19 maja 2013 roku skończyła się pewna epoka. Sir Alex Ferguson poprowadził Manchester United po raz ostatni przed swoim odejściem na emeryturę. Pożegnanie Szkota było wyjątkowe – zresztą wydaje się, że na właśnie takie zasłużył. Jego podopieczni zremisowali z West Bromem aż 5:5, co stanowi najwyższy wynik remisowy w historii Premier League. Dziś wspominamy to niesamowite spotkanie. A konkretnie – skład Czerwonych Diabłów, który w nim wystąpił. A zatem: gdzie oni są?

BRAMKARZ

ANDERS LINDEGAARD

Duńczyk był na Old Trafford wiecznym rezerwowym i jednym z zawodników, którzy dostali wtedy rzadką szansę gry od Sir Alexa Fergusona. Po odejściu legendarnego menedżera, golkiper zagrał dla United jeszcze trzy razy w ciągu dwóch sezonów – wszystkie występy odbyły się pod wodzą Davida Moyesa. W 2015 roku, wraz z końcem kontraktu, odszedł do West Bromu, gdzie nie zdołał wyjść na boisko ani razu.

Po pół roku wysłano go na wypożyczenie do Preston North End, a wraz z końcem sezonu przeniósł się tam na stałe. Szybko jednak stracił miejsce w składzie i znowu nie przedłużono jego umowy. We wrześniu 2017 roku podpisał kontrakt z Burnley, ale konkurencja do miejsca między słupkami była zbyt wymagająca – w 24 miesiące zagrał tylko dwa razy. Przed startem obecnej kampanii przeniósł się do szwedzkiego Helsingborgiem. Jak się wydaje, 36-latek w końcu został „jedynką”. Lepiej późno, niż wcale.

OBROŃCY

ANTONIO VALENCIA

Ekwadorczyk stał się małą legendą Manchesteru United, a Old Trafford opuścił minionego lata. Pod koniec kadencji Fergusona został przesunięty ze skrzydła na prawą obronę i to w tej roli grał najczęściej u kolejnych menedżerów. Czy to u Moyesa, czy to u van Gaala, czy u Mourinho, Valencia był numerem jeden na boku defensywy, pełnił nawet rolę kapitana zespołu.

Końcówka jego przygody z diabełkiem na piersi była naznaczona kontuzjami, które ostatecznie doprowadziły do tego, że nie znalazł się w planach Ole Gunnara Solskjæra. Były piłkarz Wigan przed startem obecnej kampanii wrócił do ojczyzny, gdzie przywitano go jak króla. Dla LDU Quito gra na pozycji defensywnego pomocnika. Dla United zagrał łącznie 339 razy – więcej, niż jakikolwiek inny zawodnik z Ameryki Południowej. Jego 325 występów w Premier League również stanowi rekord kontynentu.

Antonio Valencia wrócił do Ekwadoru jako bohater narodowy.Tak przywitano go przy okazji debiutu w barwach LDU Quito. 😍

Opublikowany przez Angielskie Espresso Sobota, 20 lipca 2019

PHIL JONES

Jedyny z zawodników, który wciąż jest w klubie w roli piłkarza. Gdy odchodził Sir Alex Ferguson, zapowiadał się na wielki talent. Dziś uważany jest za piąte koło u wozu. Z każdym kolejnym sezonem był coraz bardziej niepewny i łapał więcej urazów. U Solskjæra wydaje się być opcją numer cztery na środku obrony.

Trudno przewidzieć, jak potoczy się jego kariera, ale najprawdopodobniej na Old Trafford już nigdy nie będzie więcej, niż tylko rezerwowym. Dla Czerwonych Diabłów zagrał łącznie 224 razy, ale gdyby zdrowie dopisało, występów mógłby mieć dużo, dużo więcej.

JONNY EVANS

Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział, że Irlandczyk z północy będzie dziś spoglądał na Manchester United z góry, to mało kto by w to uwierzył. Środkowy obrońca stanowi jednak jedno z najważniejszych ogniw defensywy Leicester i wydaje się, że ma duże szanse na awans do Ligi Mistrzów z Lisami.

Old Trafford opuścił w połowie kadencji Louisa van Gaala, przenosząc się do West Bromu. Pomógł The Baggies skończyć sezon 2016/17 w pierwsze dziesiątce, ale rok później spadł z nimi z ligi. Wtedy zgłosił się po niego klub z King Power Stadium. W obecnej kampanii Premier League opuścił zaledwie 34 minuty. Kto jeszcze kilka lat temu spodziewałby się, że 32-latek będzie tak ważnym elementem zespołu z czołówki?

ALEXANDER BÜTTNER

Holender był jednym z najbardziej zaskakujących transferów Fergusona. Mecz na The Hawthorns wieńczył jego pierwszy z dwóch sezonów na Old Trafford. Zakończył go z hukiem, bo strzelając gola. Rok później Büttner opuścił Manchester, przenosząc się do Dynama Moskwa, z dorobkiem 28 występów i dwóch bramek.

W Rosji spędził półtora roku, po czym został wypożyczony do Anderlechtu. Dwanaście miesięcy później wrócił do Vitesse, którego jest wychowankiem. W 2019 roku jego kontrakt z klubem się skończył. Nowego pracodawcę znalazł zaledwie kilka miesięcy temu. Swoją karierę będzie kontynuował w MLS, grając dla New England Revolution.

POMOCNICY

TOM CLEVERLEY

Zapowiadał się nieźle, ale w Manchesterze pozostał jeszcze przez rok. Pod wodzą Davida Moyesa zaczął zawodzić i stał się pewnego rodzaju kozłem ofiarnym. Wygwizdano go nawet podczas meczu reprezentacji. Po przyjściu Louisa van Gaala został wypożyczony do Aston Villi, po czym puszczony za darmo do Evertonu.

Na Goodison Park spędził półtora roku, z czasem grając coraz rzadziej. Zaliczył więc kolejne wypożyczenie – tym razem do Watfordu. Na Vicarage Road zakotwiczył na dłużej i do dzisiaj jest zawodnikiem Szerszeni. 30-letni solidny ligowiec, od transferu omija spotkania praktycznie tylko z powodu urazów, które nie omijają jego. W ciągu ostatnich trzech sezonów aż dwukrotnie pauzował po kilka miesięcy.

ANDERSON

Na Old Trafford trafiał jako jeden z największych talentów brazylijskiej piłki. Niedługo potem zdobył nagrodę Golden Boy. Zapowiadanej wielkości nigdy nie osiągnął, w Manchesterze spędził jednak sześć i pół roku i co wygrał, to jego. Po szalonym spotkaniu z The Baggies koszulkę Czerwonych Diabłów założył jeszcze dziesięć razy.

David Moyes wysłał go w styczniu 2014 roku na wypożyczenie do Fiorentiny, a za kadencji van Gaala zagrał dwa razy – w tym 90 minut w kompromitacji w starciu z MK Dons, przegranym 0:4. Potem trzy lata spędził w ojczyźnie – reprezentując barwy Internacionalu Porto Alegre i Coritiby. Latem 2018 roku dołączył do drugoligowego tureckiego Adana Demirsporu, w którym spotkał się z Jakubem Koseckim. We wrześniu zawiesił buty na kołku. Jak wyjawił Polak, rzucił piłkę, bo zarobił fortunę na… handlu kryptowalutami.

MICHAEL CARRICK

Z Manchesteru United nigdy nie odszedł, choć skończył już karierę piłkarską. Był członkiem sztabu szkoleniowego Jose Mourinho, jest również asystentem Ole Gunnara Solskjæra. Grał regularnie aż do swojego ostatniego sezonu, kiedy na jaw wyszły jego problemy z sercem. W 2018 roku ostatni raz wyprowadził drużynę na boisko podczas wieńczącego sezon starcia z Watfordem. Został zdjęty pięć minut przed końcem, aby kibice mogli pożegnać go owacjami. W pełni zasłużył na taki prezent.

Dla United zagrał łącznie 464 razy, zdobył niezliczone trofea. Przez lata był nieco niedoceniany, ale każdy kolejny menedżer dobrze zdawał sobie sprawę z jego ponadprzeciętnej inteligencji boiskowej. Wydaje się, że kariera w trenerce jest dla niego stworzona.

SHINJI KAGAWA

Wielu z was może przecierać oczy ze zdumienia, ale Japończyk gra obecnie w… drugiej lidze hiszpańskiej. 31-latek po pobycie w Manchesterze już nigdy nie wrócił do swojej szczytowej formy, a problemy zaczęły się właśnie po odejściu Sir Alexa. Trudno było mu odnaleźć się u Moyesa, van Gaal nawet nie widział dla niego miejsca. Były gracz Borussii Dortmund wystąpił pod jego wodzą raz, wchodząc z ławki w pamiętnym spotkaniu z MK Dons, po czym został sprzedany do BVB.

Pierwszy sezon po powrocie do Niemiec był niezły. Drugi naprawdę dobry. Trzeci przyzwoity. W czwartym znowu forma się poprawiła, ale… przyplątała się kontuzja. W kolejnym na Signal Iduna Park pojawił się Lucien Favre, który nie był fanem talentu Kagawy i po pół roku wysłał go na wypożyczenie do Besiktasu, a potem sprzedał do Realu Saragossa. Takie nazwisko na zapleczu hiszpańskiej ekstraklasy? Prawdziwa gratka! A drużyna byłego zawodnika, który otworzył wynik wspominanego przez nas spotkania, może już niedługo grać w LaLiga – wszystko zależy od decyzji co do rozgrywek.

Źródło: Ruhr Nachrichten

NAPASTNICY

JAVIER HERNANDEZ

Iluż to zawodników z tej jedenastki opuszczało Old Trafford pod wodzą van Gaala? Strzelec piątego gola United w meczu z WBA to kolejny z nich. Chicharito zaliczył niezbyt udany sezon u Davida Moyesa, a jego następca oddał go na wypożyczenie do Realu Madryt, po czym sprzedał do Bayeru Leverkusen. W Niemczech napastnik strzelał ponad pół gola na mecz i dał się poznać jako jeden z najlepszych napastników Bundesligi.

Gdy pojawiła się oferta powrotu na Wyspy, do West Hamu, przystał na nią. Nie był w stanie jednak pokazać formy, którą prezentował u naszych zachodnich sąsiadów. Po dwóch latach spędzonych w Londynie, zeszłego lata odszedł do Sevilli. Stamtąd w styczniu przeniósł się do LA Galaxy, gdzie od razu dostał opaskę kapitańską i status prawdziwej gwiazdy.

ROBIN VAN PERSIE

Przyszedł na Old Trafford, aby zdobyć mistrzostwo i to mu się udało. Dorzucił do niego koronę króla strzelców, którą przypieczętował trafieniem na 2:4. Po odejściu Fergusona powróciła jednak jego zmora – urazy, które trapiły Holendra również za czasów jego gry w Arsenalu. W dwóch kolejnych sezonach zdobywał jednak dwucyfrową liczbę bramek. Wraz z końcem pierwszej kampanii pod wodzą swojego znajomego z reprezentacji, van Gaala, odszedł jednak z klubu do Fenerbahce.

Nad Bosforem spędził ponad dwa lata, ale nie był już tak skuteczny, jak w swoim najlepszym okresie. Ostatnie sześć miesięcy w Turcji stracił przez uraz kolana. W styczniu 2018 wrócił do Feyenoordu, w którym ukształtowano go jako piłkarza. W pierwszej kampanii dochodził do odpowiedniej dyspozycji, ale ostatni w karierze sezon 2018/19 miał naprawdę dobry. 35-letni napastnik strzelił 16 goli i zanotował pięć asyst w 25 spotkaniach ligowych. I to było świetne zwieńczenie przygody z futbolem.

ZMIENNICY

RYAN GIGGS – 60’, za Cleverleya

Jeden z najwierniejszych podopiecznych Fergusona i prawdziwa ikona jego czasu na Old Trafford. Pograł jeszcze rok po odejściu legendarnego trenera, po czym krótko pełnił rolę tymczasowego menedżera, a po zakończeniu swojej kariery został wcielony do sztabu szkoleniowego. Od ponad dwóch lat jest selekcjonerem reprezentacji Walii, którą poprowadził do awansu na Euro 2020. Co tu dużo mówić – legenda.

PAUL SCHOLES – 69’, za Kagawę

Kolejny z członków legendarnej Class of ‘92. Z tym, że dla niego był to ostatni mecz w karierze, którą zakończył drugi raz, ale na dobre. Pomagał Giggsowi, gdy ten prowadził zespół po zwolnieniu Moyesa. Sam również próbował trenerki, na krótko obejmując stery Oldham Ahtletic w sezonie 2018/19. Razem z Walijczykiem oraz innymi kolegami z młodzieżówki są właścicielami Salford City, które obecnie gra w League Two.

RIO FERDINAND – 83’, za Evansa

Ferguson wprowadził na murawę trzy legendy. Latem 2014 roku żadnej z nich nie było już w klubie. Ferdinanda po objęciu zespołu przez Moyesa dopadły problemy zdrowotne. Wraz z końcem kampanii 2013/14 przeniósł się do QPR. Jako 36-latek zagrał dla nowej drużyny zaledwie 12 razy. Nie zdołał uratować jej przed spadkiem i zakończył karierę. Wiele działo się u niego poza boiskiem. Stracił żonę, próbował sił w ringu bokserskim. Ostatnio najczęściej można zobaczyć go w roli eksperta telewizyjnego – to zresztą on wygłosił po dwumeczu z PSG monolog namawiający do zaoferowania Ole Gunnarowi Solskjærowi stałego kontraktu.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie