Jakub Bokiej w wieku 19 lat założył własną akademię piłkarską dla Polaków mieszkających w Anglii. Dziś szkółka prężnie się rozwija i stanowi wyjątkową szansę dla trenujących w niej chłopców. Jakub działalność w akademii łączy z pracą jako skaut w Manchesterze City. Jak to jest być częścią jednego z najlepszych klubów na świecie? Zapraszamy na wywiad z człowiekiem, który w niezwykle młodym wieku stał się częścią świata wielkiej piłki.

Wielu czytelników Angielskiego Espresso na pewno Cię kojarzy, ale mimo wszystko prosiłbym, abyś się nam przedstawił. Czym się aktualnie zajmujesz i na czym polegają Twoje obowiązki?

Moim głównym zajęciem jest Polish Football Academy – akademia stworzona dla polskich zawodników w Anglii. Staramy się wychowywać zawodników, którzy za jakiś czas będą mogli trafiać do profesjonalnych klubów. Mamy już kilku zawodników, którzy podpisali kontrakty w Hull City, Leeds United czy Barnsley. Oprócz tego zajmuję się jeszcze wyszukiwaniem młodych talentów dla Manchesteru City, głównie w wieku od 4 do 14 lat. Sezon 2020/21 będzie już moim 5. spędzonym w tym klubie.

Zanim zostałeś zatrudniony przez Manchester City, pracowałeś jako skaut dla Leeds United. Od czego zaczęła się twoja przygoda w tym zawodzie?

Jeszcze jako 15-latek ocierałem się o młodzieżowe drużyny Leeds United. Dzięki temu poznałem szefa skautingu i innych ludzi z klubu zajmujących się między innymi skautingiem. Następnie w wieku 19 lat postanowiłem otworzyć Polish Football Academy. Akademia dość szybko zaczęła zbierać pochlebne opinie w środowisku i dzięki temu Leeds zaprosiło mnie na rozmowę. Chcieli pracować bezpośrednio ze mną jako ze skautem, ale także z akademią jako z klubem partnerskim, który miałby docelowo dostarczać im wychowanków. Rynek w Anglii jest bardzo mocno przeszukany i często my jako akademia mamy zawodników unikatowych. Chłopcy, którzy na całkiem niezłym poziomie grali w piłkę w Polsce i muszą z różnych powodów wyjechać do Wielkiej Brytanii, często jako pierwsi zgłaszają się do nas. Nie mają jeszcze zbudowanych kontaktów i nie wiedzą gdzie zadzwonić, aby trafić bezpośrednio do klubu. My stanowimy pewnego rodzaju most między piłką zawodową, a amatorską.

Pamiętam, jak sam próbowałem grać w piłkę. Nieprawdopodobnie trudno było mi znaleźć miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie mógłbym trafić i zacząć grać na wysokim poziomie. Nie miałem kontaktów, nie wiedziałem gdzie się zgłosić, gdzie zapukać i co mogłoby być dobrą opcją. Dlatego my chcemy tym chłopcom pomagać i tworzyć różne ścieżki rozwoju. Wiadomo, że nie każdy jest gotowy, aby od razu trafić do Leeds United czy Manchesteru City. Siłą rzeczy większość z naszych zawodników odbije się od największych klubów i tylko nieliczni będą w stanie podpisać kontrakty na szczeblach juniorskich. Rozważamy to, mamy kontakty z różnymi klubami i chcemy umiejętności oraz potencjał naszych podopiecznych dostosowywać do klubu. Dzięki temu każdy zawodnik będzie mógł się optymalnie rozwijać.

Na treningi do PFA trafiają dzieciaki głównie z okolic Leeds czy ten zakres jest zdecydowanie większy?

Mamy ludzi, którzy dojeżdżają z Manchesteru, Sheffield, a niektórzy nawet z Walii czy okolic Southampton. Jest rodzina, która przeprowadziła się z Irlandii. Z jednej strony to szaleństwo, ale z drugiej bardzo szanuję ich za to, że mają do nas takie zaufanie i chcą poświęcić tyle swojego czasu i energii, aby przyjechać na trening. W jakimś stopniu jest to również dobra reklama dla naszej akademii.

Głównym celem PFA jest to, aby promować zawodników do profesjonalnej piłki. Wiem, że wiele drużyn jest nastawionych na to, aby wygrywać mecze i puchary. Nie bagatelizuję tego, że ktoś wygrywa ligę w swoim roczniku, bo na pewno kosztowało go to dużo pracy. Dla nas największym sukcesem będzie jednak, jeśli któryś z tych chłopców zostanie zawodowym piłkarzem. Jeśli teraz mielibyśmy wygrać ligę, a za 5 lat okazałoby się, że żaden z zawodników zwycięskiej drużyny nie gra profesjonalnie w piłkę, to znaczyłoby, że gdzieś mijamy się z powołaniem. Takie jest moje zdanie, ale nie wszyscy myślą w ten sam sposób. Nieraz spotykałem się z sytuacjami, gdy trenerzy nie chcieli puszczać swoich najlepszych zawodników do innych klubów, bo mieli świadomość, że cała ich gra drużynowa jest uzależniona od indywidualności.

Polish Football Academy po sparingowym meczu z Sheffield United.

Źródło: archiwum prywatne

Przechodząc już do Twojej pracy w Manchesterze – co zrobiło na Tobie największe wrażenie po przenosinach z Leeds? Przeskok z warunków Championship do Premier League był zauważalny czy może wręcz przeciwnie?

Musimy wziąć pod uwagę, że Leeds United, mimo że gra w Championship, ma akademię na wysokim poziomie i w porównaniu do reszty Europy nadal jest to czołówka. Dzięki temu aklimatyzacja przebiegła spokojnie, nie było aż takiego szoku. Ośrodek do szkolenia młodzieży w Manchesterze wywarł na mnie duże wrażenie, bo jest jednym z najnowszych na kontynencie i tak naprawdę niczego tam nie brakuje. Dobre wrażenie na pewno zrobił też stosunek ludzi i ich zachowanie wobec mnie. To było coś, co bardzo do mnie trafiało.

Często widzę osoby, które dopiero zaczynają się bawić w profesjonalną piłkę i ich ego jest mocno przerośnięte. Z kolei ludzie, którzy siedzą w niej kilkanaście czy kilkadziesiąt lat potrafili zachowywać się normalnie i nie wywyższać się. Dlatego do dziś kupuję sposób wypowiedzi, stosunku rozmowy i chęci pomocy, jakiego doświadczyłem w Manchesterze. Często gdy wspinasz się w różnych życiowych kategoriach, coraz ciężej jest pracować z tymi samymi ludźmi przez to, że się wywyższają. U nas w klubie wszyscy zawsze podchodzili do mnie z respektem.

Kiedy 4 lata temu Pep Guardiola przychodził do Manchesteru City, dużo mówiło się o tym, że odciśnie on swoje barcelońskie piętno nie tylko na pierwszej drużynie, ale także na całej akademii. Dzięki temu juniorzy trafiający na trening dorosłego zespołu dobrze znają już wizję gry trenera. Czy ty jako skaut widzisz, że od najmłodszych grup wiekowych wszyscy uczeni są tej samej filozofii gry w piłkę?

Na pewno jest to już dosyć często spotykana sytuacja, że wszystkie drużyny młodzieżowe starają się grać tym samym systemem, co pierwszy zespół. W ten sposób zawodnicy przechodząc różne kategorie wiekowe i ewentualnie trafiając na końcu do pierwszej drużyny, mają już pewne nawyki. Jest to u nas zauważalne, że do każdej pozycji przypisane są jakieś główne cechy, które staramy się przekazywać w każdym roczniku. Myślę, że piłka w Anglii zmieniła się na przestrzeni ostatnich 3-4 lat. Wpływ na to miało zarówno przyjście Guardioli, jak i Kloppa. Kiedyś krążył po Twitterze film, gdzie było pokazane, jak zespół z League Two starał się grać w piłkę podaniami. Jeszcze kilka lat temu było to zupełnie niespotykane. W Anglii mamy jedne z najbardziej fizycznych lig w Europie. W League One, League Two i nawet wielu klubach Championship bazuje się na przygotowaniu fizycznym i sile, więc taki widok był wcześniej nie do pomyślenia.

Jakub pracuje dla Manchesteru City jako skaut od grudnia 2016 roku.

Źródło: archiwum prywatne

Jaki jest stosunek władz akademii największych klubów do rozgrywek typu FA Youth Cup albo Premier League U18? Czy medale, trofea i prestiż mają duże znaczenie? Czy może jednak ważniejsze jest, aby niezależnie od wyniku pozostawać wiernym swojej filozofii gry?

W tych rozgrywkach kluczowe są indywidualności. Wiadomo, że w klubie ze ścisłej czołówki ligi najciężej będzie ogrywać młodych zawodników. Najlepszym przykładem bolesnym zarówno dla mnie, jak i wszystkich związanych z City jest Jadon Sancho. Takich przykładów będzie pewnie coraz więcej. Zawodnicy grający w rozgrywkach młodzieżowych nie są zazwyczaj gotowi na to, aby debiutować od razu w pierwszej drużynie City. Niektórzy odpalają na wypożyczeniach, inni długo czekają na swoją szansę, jak Phil Foden. Zmierzam do tego, że FA Youth Cup jest na dzisiaj najbardziej prestiżowym pucharem i biorą w nim udział setki drużyn. Każdy chciałby go wygrać, bo jest to prestiż i ogromne wyzwanie. Na koniec jednak będzie się liczyło to, ilu z tych chłopców zagra profesjonalnie w piłkę. Dlatego myślę, że często trenerzy i zarząd woleliby poświęcić wynik, aby indywidualności trafiały do pierwszej drużyny i stanowiły o jej sile.

Bacznie obserwujesz gwiazdy angielskich drużyn młodzieżowych, które za chwilę mogą biegać po boiskach Premier League?

Tak, miałem okazję oglądać większość młodzieżowców już od kilku lat. Zawodników z potencjałem w akademiach jest wielu. Bardzo ważny jest kolejny krok, jaki podejmie młody piłkarz. Często zawodnicy, którzy okazują chęć pozostania w klubie, nie mogą się potem przebić. Na dzisiaj wychowanków, którzy przebijają się do pierwszej drużyny w City nie ma dużo. Musimy mieć świadomość tego, że zawsze w słabszych klubach będzie większa możliwość stawiania na wychowanków, bo u nas wynik musi być na tu i teraz. Dlatego inaczej funkcjonuje to w klubach z Championship czy dołu tabeli Premier League. Wiadomo, że duże znaczenie mają też finanse, bo ekipy z czołówki zwyczajnie mogą kupić zawodnika na ten moment lepszego. Mam świadomość tego, że u nas w klubie skauting jest często syzyfową pracą. Zdarzają się jednak takie wyjątki jak Phil Foden. Chłopak wychowany w Manchesterze stanowi już o sile pierwszego zespołu, mimo że w klubie są gwiazdy z całego świata.

Najgłośniejszym nazwiskiem w juniorach Obywateli jest obecnie Jayden Braaf. Wielu kibiców nawołuje, aby Holender już teraz dostał od Guardioli szansę w Premier League. Jeśli tak się nie stanie, 17-latek za chwilę może chcieć podążać drogą Sancho i wybrać klub, w którym od razu na niego postawią. Czy Twoim zdaniem to jest piłkarz, który w tym momencie byłby gotowy na pierwszą drużynę Manchesteru City?

Jeśli pytasz o moje prywatne zdanie, to jak najbardziej tak. Wiadomo, że to nie jest też zawodnik, który byłby w stanie zagrać 38 meczów w Premier League. Zgadzam się jednak, że logiczne byłoby, aby postawić na niego. Musimy też jednak patrzeć na to, że na miejscu Guardioli mamy 20 gwiazd o dużych nazwiskach i każdy z nich chce być w pierwszej 11. Zarządzanie ludźmi na pewno nie jest w tym przypadku łatwe. A tym bardziej tłumaczenie dlaczego nie grają, kiedy wchodzi zawodnik z akademii. Na pewno młodzi piłkarze mogą się jeszcze dużo uczyć od gwiazd pokroju Davida Silvy czy Kevina de Bruyne. Trzeba jednak zastanowić się nad przyszłością i pomyśleć o tym, kiedy moment na danie im szansy będzie najlepszy.

Coraz częściej słyszy się, że w dzisiejszej piłce brakuje zawodników, którzy swoja piłkarską tożsamość wykształcili na podwórku. Czy rzeczywiście są pewne aspekty futbolowego rzemiosła, których nie da się nauczyć w akademii?

To prawda, jestem wielkim fanem piłki ulicznej. To, co przemawia za nią, to pewna naturalność i podejmowanie ryzyka, którego będziesz się bał podjąć na boisku. Grając w klubie będziesz już nastawiony taktycznie i trenerzy będą od ciebie oczekiwali pewnych zachowań. Na podwórku robisz rzeczy niekonwencjonalne, które pozwolą ci wyjść poza schemat i stworzyć różnicę na boisku. Często akademie starają się produkować roboty, podobnych i ciężko pracujących zawodników, potrafiących zagrać z klepki itd. Dużo ciężej jest też podjąć ryzyko, gdy patrzy na ciebie 5 trenerów wraz z analitykiem. Inaczej jest, gdy grasz w piłkę z przyjacielem za blokiem, bo sprawia ci to radość.

Są również zawodnicy, którzy od 5. roku życia trenują w akademiach, są wyszkoleni wzorowo i też będą sobie radzili. Granie na podwórku jest jednak bardzo przydatną sprawą i można wypracować tam rzeczy, których nie dasz rady się nauczyć trenując w akademii.

Chłopcy z PFA w ośrodku treningowym City.

Źródło: archiwum prywatne

W jakim wieku kończy się zabawa, a zaczyna poważne granie? Czy zbyt wczesne ukierunkowanie taktyczne może zniechęcić młodego chłopaka do grania w piłkę?

Nie jest sztuką zabić u młodego człowieka pasję do futbolu. Większość zaczyna grać w piłkę, bo to lubi. Jeśli zawodnik traktuje to jako pracę, to w młodym wieku różnie się to może potoczyć. Kiedy możemy trzymać ich jak najdłużej szczęśliwych w klubach i dać im jak najwięcej radości z piłki, to wtedy są najlepsze wyniki. Trudno jest mi określić jakiś konkretny wiek. Tabele to nie jest problem dla zawodników, tylko dla trenerów.

Dla młodych chłopców wyjść i cieszyć się po zwycięstwie lub być złym po porażce, to normalna sprawa. Problemem jest trener, który zrobi wszystko, aby wygrać mecz, żeby nie stracić pracy. Wtedy zawodnik, który jest słabszy fizycznie nie zagra przez to, że dany szkoleniowiec będzie wolał postawić na silniejszego, który wybije piłkę i obroni. Przez to chudzi i mniejsi są często pomijani. Dla mnie problemem nie jest tutaj granie o punkty. Problem leży u trenerów, szczególnie w polskiej piłce.

Skoro już nawiązałeś do Polski, to możemy kontynuować ten temat. Swoją ścieżkę zawodową prowadzisz w Anglii, ale na pewno ludzie pytają cię o porównanie do naszej ojczyzny. Z czego wynika aż tak duża dysproporcja pomiędzy naszymi akademiami, a angielskimi? Oczywiście na Wyspach mają do dyspozycji lepszą infrastrukturę, ale najważniejsze jest jednak to, co dzieje się na boisku. Może chodzi o podejście trenerów?

Myślę, że każdy z wielu czynników częściowo wpływa na efekt końcowy. Infrastruktura, szkolenie, ale również podejście ludzi zatrudnionych w akademii. Ilość tych ludzi jest w Anglii na zupełnie innym poziomie. Na pewno pomagają też finanse, dzięki którym brytyjskie kluby są w innym położeniu. Wydaje mi się, że na przestrzeni ostatnich kilku lat w Polsce zaczyna to wyglądać coraz lepiej. Mamy coraz więcej utalentowanych wychowanków, którzy robią różnicę w Ekstraklasie. Idziemy w dobrą stronę, ale w wielu aspektach jest miejsce na poprawę. Ośrodki treningowe robią ogromną różnicę. Wielu trenerów u nas nie jest zatrudnionych na pełny etat, przez co muszą gdzieś dodatkowo pracować i nie mogą w pełni skupić się na szkoleniu. Mimo wszystko rozwijamy się i wygląda to coraz lepiej.

Na co zwraca uwagę skaut, który obserwuje zawodników w tak młodym wieku? Określenie potencjału małego chłopca wydaje się być niezwykle ciężką sprawą.

Powiedzmy sobie szczerze, nigdy nie mamy 100% pewności i określenie potencjału u takiego zawodnika jest ryzykiem. Staramy się jednak to ryzyko minimalizować, jak tylko możemy. Chłopiec 8-letni trafiający do akademii może jeszcze 3 razy w życiu zmienić decyzję czy on chce w ogóle grać w piłkę. Sporą rolę odgrywają tu trenerzy, rodzice i całe środowisko. Jeśli mówimy o 8-latkach, to u nas w klubie są zawodnicy, którzy przed przyjęciem piłki są w stanie zeskanować przestrzeń, sprawdzić ramiona, przyjąć kierunkowo i oddać piłkę. To są rzeczy, których ja nie potrafiłem poprawnie wykonać, gdy miałem 15 lat.

Takie schematy wdrażane są w bardzo w młodym wieku. To pozwala później łapać różnicę między zawodnikami grającymi w City, a w piłce amatorskiej. Gdy jeździmy oglądać najmłodszych chłopców, to zwracamy uwagę na koordynację ruchową, naturalne aspekty dynamiczne. Wiadomo, że najważniejsze jest to, co potrafią zrobić z piłką, ale staramy się brać pod uwagę wszystkie parametry fizyczne. Trzeba też mieć nosa i potrafić zaryzykować, aby wybrać tego odpowiedniego. Musimy to robić jak najwcześniej z tego względu, że konkurencja w regionie jest bardzo mocna.

Chciałbyś w przyszłości spróbować swoich sił w skautingu seniorskim?

Takie propozycje się pojawiały, ale na razie staram się skupiać na tym, co robię obecnie. Bardzo cieszy mnie, gdy chłopcy z mojej akademii podpisują kontrakty w klubach. Nie patrzę tak daleko w przyszłość, ale jeśli kiedyś pojawi się podobna oferta, to będę skłonny ją rozważyć.

Skaut Manchesteru City, Jakub Bokiej

Źródło: archiwum prywatne

Droga, którą przeszedłeś, aby zostać skautem jest wyjątkowa. Patrząc na kolegów po fachu, istnieje sprawdzona ścieżka kariery, która prowadzi do pracy skauta?

Szczerze mówiąc nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Mam świadomość, że moja droga jest trochę pokręcona, bo decyzja o założeniu akademii piłkarskiej w wieku 19 lat była dość szalona. Wydaje mi się, że większość skautów zawsze kręciła się wokół piłki. Jest część niespełnionych trenerów, jest część młodych trenerów, którzy starają się pracować w klubie od działu skautingu. Podsumowując, nie ma uniwersalnej ścieżki, która dawałaby pewność pracy w tym zawodzie. Jest wiele cech, które sprawią, że będziesz dobrym skautem.

Kiedyś po internecie krążyła informacja, że Wayne Rooney oraz Darren Fletcher wysłali swoich synów do akademii w niebieskiej części miasta. Właściwie to dlaczego? Różnica pomiędzy oboma klubami jest widoczna?

Wszystko zależy od danych roczników i nie ma tak, że cała akademia jest lepsza w każdym aspekcie. Jednak zapala ci się czerwona lampka, kiedy widzisz Rooneya i Fletchera odbierających swoich synów z akademii City. Mogę być nieobiektywny, ale według mnie ta różnica jest zauważalna. Na dzisiaj jest to wielki zaszczyt i prestiż grać dla Manchesteru City.

Szybkie pytanie na koniec, który z młodych Polaków zrobi największą karierę w Anglii?

Od dłuższego czasu śledzę Mateusza Bogusza. Myślę, że niedługo będzie stanowił o sile zespołu Premier League czy Championship. Drugi zawodnik to Krystian Bielik. Prezentuje na boisku wielką dojrzałość. Kontuzje, które mu się przytrafiły na pewno nie pomagają w rozwoju, ale potencjał jest olbrzymi. Na przestrzeni ostatnich lat jest jednym z największych talentów, jakie widziałem w tym roczniku. Czarnym koniem może okazać się bramkarz Leeds United – Kamil Miazek, który jeszcze nie miał okazji zaprezentować swoich umiejętności w Championship. Zaryzykuję jednak stwierdzeniem, że jest gotowy wejść na ten poziom i regularnie dawać drużynie spokój w tyłach.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie