W najbliższym czasie dowiemy się, jak pandemia dokładnie wpłynie na sytuacje klubów na całym świecie. Wydaje się, że kluby przez najbliższy czas nie podejmą się tak ryzykownych ruchów, do jakich byliśmy już przyzwyczajeni.

Problemy nie ominęły również Arsenalu, mimo zaangażowania właściciela – Stanleya Kroenke. Kibice mogli tego momentu wyczekiwać od lat, gdy wreszcie doczekali się wsparcia z góry w życie klubu. Jednak trudno oczekiwać, że jego pieniądze pomogą przejść przez kryzys suchą nogą.

Rodzina Kroenke zdecydowała się udzielić klubowi z Północnego Londynu pożyczki, dzięki której straty będące konsekwencją braku zysków meczowych zostaną pokryte. Można było snuć plany, gdzie Kanonierzy dzięki takiemu dofinansowaniu będą mogli pozwolić sobie na letnie szaleństwo na rynku transferowym, jednak rzeczywistość może okazać się bolesna.

Wietrzenie szatni

Arsenal miał w planie sprzedaż kilku zawodników, aby pozyskać na ich miejsce takich, którzy będą lepiej pasować do koncepcji Mikela Artety. Z Anglii docierają nas jednak głosy, że co prawda wielu zawodników otrzymało status umożliwiający ich sprzedaż, lecz większość pieniędzy nie trafi do budżetu transferowego, jak ma to miejsce w normalnej sytuacji.

W ciemno mogliśmy zakładać, że z klubem pożegnają się takie tuzy jak Mohamed Elneny, Granit Xhaka, Shkodran Mustafi czy Sead Kolasinac. Nikt raczej na The Emirates by za nimi nie zapłakał, lecz lista ta może niebezpiecznie się wydłużyć i objąć nazwiska, które miały tutaj spędzić najbliższych kilka lat.

Spekuluje się, że Arsenal będzie zmuszony sprzedać w nadchodzącym okienku Lucasa Torreirę, Ainsleya Maitlanda-Nilesa, Matteo Guendouziego, Alexandra Lacazette’a, a nawet Pierre’a Emericka-Aubameyanga. Wiele z tych nazwisk na pewno jest zaskoczeniem dla fana Kanonierów, lecz w pogoni za pieniędzmi, Arsenal rozważy każdą ofertę, jaka wpłynie do klubu w najbliższym czasie.

The Irish Sun

Zobowiązania finansowe

Arsenal musi uzyskać pieniądze, aby wywiązać się z zobowiązań finansowych wobec klubów, z jakimi prowadzili interesy rok temu. Mowa tutaj oczywiście o transferze Nicolasa Pépé z Lille i Williama Saliby z Saint Etienne, które kosztowały Kanonierów ponad 100 milionów euro. Umowa na zasadzie której przenieśli się oni do Londynu, została przypieczętowana kwotą rozbitą na raty.

Wszelkie opóźnienia niosą za sobą poważne konsekwencje finansowe wobec Kanonierów. Zaniechania nie usprawiedliwia nawet wyjątkowa sytuacja na świecie, każdy z wymienionych klubów ma również własne kłopoty i ani myślą one iść w tym momencie swoim dłużnikom na rękę. Szczególnie drużyna Saliby może odnieść w najbliższym czasie poważne konsekwencje braku stałego dochodu.

Arsenal również stracił bardzo dużo czasu, a co za tym idzie pieniędzy, przy dogadaniu się ze swoimi zawodnikami w sprawie zamrożenia części wypłat. Z łatwością możemy wyliczyć, że przyniosło to ze sobą straty tygodniowe na poziomie ponad miliona funtów.

Liga Mistrzów

Oczywiście w tym całym zamieszaniu najważniejszym aspektem problemów finansowych będą letnie wzmocnienia drużyny. Wszelkie straty będą mogły być pokryte, jeśli Arsenal zakwalifikuje się do Ligi Mistrzów, a co za tym idzie, dostanie naprawdę duży zastrzyk finansowy.

Sezon Premier League zostanie prawdopodobnie wznowiony w połowie czerwca, co jest doskonałą wiadomością dla drużyny Mikela Artety. Co prawda kwalifikacja do miejsca zapewniającego wystartowanie w elitarnych rozgrywkach to nadal arcytrudne zadanie, lecz wykonanie go może się okazać zbawienne dla zawodników. Część ich zamrożonej pensji zostanie w tym momencie zwrócona, co wyrówna zobowiązania klubu z drużyną. Kanonierzy mogą upatrywać uśmiechu losu wobec kary nałożonej na Manchester City przez UEFA. Na jej mocy drużyna z Manchesteru nie zagra w dwóch najbliższych europejskich rozgrywkach, a co za tym idzie, jeśli Obywatele zajmą miejsce w czubie tabeli, to 5 miejsce wyjątkowo zapewni start w Lidze Mistrzów.

Śpiewem przyszłości byłby sezon 20/21, co klub musi traktować jako bardziej realny scenariusz. Do pandemicznej przerwy zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów było sprawą honoru dla Arsenalu, który chciał udowodnić, że potrafią wyjść z marazmu. Jednak dziś możemy te aspiracje traktować jako być, albo nie być na finansowym szczeblu. Bardzo ciężko ocenić, jak długo bez tych pieniędzy klub mógłby odrabiać poniesione straty i spłacać pożyczkę od rodziny Kroenke.

Getty Images

Alternatywne okienko transferowe

Jak w tym zamieszaniu wzmocnić drużynę nazwiskami, które pojawiły się na liście scoutów klubu przez cały sezon? Śledząc plotki, które wiążą naprawdę ciekawych zawodników z Kanonierami, można się zastanawiać, jak klub bez pieniędzy może tego dokonać. W końcu mówimy tu o kimś pokroju Dayota Upamecano czy Thomasa Parteya, czyli o zawodnikach, którzy znaleźliby swoje miejsce w niemal każdej drużynie świata.

Wszystko wygląda na to, że nie zobaczymy francuskiego obrońcy na The Emirates najbliższego lata, lecz sprawa Ghańczyka jest o wiele bliższa finalizacji, niż mogło się wydawać. Jego klauzula, która uaktywniła się wobec ostatniego roku obowiązywania kontraktu z Atletico, wynosi 50 milionów euro, co w normalnych warunkach nie stanowiłoby najmniejszego problemu, jak za zawodnika takiego kalibru.

Arsenal jednak nie zamierza wydawać pieniędzy na prawo i lewo, dlatego mimo wielkiej chęci przenosin, Partey musi uzbroić się w cierpliwość. Oba kluby szukają nici porozumienia w przeprowadzeniu tego transferu, gdzie korzyści będą obustronne. Atletico bardzo zależy, aby otrzymać od Kanonierów gotówkę za swojego zawodnika, gdyż ciążą na nich zobowiązania spłacenia kredytu za nowy stadion, Arsenal preferuje jednak inną formę porozumienia.

Propozycja Kanonierów jest zwiastunem tego, czego możemy się spodziewać w większości przyszłych rozmów na temat wzmocnień. Arsenal chciałby w umowę włączyć Alexandra Lacazette’a, którego kontrakt z klubem obowiązuje jeszcze przez dwa lata, lecz zdecydowanie obie strony nie widzą przyszłości w dalszej współpracy. Taka oferta dla Hiszpanów wydaje się bardzo kusząca, lecz desperacko szukają jakichkolwiek pieniędzy i nawet zawodnik znajdujący się w orbicie ich zainteresowanie może okazać się niewystarczający.

Kontroferta Atletico jest jeszcze ciekawsza, gdyż włącza w transakcję Thomasa Lemara. Zdaniem drużyny z Madrytu jest to oferta z gatunku nie do odrzucenia, gdyż na jej mocy Lacazette pojawi się w Hiszpanii za skrzydłowego, a cena za Parteya może zostać obniżona nawet o 15 milionów euro. Ma to zachęcić Kanonierów do wypłacenia choć części z pieniędzy, co pozwoli obu drużynom skorzystać na tej transakcji, gdyż Arsenal szuka zawodnika na pozycję lewoskrzydłowego.

Możemy spodziewać się więcej ruchów w podobnym stylu w wykonaniu Kanonierów. Kolejną kartą przetargową ma być Henrikh Mkhitaryan, który fantastycznie odnalazł się w Romie i Serie A. Nic nie zapowiada tego, że zobaczymy go jeszcze w czerwonej koszulce, lecz kolejny raz transakcja ta może nie zawierać pieniędzy. Romy nie stać na wypłacenie 20 milionów, jakich żąda Arsenal, dlatego zaproponowano im przejrzenie kadry rzymskiego zespołu w poszukiwaniu nazwiska, jakie widzą w potencjalnej wymianie.

Wybór padł na Justina Kuiverta. Zdaniem obu stron wartość zawodników jest zbliżona i przy niewielkiej dopłacie ze strony Arsenalu może dojść do takiej wymiany. Taka transakcja wydaje się jeszcze dziwniejsza, niż w przypadku rozmów z Atletico. Kuivert pojawił się w Rzymie jako talent na miarę swojego ojca i na pewno nie można powiedzieć, że kogokolwiek zawiódł. Dziwi więc, że Roma woli pozyskać jego kosztem 31-letniego pomocnika. Przed Justinem jeszcze masa pracy, aby wejść na światowy poziom, lecz jeśli transakcja dojdzie do skutku, to naprawdę czapki z głów przed włodarzami angielskiej drużyny.

Podobnych rozwiązań możemy się spodziewać przy każdym nazwisku łączonym z Arsenalem. Choć niemożliwe jest, aby każda drużyna przystała na proponowane nazwiska na wymianę, otwiera to wiele drzwi w nadchodzącym okienku transferowym. Klub zamierza się jednak skupić na kolejnych młodych nazwiskach, dlatego zamierzają przeprowadzić małą wyprzedaż, aby zdobyć na to fundusze. Każdy sympatyk ruchów transferowych niczym pojawienie się znikąd Gabriela Martinellego na pewno będą w siódmym niebie.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie