West Ham wciąż nie jest pewny utrzymania w Premier League, więc ich plany na najbliższe okienko transferowe pozostają wielką niewiadomą. W Anglii mówi się jednak o tym, że David Moyes chciałby sięgnąć po dwóch piłkarzy Manchesteru United, z którymi kiedyś już pracował.

Szkot sam nie może być pewny utrzymania swojej posady po zakończeniu sezonu 19/20. O ile jest w lidze kilku poważniejszych kandydatów do relegacji, o tyle West Ham nie powinien znajdować się w tych rejonach tabeli, biorąc pod uwagę jaką jakością w składzie dysponują. Nie mniej jednak, menedżer uważa, że jakość tą można poprawić i już teraz rozgląda się za wzmocnieniami na kolejną kampanię.

Na celowniku Moyesa znalazło się dwóch zawodników Manchesteru United, którzy wypadli z łask na Old Trafford i nie mogą liczyć na regularną grę. Jesse Lingard stał się w minionych miesiącach prawdziwym kozłem ofiarnym wśród kibiców Czerwonych Diabłów. Jego fatalna forma nie wytrącała argumentów z rąk krytyków. Do ich opinii z czasem zaczął przychylać się Ole Gunnar Solskjær, który z oczywistych względów postawił na Bruno Fernandesa. Do tego Anglika w hierarchii przeskoczyli również Mason Greenwood czy nawet Daniel James.

Z kolei Philowi Jonesowi jak zawsze na drodze stanęły kontuzje. Anglik od najmłodszych lat był typowany na wspaniałego zawodnika. Porównania do Duncana Edwardsa miały tylko pokazać z jakim talentem mamy do czynienia. Pech chciał, że więcej czasu spędzał w gabinetach lekarzy niż imponując formą na boiskach Premier League. Wszyscy zgodzą się z tym, że jego czas w klubie przeminął, a dobra forma defensywy złożonej z Harry’ego Maguire’a i Victora Lindelöfa nie daje mu wielu pozytywnych perspektyw. Przed nim w kolejce do składu są jeszcze Eric Bailly, a także Axel Tuanzebe.

Wyprzedaż w United?

Ole Gunnar Solskjaer prawdopodobnie będzie chciał przewietrzyć szatnię w tym okienku transferowym. Anglicy wydają się jednymi z pewniaków do jej opuszczenia. Problem polegać może na tym, że ta opcja może nie podobać się samym zainteresowanym. Jones rok temu podpisał nowy, czteroletni kontrakt, a Lingard ma zarabiać kwotę w okolicach 100 tysięcy funtów tygodniowo. Możemy się domyślać, że w innym klubie nikt nie zaoferuje mu takich pieniędzy. Jesse był już łączony z przenosinami do Włoch, a zainteresowane są podobno również Everton i West Bromwich Albion. Independent twierdzi jednak, że wolałby pozostać na Old Trafford.

David Moyes pracował z Lingardem i Jonesem w sezonie 13/14, kiedy to był menedżerem United. Jesse błysnął wtedy na przedsezonowym tournee, zanim został wypożyczony do Birmingham City i Brighton and Hove Albion. Jones rozegrał wtedy 26 spotkań w Premier League, co jest jego drugim najwyższym wynikiem w karierze. W sumie we wszystkich rozgrywkach zagrał 39 razy. To liczba do której w kolejnych sezonach nawet się nie zbliżył.

Para może mieć więc nie najgorsze wspomnienia związane z menedżerem Młotów. Obaj zawodnicy mają 28 lat i trudno przekreślać ich kariery na tym etapie. Być może nie sprostają już wyzwaniu, jakie czeka na nich w Manchesterze, ale przenosiny do nieco mniejszego klubu wydają się świetnym rozwiązaniem. Zwłaszcza dla Phila Jonesa, który najzwyczajniej w świecie potrzebuje już zmiany otoczenia.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie