scenariuszy jest kilka, podobnie jak i wariantów spadku. Warto zatem przeanalizować najważniejsze spotkania w tym kontekście.

Spadek do League One?

Jeśli spojrzymy na tabelę, to zauważymy, że przed spadkiem nie jest jeszcze uchronione Huddersfield, Boro i Birmingham. To jednak tylko tabela, bowiem rzeczywistość przybrała tak dziwnych kształtów, że chociaż kluby te, w normalnych warunkach, powinny bić się o utrzymanie do końca, to są go pewne już teraz. Dlaczego? O tym później.

O ile spadek powyższej trójki jest po prostu niemożliwy, o tyle Charlton Athletic naprawdę musi drżeć o utrzymanie w Championship. Mają tyle samo punktów co Luton, lecz o dwa oczka więcej niż Barnsley i o trzy niż Hull City. Nad beniaminkiem plasuje ich jedynie bilans bramkowy -11. Może on jednak nie mieć znaczenia, jeśli The Addicks nie wygrają z mistrzem, ekipą Leeds United. Nawet remis z Pawiami niczego nie gwarantuje. Wówczas wystarczy, że Luton Town pokona Blackburn Rovers. Ponadto, ich ewentualna porażka, daje nadzieję Hull City.

Kilkukrotnie wspomniane Luton Town musi zatem wygrać z Blackburn Rovers. Zwyciężyć, bowiem porażka Charltonu połączona z ich remisem daje szansę Barnsley i Wigan. The Tykes mają wszak lepszy bilans bramkowy, wobec czego równy dorobek punktowy premiowałby właśnie ich, a nie Luton Town. Zwycięstwo nad Brentford jest  co prawda raczej mało prawdopodobne, lecz to samo mówiono w kontekście pojedynku Pszczół ze Stoke City.

Na samym końcu jest Hull City, które wciąż zachowało iluzoryczne szanse na utrzymanie. Recepta jest teoretycznie bardzo prosta. Tygrysy trzymają kciuki za rywali wszystkich klubów, które okupują miejsca 23,22 i 21. Wygrana Leeds United, Fulham, Blackburn i Brentford, sprawi, że Tygrysy będą mogły utrzymać się w Championship, oczywiście zakładając ich zwycięstwo nad Cardiff City. Przy takim scenariuszu wyprzedzą Barnsley i Wigan* za pomocą punktów, zaś Luton lub Charlton postarają się dopaść bilansem. Nie mają go najgorszego. The Latics odstają co prawda z +1, lecz Luton ma już -29, Hull City zaś „jedynie” -27. Cały plan spali jednak na panewce, jeśli tylko The Hatters lub Red Robins zdobędą przynajmniej punkt. Brzmi to nawet bardziej prawdopodobnie niż zwycięstwo Tygrysów, tym bardziej po tym, co pokazali przeciwko Wigan Ahtletic.

Wszytko byłoby proste, gdyby nie jeden klub. Kluczową rolę odegra właśnie rzeczone Wigan, mogące wszystkie powyższe dywagacje obrócić do góry nogami. Gdyby The Latics wygrali swoje ostatnie spotkanie, to mieliby pewne utrzymanie. Niestety, podopieczni Paula Cooka zremisowali jedynie z Charltonem i wciąż mogą pożegnać się z drugą ligą. Mimo tego, że zajmują… 13 miejsce. Tak się nieszczęśliwie składa, że Wigan na koniec sezonu zostanie odjęte aż 12 punktów. Wobec tego nie mają oni na koncie 58 oczek, a w gruncie rzeczy jedynie 46. Mniej niż Charlton i Luton, tyle samo co Barnsley, nieco lepiej od Hull City. Do utrzymania potrzebują zatem wygranej nad Fulham oraz sprzyjających okoliczności przyrody, to jest straty punktów przez The Hatters lub The Addicks. Jedynym pozytywem jest to, że nie muszą martwić się o bilans bramkowy. Chociaż koniec końców mogą zająć nawet ostatnie miejsce, to strzelili więcej bramek, niż stracili. Dokładnie o jedną więcej. Być może to ona zagwarantuje utrzymanie.

Baraże o Premier League?

O udział w barażach walczy tylko jedna drużyna i jest nią Swansea City. Walijczycy, aby w ogóle mieć jeszcze szansę na awans z Championship, muszą pokonać Reading na wyjeździe. Jednakże samo zwycięstwo nad 15. zespołem nie wystarczy. Steve Cooper i spółka potrzebują bowiem pomocy ze strony co najmniej jednego ze swych bezpośrednich konkurentów w zmaganiach o Play-Offy.

Łabędzie tracą trzy oczka do szóstego Cardiff City i piątego Nottingham Forest. Bilans bramkowy tych drużyn wynosi kolejno +6, +7 oraz +11. Najbardziej prawdopodobne wydaje się zatem wyprzedzenie największego rywala. Druga z walijskich ekip zagra z ostatnim Hull City. Jeśli przegrają, a Swansea swoje spotkanie wygra, to właśnie byli zdobywcy Pucharu Ligi powalczą o Premier League.

Awans z Championship?

Walka o bezpośredni awans z Championship to niezły mętlik. Zaangażowane w nią są trzy drużyny –  West Bromwich Albion, Brentford i Fulham. Wszystkie te ekipy dzieli zaledwie jeden punkt. Kłusaki mają ich na koncie 82, Pszczoły 81, zaś The Cottagers 80. W ostatnim dniu wszystkie powalczą o zwycięstwo, wszak dać może ono Premier League.

Najwięcej szczęścia potrzebuje Fulham. Ekipa Scotta Parkera – podobnie jak opisywane wcześniej Swansea – musi patrzeć na wyniki innych meczów. Po pierwsze jednak muszą wygrać swoje spotkanie, które rozegrają z Wigan Athletic… mogącym nadal spaść z ligi. Po drugie, powinni liczyć na maksymalnie remisy Brentford oraz WBA. W wypadku podopiecznych Slavena Bilicia, Fulham najbardziej cieszyłaby porażka, gdyż The Baggies mają lepszy bilans bramkowy – różnica to +32 do +16.

W nieco lepszej sytuacji jest Brentford. Thomas Frank nie musi obawiać się Fulham. Jeśli jego ekipa wygra spotkanie z Barnsley, to Scott Parker i jego ekipa mogą wygrać nawet różnicą pięciuset bramek. Tego samego nie powiedzą oczywiście o WBA, na których potknięcie liczą niebywale mocno. Zespół, który obecnie znajduje się na drugim miejscu, po prostu nie może pokonać QPR. Remis w meczu z londyńczykami urządza Pszczoły, oczywiście zakładając ich wygraną nad Barnsley. Jeśli tego nie zrobią i podzielą się z The Tykes punktami, to muszą liczyć na to, że stołeczny klub zwycięży drużynę Kamila Grosickiego. Brentford ma bowiem najlepszy bilans ze wszystkich zespołów, które mogą uzyskać bezpośredni awans z Championship. Wynosi on +43.

WBA teoretycznie usadowiło się najwygodniej. Teoretycznie, bowiem nawet porażka może nie zepchnąć ich z drugiego miejsca. Teoretycznie, bowiem nawet jeśli nie przegrają swojego meczu, to i tak mogą nie awansować. W praktyce WBA gra o zwycięstwo nad QPR, które gwarantuje im Premier League. Jakiekolwiek niepowodzenie w tym meczu to proszenie się o kłopoty. Remis daje wielką szansę Brentford na bezpośredni awans z Championship, porażka uruchamia nawet Fulham.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie