Jeszcze kilka kolejek temu kibice Manchesteru United ekscytowali się faktem, że po raz pierwszy od sezonu 10/11 dwóch piłkarzy Czerwonych Diabłów przekroczy barierę 20 bramek w sezonie. Dzisiaj możemy już zakładać, że tych zawodników będzie aż trzech. Liczby rewelacyjnego trio United powalają. Czy możemy zatem stwierdzić, że Ole Gunnar Solskjaer stworzył najlepszy tercet ofensywny w Anglii?

Sytuacja, w której dwóch zawodników Manchesteru strzeliło 20 bramek w sezonie, miała miejsce dziewięć lat temu. Co ciekawe, żadnym z tych graczy nie był Wayne Rooney. Anglik od razu przychodzi do głowy, kiedy myślimy o tego typu statystyce. 21 bramek zdobył wtedy Dimitar Berbatov, zgarniając też tytuł króla strzelców Premier League, a równe 20 goli dołożył Javier Hernandez.

Przy obecnej formie drużyny z Old Trafford stało się jasne, że Marcus Rashford i Anthony Martial powtórzą ten wyczyn. Formalność dopełniła się zresztą w meczu przeciwko Bournemouth. Zarówno Anglik, jak i Francuz zdobyli w tym spotkaniu bramki numer 20 w tym sezonie. Z tłumu wyłonił się jednak jeszcze jeden zawodnik, który pokazał, że również ma ochotę na osiągnięcie takiego dorobku.

Mason Greenwood trafił przeciwko Wisienkom dwukrotnie, trafiając w bieżące kampanii po raz 14 i 15. Nie trzeba było długo czekać na wyliczenia, kiedy trzech zawodników zrobiło w United takie liczby. Otóż ostatni raz trzech zawodników Man United strzelało co najmniej 20 bramek w sezonie 64/65. Dokonali tego wtedy legendarny Denis Law (39 bramek), David Herd (28 bramek) oraz John Connelly (20 bramek).

Greenwoodowi wciąż jeszcze trochę brakuje, ale biorąc pod uwagę obecną dyspozycję i liczbę meczów do końca sezonu, można z dużą pewnością założyć, że jeszcze kilka razy wpisze się na listę strzelców. W samej lidze drużynę z Manchesteru czekają jeszcze spotkania z Aston Villą, Southampton, Crystal Palace, West Hamem i Leicester City. A nie zapominajmy, że zespół nadal pozostaje w grze o Puchar Anglii i Ligę Europy.

Najlepszy tercet ofensywny w Anglii?

Wspomniane trio ofensywne United zdobyło łącznie 55 bramek i zanotowało 19 asyst. Strzelone przez nich gole stanowią 57% dorobku bramkowego, zgromadzonego przez zespół na przestrzeni całej kampanii. Od dawna wiedzieliśmy, że Marcusa Rashforda i Anthony’ego Martiala stać na wielkie rzeczy. Problem polegał na tym, że obaj niekoniecznie potrafili udowodnić to w liczbach. Do tej pory najlepszy bramkowy wynik Rasha wynosił 13. Tony’ego z kolei 17, ale było to już cztery sezony temu. W minionych latach obaj miewali przebłyski, ale wciąż czegoś brakowało.

Martial bywał już nawet skreślany przez część kibiców. Wielokrotnie wytykano mu, że nie potrafi wziąć na siebie ciężaru wygrywania spotkań i nie daje drużynie tyle, ile powinien w kluczowych starciach. W tym roku Francuz udowodnił jednak coś wszystkim niedowiarkom. W samej Premier League strzelił już 15 bramek i dołożył do tego 3 asysty. Co najważniejsze, dostępne materiały pozwalają nam sądzić, że na nowo zaczął cieszyć się grą w piłkę.

Jak nasz tercet prezentuje się na tle konkurencji? A no nie najgorzej. Stojąca zazwyczaj na piedestale drużyna Liverpoolu, wypada nieco lepiej, jeżeli weźmiemy pod uwagę samą Premier League. We wszystkich rozgrywkach ustępują jednak ofensywie rywali, przynajmniej pod względem strzelonych goli. Mohamed Salah, Sadio Mane oraz Roberto Firmino skompletowali w tegorocznych rozgrywkach 50 bramek i 28 asyst.

Biorąc pod uwagę zdobyte bramki, prym w tej klasyfikacji wiedzie ofensywa Manchesteru City. Klasyfikując w ten sposób Sergio Aguero, Raheema Sterlinga oraz Riyada Mahreza dostaniemy 58 bramek i 18 asyst we wszystkich rozgrywkach. Trójki ofensywne w Tottenhamie czy Chelsea obracają się w okolicach 40 bramek. Widzimy więc tutaj sporą dominację klubów z Manchesteru i Liverpoolu. Takie towarzystwo tylko podkreśla, jak dobrym atakiem dysponuje Solskjaer.

Dla klubu i reprezentacji

Mason Greenwood rozpoczynał sezon jako wonderkid, który ma złapać trochę minut z ławki i w pucharach. Kończy go jako pełnoprawny piłkarz pierwszego składu i nazwisko, od którego ustalanie tego składu będzie rozpoczynał norweski menedżer w najbliższych tygodniach. W klubie z Old Trafford od lat byli świadomi tego, jak ogromnym talentem dysponują. Tak mocnego wejścia w rozgrywki nie spodziewali się chyba nawet najwięksi optymiści.

Tylko w kilku ostatnich dniach Greenwood otrzymywał pochwały od postaci takich jak np. Alan Shearer. Jak się okazuje, Anglik może być jednym z największych wygranych przesunięcia EURO 2020. Już teraz mówi się, że Gareth Southgate planuje powołać go do dorosłej kadry na wrześniowe spotkania w Lidze Narodów. Jeżeli spisałby się dobrze, z pewnością mógłby zagościć na liście selekcji na dłużej i jednocześnie pojawić się na wielkiej imprezie.

Nikt nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, że Mason ma papiery na piłkarza światowej klasy. Świetnie wkomponował się w powierzoną mu rolę, a kibice Czerwonych Diabłów zaczęli zadawać sobie pytania czy klub rzeczywiście potrzebuje Jadona Sancho. United od dłuższego czasu łączy się z transferem młodego Anglika, a jego pozycja na boisku pokrywa się z tą, którą obecnie zajmuje Greenwood.

O ile można wierzyć w Greenwooda, o tyle jeżeli Manchester planuje walkę o najwyższe cele, będzie potrzebował rotacji na poziomie tej, na którą może sobie pozwolić Pep Guardiola w Manchesterze City. Tam Riyad Mahrez może wymieniać się czasem na boisku z Bernardo Silvą czy Raheemem Sterlingiem. Podobny model mógłby zastosować Solskjaer, a przy dużej liczbie spotkań pewnie nikt nie czułby się pokrzywdzony.

Czas na powrót do elity?

Projekt Ole Gunnara Solskjaera może w ostatnich tygodniach bardzo mocno ekscytować. Formacja United zdaje się eliminować wszelkie słabe ogniwa, a postawa po pandemii każe nam rozważać powrót Czerwonych Diabłów do ścisłej krajowej czołówki. Ten ofensywny tercet może grać na takim poziomie tylko dlatego, że w środku pola dzielą i rządzą Nemanja Matić, Paul Pogba i Bruno Fernandes. Zwłaszcza ten ostatni kompletnie odmienił grę zespołu.

Portugalczyk w samej Premier League zdobył 6 bramek i zanotował 5 asyst. To wszystko w zaledwie dziewięciu spotkaniach. Ostatnio drugi raz z rzędu został zawodnikiem miesiąca w United. Jego wpływ na grę drużyny jest wręcz nie do opisania. I to nie tylko czysto boiskowy. Mentalnie można równać to nawet do efektu, jaki osiągnął Liverpool ściągając Virgila van Dijka. Holender stał się liderem defensywy, ciągnąc przy tym cały zespół i Portugalczyk zaczyna odgrywać podobną rolę.

Z nim u boku kompletnie inaczej wygląda Paul Pogba, a fani na nowo docenili Nemanję Maticia. Serb dziś przedłużył swój kontrakt z klubem. Przy tych całych zachwytach na Czerwonymi Diabłami, nie można nie wspomnieć o młodości w drużynie. Średni wiek ich piłkarzy w tym sezonie to zaledwie 25,8 lat. Solskjaer desygnował też do gry najmłodszą jedenastkę w bieżącej kampanii Premier League. W pierwszym meczu z Brighton piłkarz z wyjściowego składu liczył średnio 24 lata.

Czy United rzuci w przyszłym sezonie rękawicę Liverpoolowi i Manchesterowi City? Na dzisiaj ciężko stwierdzić, ale silny Manchester United to coś, czego potrzebuje ta liga. O tym czego możemy się spodziewać po zespole Norwega, rozmawialiśmy w jednym z ostatnich odcinków naszego podcastu, który odsłuchać możecie na YouTubie oraz Spotify.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie