Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka najlepszych zawodników minionej kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

NICK POPE

23 strzały, 9 celnych, mimo tego tylko remis 1:1. Liverpool mógł czuć ogromny niedosyt po spotkaniu z Burnley. Głównie dzięki postawie golkipera gości. Fani The Clarets mają pełne prawo nosić Anglika na rękach. Osiem interwencji, kilka w szalenie trudnych sytuacjach. Gdyby nie on, The Reds cieszyliby się z 25. ligowej wygranej na Anfield z rzędu.

OBROŃCY

JOHN EGAN

3:0 z Chelsea było dużym zaskoczeniem. The Blues na Bramall Lane nie byli w stanie sforsować zapory przed bramką Deana Hendersona, więc defensywa gospodarzy zasłużyła na komplementy. My wyróżniliśmy Egana. Irlandczyk, ustawiony centralnie z trójki środkowych obrońców, kolejny raz pokazał to, z czego go znamy. Waleczność, pewność w defensywie i umiejętność zarządzania poczynaniami kolegów.

CRAIG DAWSON

Rzadko zdarza się, że wyróżniamy obrońcę, którego drużyna nie zachowała czystego konta, a on sam nie miał udziału przy bramkach. To nie znaczy jednak, że Dawson nie zasługuje na miejsce w naszej jedenastce kolejki. Do opisania jego występu najlepiej pasowałoby angielskie słowo “heroic”. Trzy razy zabierał rywalom piłkę – najwięcej na boisku. Był też najlepszy, jeśli chodzi o wygrane pojedynki główkowe. Zaliczył ich, uwaga, aż 14! Mocno utrudniał życie napastnikom Newcastle i miał ogromny wkład w niesamowicie istotne zwycięstwo Szerszeni.

ISSA DIOP

Chciałoby się powiedzieć „nareszcie!”. Obrona Młotów w końcu zagrała na przyzwoitym poziomie i zachowała czyste konto. Chociaż trzeba przyznać, że gdyby przeciwnikiem był kto inny niż Kanarki, mogłoby nie być tak kolorowo. Poziom na szczęście trzymał Issa Diop, po którego podaniu na początku spotkania bramkę strzelił Antonio i to po części ustaliło przebieg spotkania.

POMOCNICY

RAHEEM STERLING

Gdyby nie popis Antonio, to zapewne zawodnik Manchesteru City zostałby uznany najlepszym graczem 35. kolejki. Hattrick w konfrontacji z Brighton oznaczał kontynuację dobrej serii strzeleckiej Anglika po powrocie rozgrywek. Siedem goli w siedmiu występach to naprawdę pokaźny dorobek. Nawet jeśli ten ostatni, w sobotnim spotkaniu padł w kuriozalnych okolicznościach. Forma Sterlinga z pewnością cieszy kibiców Obywateli w z związku ze zbliżającymi się rozstrzygnięciami w FA Cup i Lidze Mistrzów.

MARK NOBLE

David Moyes dał odpocząć kapitanowi Młotów w spotkaniu z Chelsea, Newcastle oraz Burnley. Dzięki temu, przeciwko Norwich Noble wyszedł na większej świeżości, co poskutkowało efektownym występem. 33-letni Anglik harował za trzech, dobrze rozgrywał piłkę i miał bardzo dobry przegląd pola, dzięki czemu zanotował asysty przy drugiej i trzeciej bramce Michaila Antonio. Najstarszy stażem zawodnik Premier League do najszybszych i najzwinniejszych nigdy nie należał, jednak ma to coś, co pozwala mu od lat grać na bardzo dobrym poziomie.

RUBEN NEVES

Patrząc na statystyki od razu widać, kto rządził środkiem pola w meczu z Evertonem. Neves zaliczył najwięcej podań na boisku (89), z czego aż 89% z nich znalazło adresata. Wygrał do tego 5/7 pojedynków, wykonał 3 kluczowe podania i zaliczył piękną asystę przy bramce Diogo Joty. Przerzut z własnej połowy, który sprawił, że napastnik znalazł się praktycznie sam na sam z bramkarzem. Pracował na całym placu gry, bo i w statystykach defensywnych nie odstaje od kolegów z zespołu. Bardzo dobry mecz Portugalczyka i całej drużyny.

SON HEUNG-MIN

W trakcie spotkania z Evertonem Koreańczyk zebrał burę od Hugo Llorisa, który nie był zadowolony z jego podejścia do pressingu. Skrzydłowy wyciągnął chyba wnioski, bo swoje trafienie w meczu z Arsenalem zawdzięczał właśnie naciskaniu rywali. Son wykorzystał słabe podanie Seada Kolasinaca i pewnie zamienił sytuację sam na sam na gola. Potem jeszcze asystował przy bramce Toby’ego Alderweirelda, dośrodkowując z rzutu rożnego. Koguty wygrały dzięki swojemu zdyscyplinowaniu taktycznemu, ale były gracz Bayeru Leverkusen zasłużył na wyróżnienie.

NAPASTNICY

TREZEGUET

Chyba pierwszy raz możemy powiedzieć, że Egipcjanin zagrał na miarę swojego przydomka. Trafił do siatki w Premier League pierwszy raz od początku grudnia. I to od razu dwukrotnie! Bramki, które wbił Crystal Palace, mogą okazać się kluczowe dla walki Aston Villi o utrzymanie. Każdy punkt się liczy, a tym razem to ekipa z Birmingham zawdzięcza je właśnie Mahmoudowi Hassanowi.

MICHAIL ANTONIO

Antonio zaskoczył tym występem wszystkich – prawdopodobnie wliczając w to siebie. Rzadko zdarza się, aby zawodnik w Premier League zdobył cztery bramki w jednym spotkaniu, a tym bardziej jeśli nie jest nominalnym napastnikiem. David Moyes z braku opcji w ataku od kilku spotkań wystawia Anglika na szpicy i trzeba przyznać, że z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej. Antonio świetnie dogaduje się z Jarrodem Bowenem, wziął na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek i pracuje w ataku na najwyższych obrotach. Siła, szybkość, gra głową i świetne zastawianie piłki są jego atutami. Co prawda, wykańczanie sytuacji jeden na jeden jest jeszcze do poprawy, ale wszystko zmierza w dobrym kierunku.

DAVID MCGOLDRICK

Do ostatniego meczu McGoldrick nie miał jeszcze w tym sezonie bramki w Premier League. Przełamanie z takim rywalem jak Chelsea to nie byle co. Już za same dwa gole wpakowane Kepie Irlandczyk miał pewne miejsce w jedenastce kolejki, ale zrobił on na boisku o wiele więcej. Dwa udane dryblingi, stworzona dogodna sytuacja dla partnerów, 10 wygranych pojedynków (w tym aż 8 w powietrzu). Napastnik Szabli długo czekał na swój moment, ale dublet zdobyty przeciwko The Blues chyba wynagradza mu ten czas. Oby tak dalej.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie