Anglia nie znajduje się na szczycie najpopularniejszych kierunków wśród polskich piłkarzy. Nie można jednak wykluczyć, że w nadchodzących latach skromne grono naszych rodaków na Wyspach zacznie stopniowo się rozrastać.  Znaczenie dla tej materii mogą mieć stale napływające do Polski zaproszenia,  których adresatami są młodzi zawodnicy. Na początku marca testy w akademii Manchesteru United odbył środkowy obrońca Korony Kielce, Radosław Seweryś. Po kilkudniowym pobycie w hrabstwie Greater Manchester 16-latek nie ukrywa swoich ambicji, które mają w przyszłości urzeczywistnić się na boiskach Premier League. „Taki jest mój cel” – zapowiada młody defensor. 

Michał Grzela: 8 marca 2020 roku zawitałeś do Manchesteru. Kiedy dowiedziałeś się, że przyjdzie ci trenować na obiektach jednego z największych klubów w historii angielskiej piłki?

Radosław Seweryś: O zaproszeniu ze strony Manchesteru United poinformował mnie pod koniec stycznia mój menadżer, Dominik Jarosz.

Jaka była twoja reakcja na tę informację? Od razu uwierzyłeś, że chodzi właśnie o ciebie? 

Na samym początku byłem w lekkim szoku, oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wszakże w ciągu kolejnych dni uspokoiłem myśli i zrozumiałem, że przede mną wielka szansa.

Jaki charakter miało zaproszenie ze strony Manchesteru United? Czy można tu mówić o testach w dosłownym tego słowa znaczeniu, czy twój wyjazd sprowadzał się do samych treningów z Czerwonymi Diabłami? 

Moje osobista odczucia podpowiadają mi, że były to testy. Miałem dużo treningów indywidualnych. Trenowałem także z drużynami U-16 oraz U-18. Reasumując, miałem łącznie jedenaście treningów, trzy indywidualne, sześć z zespołem oraz dwa na siłowni. Jedną z sesji prowadził nawet asystent Ole Gunnara Solskjæra.

Obecność osoby ze sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu może być źródłem dużego stresu.

Trening, o którym wspomniałem, odbył się cztery dni po moim przyjeździe do Anglii. W związku z tym cały stres zdążył już opaść, a nadzór asystenta trenera Solskjæra okazał się niezwykle wartościowy. Otrzymałem kilka cennych uwag jak chociażby te dotyczące szerokiego ustawienia przy rozegraniu piłki oraz ciągłej gry do przodu. Od samego początku dało się zauważyć, że mamy do czynienia z fachowcem, który na co dzień pracuje na najwyższym poziomie. Gdy tylko komuś zdarzył się choćby najmniejszy błąd, ćwiczenie było zatrzymywane, a my otrzymywaliśmy wskazówki, dlaczego nie należy zachowywać się w konkretny sposób.

Zatrzymywanie gry można uznać za znak firmowy angielskiego systemu szkoleniowego? 

Coś w tym jest. Niemniej jednak gdy trenerzy wstrzymują grę, aby powiedzieć zawodnikom, co w danej sytuacji zrobili źle, wszystko odbywa się szybko i sprawnie. Dzięki temu intensywność treningu pozostaje bardzo wysoka.

Wróćmy na chwilę do treningu indywidualnego. Co kryje się pod tym hasłem? 

Głównym celem treningu indywidualnego było doskonalenie gry na mojej naturalnej pozycji, tj. środkowego obrońcy. Podczas wykonywanych przeze mnie zadań trenerzy wymagali nieustannej koncentracji oraz dużej dokładności.

Czy ćwiczenia, które realizowałeś podczas tych sesji, różniły się od tych wykonywanych na co dzień w Polsce? 

Myślę, że nie, aczkolwiek w Anglii bardzo dużą wagę przywiązuje się do techniki. Podstawowe obszary to przyjęcie, prowadzenia oraz podanie futbolówki.

Podejście jest zatem nieco inne. Inna jest również cała otoczka. Trenując na obiektach Manchesteru United, z całą pewnością spotkałeś się z wielokulturowym środowiskiem. Łatwo było odnaleźć się w nowym miejscu, między nowymi ludźmi?

Zdecydowanie tak. Wszystko dzięki znakomitej atmosferze, która panuje w klubie. Wszyscy są zawsze uśmiechnięci i zarażają pozytywną energią. Nie sposób natknąć się na osobę, która nie spytałaby, jak leci.

Ponadto świetne warunki infrastrukturalne. Praca w takich okolicznościach to czysta przyjemność. 

Czternaście trawiastych boisk, dwa ze sztuczną nawierzchnią, nowoczesna siłownia. Wykorzystanie tych możliwości w codziennym treningu pozwala człowiekowi czerpać niesamowitą radość ze swoich obowiązków.

Klub zapewnił ci wszystko, włącznie z zakwaterowaniem oraz specjalnie ułożoną dietą? 

Zarówno hotel, jak i jedzenie były świetne. Nie można było na nic narzekać.

W Manchesterze trenowałeś z dwiema grupami wiekowymi. Podobną praktykę możemy zaobserwować również w Polsce. 

W Polsce trenowałem już we wszystkich drużynach młodzieżowych, a także z pierwszym zespołem Korony Kielce.

Co się tyczy gry, w tym sezonie jak do tej pory wystąpiłeś w Centralnej Lidze Juniorów oraz III lidze. Które rozgrywki są bliższe poziomowi prezentowanemu na Wyspach?

Wydaje mi się, że jest to Centralna Liga Juniorów. W CLJ jest większa chęć gry w piłkę, duże znaczenie ma tam technika. W III lidze natomiast, gdzie ma się już styczność z seniorską piłką, tempo jest szybsze, ale gra jest zdecydowanie bardziej ukierunkowana na fizyczne aspekty.

Podczas twojego pobytu w Anglii sytuacja w całej Europie mocno się skomplikowała. Czy miało to jakikolwiek wpływ na przebieg testów?  

Niestety tak. Nie zagrałem w zaplanowanym wcześniej meczu sparingowym, jednak doskonale to rozumiem. Zdrowie jest najważniejsze. Z tego miejsca chciałbym zaapelować do wszystkich, aby nie wychodzić z domu, gdy nie ma takiej potrzeby. Im więcej osób będzie przestrzegać odgórnych zaleceń, tym szybciej wrócimy do normalnego trybu funkcjonowania.

Rozwój pandemii wpłynął więc bezpośrednio na wykonywane przez ciebie obowiązki. 

W tej chwili jest to dla mnie bardzo ciężka sytuacja, ale nie jestem jedyny. Wszyscy sportowcy znaleźli się w identycznym położeniu. Nie ma treningów, meczów, wszystkie siłownie są zamknięte. W efekcie musimy ćwiczyć indywidualnie w domach, co niestety w sposób negatywny wpływa na nasz rozwój. Mam nadzieję, że wkrótce sytuacja się unormuje.

Do tego dochodzi niekiedy obowiązek 14-dniowej kwarantanny. 

Co prawda zdążyłem wrócić do Polski przed wprowadzeniem obligatoryjnej kwarantanny, ale to naprawdę niewiele zmienia. Dla dobra moich bliskich postanowiłem ją odbyć i nie wchodzić w kontakt z innymi ludźmi przez najbliższe dwa tygodnie.

Zostawmy trwający kryzys i wróćmy do spraw czysto piłkarskich. Czy widzisz siebie w przyszłości w Premier League, bądź też w szerzej pojętej angielskiej piłce? 

Taki jest mój cel. Jeśli będę ciężko pracował i dopisze mi odrobina szczęścia, wszystko jest możliwe.

Teraz nie pozostaje nic innego, jak wdrożyć plan w życie, a następnie dążyć do jego realizacji.

Dokładnie tak. Nie mam zamiaru ustępować.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie