19 maja 2012 roku to prawdopodobnie ulubiona data każdego kibica Chelsea. To dzień, w którym większość sympatyków The Blues sunęła kolanami po podłogach/dywanach/gdziekolwiek się tylko dało. Z tamtego finału do końca życia będę miał stopklatkę, gdy oglądałem mecz w swoim pokoju, na łóżku piętrowym i po golu Drogby omal nie zrobiłem dziury w suficie. Co to był za mecz!

Obudziłem się dzisiaj i od razu wyskoczyło mi powiadomienie na facebooku:

Tak zapewne wyglądała tablica sporej części sympatyków Chelsea dokładnie 8 lat temu. Wypadałoby więc dowiedzieć się, co aktualnie robią ówcześni bohaterowie. Ale nie tylko z finału, bo przecież zabrakło w nim m.in. Terry’ego czy Ramiresa. Na tapet biorę więc wszystkich kluczowych graczy The Blues dla tego historycznego triumfu. Jednym poszło w życiu lepiej, drugim gorzej, a jeden z zawodników był nawet blisko Wisły Kraków.

TRENER

Roberto Di Matteo (49 lat)

Włoch przejął schedę w Londynie 4 marca 2012 roku, czyli tuż po porażce 1:3 w Neapolu i zwolnieniu Andre Villas-Boasa. I zdobyte przez kolejne trzy miesiące dwa trofea – Liga Mistrzów i Puchar Anglii – pozostają jedynymi triumfami klubów pod batutą Włocha.

I tak już może zostać na zawsze. Po Chelsea, Di Matteo trenował jeszcze Schalke i Aston Villę. Z naprawdę miernymi skutkami. The Villans poprowadził w zaledwie 12 spotkaniach, notując 0.83 punktu na mecz, przy okazji wydając latem aż 55 milionów na wzmocnienia. Nic więc dziwnego, że sobie odpuścił i od października 2016 roku nie trenował już żadnej drużyny.

BRAMKARZ

Petr Cech (38 lat)

Czech tuż po ostatnim meczu w karierze – co ciekawe, w finale Ligi Europy przeciwko Chelsea – został Dyrektorem Technicznym The Blues. Jest bliskim współpracownikiem Mariny Granovskaji, której doradza głównie w kwestiach sportowych.

Z innych nietuzinkowych informacji – Petr wznowił karierę hokeisty. Dołączył on do półprofesjonalnej drużyny Guildford Phoenix, a w debiucie obronił rzut karny i został wybrany graczem meczu.

OBROŃCY

Jose Bosingwa (37)

Niezbyt wiele można znaleźć o aktualnych losach Portgalczyka. Finałowe spotkanie z Bayernem było ostatnim meczem Bosingwy w barwach Chelsea. Następny sezon spędził jeszcze w Londynie, grając w QPR. Karierę w 2016 roku zakończył w Trabzonsporze, po którym został Ambasadorem UEFA.

Gary Cahill (34)

Pierwszy piłkarz w zestawieniu, który nadal gra na poziomie Premier League. Bieżący sezon jest jego premierowym po odejściu z Stamford Bridge. Samo pożegnanie do najlepszych nie należało. Sarri potraktował Anglika marginalnie, dając mu zagrać ledwie 22 minuty w lidze. Kapitan Chelsea później powiedział, że jego relacje z Włochem nie były najlepsze. Teraz jednak wrócił do formy w barwach Crystal Palace i czeka na wznowienie rozgrywek.

David Luiz (33)

Droga po 2012 roku dla Brazylijczyka była dość wyboista. Od transferu do PSG i szaleńczej radości po zdobyciu gola przeciwko Chelsea, przez powrót na Stamford Bridge i zdobycie Mistrzostwa, aż do transferu do Arsenalu. Luiz jest na pewno postacią kontrowersyjną, nie tylko przez ruchy transferowe, ale też postawę na boisku. Teraz w ból głowy wprawia kibiców Kanonierów i nikt w zachodnim Londynie raczej za nim nie tęskni.

Co ciekawe – każdy z czwórki zawodników, których na razie wymieniłem, przeszedł z Chelsea do jej derbowego rywala ze stolicy Anglii.

Ashley Cole (39)

Wcześniej mieliśmy zawodników, którzy Chelsea zamienili na inną stołeczną ekipę, a teraz czas na gracza, którego kariera poszła w dokładnie odwrotnym kierunku. Anglik przecież przyszedł do The Blues z Arsenalu.

A czym Cole zajmuje się teraz? Poprzedni sezon rozegrał w barwach Derby, gdzie trenował go Lampard, po czym odszedł na zasłużoną piłkarską emeryturę. Później zaczął zbierać doświadczenie w Akademii Chelsea, gdzie od października został oficjalnie trenerem drużyny U15.

POMOCNICY

Frank Lampard (41)

Anglik to osoba, której kariera najbujniej rozwinęła się od pamiętnego finału. Frank rozegrał wtedy jeszcze dwa sezony w Chelsea, po których został najlepszym strzelcem w historii The Blues oraz zdobył Ligę Europy. Później grał jeszcze w Manchesterze City, gdzie swoją debiutancką bramkę zdobył w meczu przeciwko The Blues, oraz w New York City.

Karierę trenera zaczął w Derby, gdzie w pierwszym sezonie awansował do play-offów. Dobra kampania Lamparda w Championship oraz zamieszanie z Sarrim sprawiły, że Anglik został szkoleniowcem Chelsea. I na pewno była to dobra decyzja zarządu. Anglik – mimo licznych przeciwności losu – stworzył na Stamford Bridge młodą i zdolną drużynę, która w momencie przerwania rozgrywek znajdowała się w TOP4.

John Mikel Obi (33)

Człowiek skała. Popularny czasowstrzymywacz. Gość, który swojego pierwszego ligowego gola dla Chelsea zdobył po 7 latach pobytu.

Nigeryjczyk był elementem The Blues do 2017 roku, a poprzedni sezon rozegrał na zapleczu Premier League, gdzie wraz z Middlesbrough nie udało mu się nawet awansować do play-offów. Aktualnie gra w Trabzonsporze. A właściwie „grał”, bo jeszcze przed przerwaniem rozgrywek rozwiązał kontrakt z klubem i zrzekł się przyszłego wynagrodzenia. Powodem była najprawdopodobniej bierność władz ligi w związku z epidemią. John napisał wtedy na swoim instagramie:

Życie to coś więcej niż futbol. Nie czuję się bezpiecznie i nie chcę grać w piłkę w tej sytuacji. Wszyscy powinni pozostać w domu ze swoimi rodzinami i osobami, które kochają w tym trudnym okresie. Sezon powinien zostać zawieszony, podczas gdy świat zmaga się z ogromnym wyzwaniem.

Salomon Kalou (34)

Iworyjczyk jest aktualnie klubowym kolegą Krzysztofa Piątka. Chociaż o wojażach boiskowych w Berlinie raczej za wiele nie możemy powiedzieć, bo w bieżącym sezonie rozegrał tylko 143 minuty w Bundeslidze, to Kalou miał ostatnio swoje chwile „blasku”. A to za sprawą afery pocovidowej, gdy Salomon wszedł do centrum treningowego Herthy w jeden z pierwszych dni po powrocie do ćwiczeń grupowych i zaczął kręcić filmik, gdy przybijał piątki z kolegami, a także wszedł do pokoju, gdzie jeden z kolegów miał akurat robiony test. I pewnie nie byłoby z tego takiej afery, gdyby nie fakt, że ten filmik był relacją live na facebooku.

Ostatecznie Kalou został za całe zajście zawieszony przez klub, co w połączeniu ze słabymi osiągami sportowymi może oznaczać dla niego koniec kariery w TOP5 europejskich ligach.

Juan Mata (32)

Hiszpan to klasyczny przykład, jak zmiana trenera może zrujnować komuś karierę. W sezonie 2012/13, w 64 meczach zdobył on 19 goli i 35 asyst. Latem klub przejął Jose Mourinho i w tym momencie kariera Maty w Londynie zaczęła zmierzać ku końcowi.

Zimą 2014 roku Juan zamienił Stamford Bridge na Old Trafford, gdzie nigdy nie wspiął się na wyżyny swoich umiejętności. W bieżącej kampanii nie strzelił w lidze nawet jednego gola.

Ryan Bertrand (30)

Anglik był pierwszym piłkarzem w historii, który swój debiut w Lidze Mistrzów zaliczył w finale. Zarazem był to jeden z najbardziej szalonych premierowych występów w historii europejskiej piłki oraz jak dotąd najważniejsze spotkanie w karierze Anglika.

I nic nie zapowiada, by coś się w tej sprawie zmieniło. Bertrand jest aktualnie bardzo solidnym ligowcem, ale w głowach sympatyków The Blues może istnieć mały niedosyt odnośnie kariery 30-letniego Anglika.

NAPASTNICY

Didier Drogba (42)

Niekwestionowany bohater finału. Gość, bez którego ten tekst by nie powstał.

A czym się teraz zajmuje? Po zakończeniu kariery w barwach Phoenix Rising w 2018 roku, której to drużyny jest właścicielem, ogolił się na łyso i zajął działalnością charytatywną.

Poza tym, Drogba będzie startował w najbliższych wyborach na Prezydenta Iworyjskiej Federacji Piłkarskiej. W sumie, jakbym zakończył na słowie „prezydenta”, to też pewnie nikogo by to nie zdziwiło.

ŁAWKA REZERWOWYCH

Ross Turnbull (35)

Anglik to zdecydowanie jeden z tych graczy, których czas nie oszczędził. Triumf w Lidze Mistrzów może jednak sobie przypisać, mimo że na boisku nie pojawił się nawet przez sekundę.

Turnbull swoją jakże bogatą karierę zakończył w Leeds w 2017 roku. Oprócz Ligi Mistrzów wygrał z Chelsea: mistrzostwo Anglii, Ligę Europy, 2x FA Cup oraz Tarczę Wspólnoty. Co ciekawe, w barwach The Blues rozegrał zaledwie 16 spotkań, czyli na każde zdobyte trofeum na boisku pojawiał się niespełna 3-krotnie.

Paulo Ferreira (41)

Portugalczyk nie odegrał kluczowej roli w triumfie i w całych rozgrywkach rozegrał zaledwie 125 minut. Po finale w Monachium ̶r̶o̶z̶e̶g̶r̶a̶ł̶ przesiedział jeszcze sezon na Stamford Bridge i skończył karierę.

Aktualnie jest ambasadorem Chelsea oraz asystentem dyrektora technicznego od wypożyczeń.

Michael Essien (37)

Tytan środka pola to kolejny z graczy, których droga po finale była równią pochyłą. Po dobrym wypożyczeniu do Realu, później przyszły gorsze sezony w Milanie i Panathinaikosie.

Obecnie kopie się po czole w lidze azerskiej, gdzie jego drużyna FK Sabail zajmuje przedostatnie miejsce w lidze. Sam fakt, że popularny Bizon nadal gra w piłkę jest ciekawy. A co jeśli dodamy, że rok temu był blisko Ekstraklasy? Essien był oferowany kilku klubom, a najbliżej zakontraktowania Ghańczyka była Wisła Kraków.

Oriol Romeu (28)

Kolejny z zawodników z marginalnym wkładem w monachijski sukces.

Hiszpan odszedł do Southampton i niczym szczególnym się nie wyróżnia. No może poza łapaniem głupich kartek. Miał być drugim Xavim, a został drugim Garethem Barrym.

Florent Malouda (39)

Francuz rozstał się z Chelsea w nie najlepszych relacjach, przez ostatni sezon trenując z zespołem rezerw. Jego kariera po odejściu z Londynu również stanowczo wyhamowała. Grał kolejno w: Trabzonsporze, Metz, lidze irańskiej, lidze egipskiej, a ostatecznie przygodę z piłką zakończył 2018 roku w luksemburskim Differdange 03.

W lutym ubiegłego roku został trenerem FC Zurich. Współpraca ta nie potrwała zbyt długo i Malouda opuścił klub już po dwóch miesiącach. Co ciekawe, dowiedział się o tym przez… twittera.