Pora na ciąg dalszy naszych wspominek. Tym razem na tapet bierzemy jedyny klub, który zaliczył w Premier League sezon bez porażki. Arsenal długo nadawał ton rywalizacji na angielskich boiskach i pomimo chudych ostatnich lat wciąż pozostaje jedną z najpopularniejszych drużyn ligi. Którzy z zawodników Kanonierów zasłużyli na miejsce w naszej najlepszej jedenastce The Gunners w XXI wieku? Zapraszamy!

BRAMKARZ

JENS LEHMANN

Niemiecki golkiper przed startem sezonu 2003/04 zastąpił między słupkami Kanonierów Davida Seamana. Dzięki temu miał okazję stać się bohaterem jednej z najwspanialszych historii Premier League, jako kluczowe ogniwo słynnych Invincibles. Rozegrał pełne 38 spotkań, 15-krotnie zachowując czyste konto. Rolę „jedynki” w bramce Arsenalu pełnił przez cztery sezony. Występy genialne, jak ten z wygranego finału FA Cup w 2005 roku, kiedy uznano go najlepszym zawodnikiem spotkania i obronił decydujący rzut karny, przeplatał okazjonalnymi wpadkami.

Dlatego też na krótko stracił miejsce między słupkami na rzecz Manuela Almunii. Pomyłki nie zmieniały jednak tego, jak go ceniono. W sezonie 2005/06 uznano go najlepszym bramkarzem w Europie. Dzierży też rekord liczby czystych kont z rzędu w Lidze Mistrzów (10), obronił jedenastkę w półfinale. Poza wspomnianymi już trofeami ma jeszcze Tarczę Wspólnoty. Był też bardzo blisko tryumfu w Lidze Mistrzów, ale w finale z 2006 roku londyńczycy uznali wyższość Barcelony, a sam zainteresowany wyleciał z boiska. Po kampanii 2007/08, spędzonej w roli rezerwowego, odszedł z klubu. Po trzech latach wrócił jednak jako rozwiązanie awaryjne i zagrał nawet w meczu z Blackpool, dobijając do 200 występów w koszulce Kanonierów.

OBROŃCY

SOL CAMPBELL

Trafił do Kanonierów z ekipy derbowego rywala, Tottenhamu, w 2001 roku. To jedna z tych historii, w których menedżer decyduje się zakontraktować zawodnika po tym, jak ten sprawił mnóstwo problemów jego piłkarzom w bezpośrednim pojedynku. Już w swoim pierwszym sezonie w barwach Arsenalu sięgnął po tytuł mistrza Premier League oraz triumf w FA Cup. Jego znakomite warunki fizyczne, siła i równy poziom przez większość sezonu dały Arsene’owi Wengerowi stabilizację w bloku defensywnym.

Był połową świetnego duetu środkowych obrońców, którzy w swoim CV mogą wpisać udział w wielkim sukcesie, jakim bez wątpienia było rozegranie całej kampanii Premier League bez porażki na koncie. Podczas gry z armatką na piersi, Campbell dwukrotnie zasłużył na umieszczenie go w jedenastce sezonu angielskiej ekstraklasy, do tego zdobył dwa tytuły mistrzowskie i tyle samo razy podnosił puchar wcześniej wspomnianego FA Cup.

Anglik nie zdołał przebić swojego dorobku występów z czasów reprezentowania Tottenhamu, broniąc dostępu do bramki Arsenalu 210 razy. W tych meczach obrońca strzelił 12 goli i zaliczył 3 asysty.

KOLO TOURÉ

Do Londynu trafił jako 21-latek z iworyjskiego ASEC Mimosas za skromne 150 tysięcy funtów. Inwestycja okazała się niesamowicie udana, bo w klubie pozostał na kolejne siedem pełnych sezonów. Przez pierwsze półtora roku grał jako prawy obrońca lub defensywny pomocnik. W kampanii 2003/04 zagrzał jednak miejsce na środku obrony u boku Sola Campbella, stanowiąc podporę Invincibles.

Przez kolejne lata był pewniakiem w składzie. Uzbierał 327 występów, przy okazji strzelając 14 goli. Przez kilka lat był jednym z pierwszych w kolejce do opaski kapitańskiej klubu, co tylko pokazuje, jak ufał mu Wenger. Z Arsenalem zdobył mistrzostwo, dwa razy wygrał FA Cup oraz dwukrotnie Community Shield. Opuścił Emirates latem 2009 roku, przenosząc się do Manchetsteru City. Powodem miał być podobno spór z kolegą z drużyny, Williamem Gallasem.

ASHLEY COLE

Był tak dobry, że załapał się aż o dwóch naszych jedenastek – wybraliśmy go też do drużyny Chelsea, którą znajdziecie TUTAJ. Nie sposób się jednak z tym kłócić, bo był najlepszym angielskim lewym obrońcą swojej ery. Wychowanek Arsenalu po krótkim wypożyczeniu do Crystal Palace dostał szansę gry w pierwszym zespole dzięki kontuzji Sylvinho. Miejsca w składzie już nie oddał.

Oczywiście, był członkiem drużyny, która zaliczyła ligową kampanię bez porażki. Przez cztery sezony był pewniakiem w składzie The Gunners, ale latem 2005 roku pojawiły się ogromne kontrowersje związane z jego domniemanymi negocjacjami z Chelsea. Do transferu doszło dopiero rok później, ale Cole w kampanii 2005/06 grał dużo rzadziej. Jego miejsce zajął Gaël Clichy. Fani Arsenalu nigdy nie zapomnieli mu okoliczności, w jakich opuścił klub. Jeśli chodzi o CV, to nie mógł narzekać. Dla drużyny z Highbury zagrał 227 razy i strzelił dziewięć goli. Zdobył dwa mistrzostwa kraju, wygrał trzy FA Cup oraz dwa mecze o Tarczę Wspólnoty. Trzy razy z rzędu wybierano go też do drużyny sezonu Premier League.

POMOCNICY

FREDDIE LJUNGBERG

Jak głosi legenda, w 1998 roku Arsene Wenger dał zielone światło na transfer piłkarza, którego już od dłuższego czasu obserwowali skauci klubu, chociaż nawet nie widział go na żywo. Przekonała go… telewizyjna transmisja starcia Szwedów z Anglikami. Wybór jednak okazał się słuszny, bo Ljungberg okazał się prawdziwą gwiazdą. U boku Henry’ego, Bergkampa i Piresa zachwycał w ofensywie londyńskiej drużyny.

Przebojowy skrzydłowy potrafił pociągnąć drużynę w kluczowych momentach. W sezonach 2000/01 i 2001/02 trafiał w finałach FA Cup, rok później jego trafienie przesądziło o wygranej w półfinale. Jego kariera w Londynie była naznaczona licznymi urazami, które w 2007 roku doprowadziły do jego odejścia do West Hamu. Kibice Arsenalu wciąż go kochają. I mają za co. 326 występów. 71 goli, dwa mistrzostwa kraju, trzy Puchary Anglii, Charity Shield (jeszcze z 1999 roku), nagroda dla najlepszego piłkarza Premier League w sezonie 2001/02 i ten niesamowity czerwony irokez.

Freddie odnosił również sukcesy poza boiskiem. Przez lata był modelem bielizny Calvina Kleina, a obecnie jest asystentem Mikela Artety.

PATRICK VIEIRA

Co do wielkości tego piłkarza, a właściwie człowieka, nie ma żadnych wątpliwości – w końcu jest on jedną z ikon Premier League z początku XXI wieku. Jego mocne pojedynki w środku pola, zwłaszcza z Roy’em Keaene’m, przeszły już do historii. W składzie Arsenalu znalazł się już w 1996 roku, lecz po wejściu w nowe milenium, został w klubie na kolejne pięć lat.

Zaangażowanie i waleczność sprawiły, że ten pomocnik zostanie w pamięci fanów angielskiej piłki na bardzo długo, o ile nie na zawsze. W czasie swojej przygody pod okiem Arsene’a Wengera, Francuz mógł cieszyć się z pucharu FA Cup, Tarczy Wspólnoty i mistrzostwa Anglii. Wszystkie te trofea zdobywał trzykrotnie. Otrzymał również mnóstwo wyróżnień indywidualnych, jak wielokrotne umiejscowienie go w najlepszej jedenastce Premier League. W sezonie 2000/01 został nawet okrzyknięty najlepszym piłkarzem całej ligi.

Jego liczby też są raczej satysfakcjonujące, biorąc pod uwagę, iż jego zadania skupiały się głównie na defensywie – podczas 9 lat spędzonych w klubie, zakładał on koszulkę Arsenalu aż 392 razy. W tym czasie zdołał wpakować piłkę do siatki 33 razy oraz zdobył o jedną więcej asystę.

CESC FABREGAS

Do Londynu trafił jako 16-latek w 2003 roku. W swoim pierwszym sezonie nie zagrał ani razu w lidze, więc nie miał wkładu w legendarne mistrzostwo. Dzięki występom w rozgrywkach pucharowych został jednak najmłodszym zawodnikiem, który zagrał dla Arsenalu, a także strzelił gola w jego barwach – do dziś dzierży oba rekordy. Już jako nastolatek zdobył status lidera zespołu, absolutnie kluczowego zawodnika i jednego z najlepszych pomocników w lidze. Od sezonu 2008/09 pełnił rolę kapitana zespołu. W 2006 roku zdobył miano Golden Boya, dwa razy trafiał do drużyny sezonu UEFA i Premier League oraz wybierano go najlepszym piłkarzem klubu.

Aż czterokrotnie przekraczał granicę 10 ligowych asyst w sezonie, w kampanii 2009/10 notując nawet double-double. Fani Arsenalu go kochali aż do jego odejścia z klubu latem 2011 roku, kiedy zgłosiła się po niego Barcelona. Mocno nadszarpnął zaufanie kibiców Kanonierów, gdy trzy lata później przystał na ofertę Chelsea. To jednak nie zmieniło tego, że wciąż uważany jest za jednego z najlepszych graczy The Gunners w erze Premier League. W 304 występach miał udział przy niemal 150 golach, z czego sam strzelił 57. Z armatką na piersi wzniósł dwa trofea – Puchar Anglii i Tarczę Wspólnoty.

ROBERT PIRES

Arsenal ściągnął go w 2000 roku w zastępstwo za Marca Overmarsa. Z początku narzekał na zbyt dużą fizyczność ligi, ale kiedy jego forma wystrzeliła, nie schodził już poniżej pewnego poziomu. Był świetny technicznie i naprawdę wszechstronny – wyłączając defensywę, w trykocie Arsenalu zagrał chyba na każdej możliwej pozycji. Nie mamy też wątpliwości, że z jego 85 goli dla londyńczyków, duża część była nie tylko ważna dla drużyny, ale również nieprzeciętnej urody.

Po tym, jak kontuzja w 2002 roku wyłączyła go z gry, wrócił jeszcze silniejszy. Po powrocie na boisko, do końca sezonu na ligowe spotkania wybiegał w pierwszym składzie 20 razy – strzelił wtedy 14 bramek. W sezonie słynnych Invincibles był jedną z wiodących postaci w ofensywie. Francuski duet Pires-Henry skończył tamtą kampanię z 57 trafieniami.

W 2006 roku doszedł do wniosku, że jest zbyt dobry, żeby tak często siadać na ławce rezerwowych. Piłkarz o takich umiejętnościach chciał występować w każdym spotkaniu, więc postanowił przenieść się do hiszpańskiego Villarrealu. Swoją przygodę z Arsenal zakończył wtedy z 283 występami, wcześniej wspomnianymi 85 bramkami oraz 41 asystami. Do tego dołożył dwa tryumfy Premier League i tyle samo złotych medali FA Cup.

NAPASTNICY

ALEXIS SANCHEZ

Filigranowy zawodnik pojawił się na The Emirates w 2014 roku. Trafił tam z Barcelony za ponad 30 milionów i nie można powiedzieć, że nie się nie spłacił. Już w swoim pierwszym sezonie w angielskiej ekipie miał udział w 37 golach w 52 występach. A dopiero zaczynał się rozkręcać.

W kolejnym sezonie, podczas meczu z Leicester, został pierwszym zawodnikiem w historii, który zaliczył hat-tricka w Serie A, La Lidze i Premier League. To jednak kampania 2016/17 była kosmiczna w jego wykonaniu – zmienił wtedy numer z 17 na 7 i zaczął szaleć. Wystarczy spojrzeć na jego wyniki – 50 występów, 30 bramek, 18 asyst. Ale to nie tylko suche statystyki, nierzadko odnosiło się wrażenie, że Alexis sam wygrywa Arsenalowi spotkania.

Kolejny rok Sanchez zaczął z kontuzją, a przy okazji zimowego okienka spekulacje o jego odejściu rosły. Głównie ze względu na fakt, iż Kanonierzy nie występowali wtedy w Lidze Mistrzów, a piłkarz takiego pokroju nie mógł sobie odpuścić tych jakże ważnych rozgrywek. Mówiono wtedy o Manchesterze City, ale Chilijczyk ostatecznie przeniósł się latem do United. Z armatką na piersi wystąpił łącznie 166 razy, pokonywał bramkarzy rywali przy 80 okazjach i dołożył do tego 45 finalnych podań.

THIERRY HENRY

Piłkarz, napastnik, geniusz. Przez wielu (nie tylko fanów Arsenalu!) uważany za najlepszego snajpera w historii Premier League. Obecny menedżer Montreal Impact zaliczył kilka świetnych klubów w swojej piłkarskiej karierze – Monaco, Juventus, Barcelona – ale to w ekipie Kanonierów zagrzał miejsce najdłużej. I wydaje się, że to właśnie w stołecznej drużynie prezentował się najlepiej.

Obrońcy najwyższego szczebla rozgrywkowego na Wyspach zazwyczaj nie sprawiali mu żadnych problemów – w 375 występach pokonywał bramkarzy rywali aż 228 razy. Do tego może pochwalić się niezłą liczbą asyst – 98. Mimo ciężkich początków (potrzebował 9 spotkań, aby trafić do siatki) już pierwszy sezon zakończył z wyśmienitym dorobkiem 26 bramek. W mistrzowskiej kampanii 2001/02 załadował aż 32 gole i ani myślał zwalniać. Henry’ego można nazwać napastnikiem kompletnym – był szybki, świetnie czytał grę, miał idealnie ułożoną stopę i do końca zachowywał zimną krew.

Jako Kanonier sięgał po Premier League, FA Cup i Tarczę Wspólnoty. Do najważniejszych nagród indywidualnych można zaliczyć niejednokrotne miejsce w najlepszych składach sezonu (był wybierany i przez kolegów z zespołu, i przez kibiców, i przez władze ligi). W 2006 roku znalazł się nawet na podium prestiżowej nagrody Ballon d’Or.

DENNIS BERGKAMP

Jedna z ligowych legend i ikon. Po przygodach z Ajaksem i Interem, Holender postanowił przenieść się do Premier League. Miało to miejsce w 1995 roku, a jego przygoda z Arsenalem trwała aż 11 lat. Był wtedy pierwszym zawodnikiem pozyskanym przez Bena Riocha, a jego transfer ustanowił nowy klubowy rekord (7,5 mln funtów). Wejście w nowe milenium było dość rozczarowujące, gdyż Kanonierzy mieli aż 18 punktów straty do Czerwonych Diabłów, a w UEFA Cup polegli w finale przeciwko Galatasaray.

2001/02 był jednak sezonem Arsenalu. Bergkamp przyczynił się wtedy do wygranej zarówno w Premier League, jak i FA Cup. Mimo wielu spekulacji, szczególnie po odejściu z zespołu Overmarsa i Petita, ofensywny zawodnik cały czas przedłużał swój pobyt w Londynie. Dzięki trenowaniu od najmłodszych lat w Ajaksie, Dennis wiedział co znaczy futbol totalny i mógł występować na dowolnej pozycji. Dlatego właśnie strzelał mnóstwo bramek, a mimo to nie miał problemu z grą nieco bliżej własnej bramki. Na boisku był inteligentny, wszechstronny i elegancki. Takiego piłkarza chciałby każdy klub.

Podczas ponad dekady spędzonej w Anglii, Holender wybiegał na boisko 402 razy. W ciągu tych spotkań zdołał strzelić 109 bramek i zanotować 71 asyst. W tym czasie gablota na trofea Kanonierów wzbogaciła się o 3 Tarcze Wspólnoty, 4 FA Cup oraz 3 mistrzostwa Anglii.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie