Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka… najsłabszych zawodników minionej kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

ALEX MCCARTHY

Co prawda defensywa Southampton nie popisała się najlepszym występem, ale bramkarz też dorzucił do porażki swoje trzy grosze. Przy pierwszym golu na pierwszy rzut oka nie mógł zrobić za dużo, ale sam Bowen w pomeczowym wywiadzie przyznał, że McCarthy zbyt szybko schodzi na ziemię, przez co przelobowanie go nie było problemem. No i powiedzmy sobie szczerze, przegranie górnej piłki z zawodnikiem z pola, który nie może wyciągnąć do niej rąk zawsze będzie dla bramkarza kompromitacją.

OBROŃCY

TRENT ALEXANDER-ARNOLD

Nie dało się na Trenta w tym meczu patrzeć. Po prostu nie dało. Anglik zdecydowanie nie nawiązał do swoich najlepszych występów, kopiąc się w gruncie rzeczy po czole. W defensywie był nieporadny, lecz w jego wypadku najbardziej martwiła niemoc ofensywna. Żadnej wykreowanej sytuacji, niecelne centry, 31 strat no i jedna akcja, którą Sofascore zakwalifikowała nawet jako samobója.

JAPHET TANGANGA

Zawinił przy bramce Wilków na 1:1. Kiedy powinien wybić piłkę jak najdalej, podbił ją do góry wprost pod nogi Doherty’ego, który nie mógł mieć już żadnych problemów z pokonaniem bramkarza Kogutów. Akcja, po której padł drugi gol również zaczęła się od błędu Tangangi. Nawet faul nie przeszkodził Adamie Traore, aby ten minął obrońcę i podał do niepilnowanego kolegi z zespołu. Kilka sekund później tablica wyników znowu pokazywała remis. Bramka Jimeneza to kolejny popis Anglika. Chcąc zablokować strzał, niemal od razu położył się na ziemie, a napastnik z łatwością przełożył piłkę na drugą nogę i pokonał Gazzanigę. Jose Mourinho powinien się poważnie zastanowić, jeżeli kolejny raz przyjdzie mu do głowy posadzenie na ławce Vertonghena i Alderweirelda.

DEJAN LOVREN

XD. (prawie trafił tutaj Virgil van Dijk)

JAN BEDNAREK

Bardzo słaby mecz Polaka. Defensor był jednym z najsłabszych punktów Southampton w przegranym 1:3 meczu z West Hamem. Kompletnie nie radził sobie ani z Michailem Antonio, ani z Sebastienem Hallerem. Często gubił krycie, często był spóźniony, często odpuszczał nadciągającym napastnikom. Zawinił przy golu Bowena, bo to właśnie jego wyprzedził Anglik, aby pierwszy raz trafić do siatki w Premier League. Miał swój udział i przy drugiej bramce, kiedy odpuścił krycie Hallera, a następnie przez złe ustawienie nie sięgnął piłki skierowanej do Francuza. Trafienie Antonio to kolejny błąd Bednarka, którego zawodnik Młotów zgubił bez żadnego problemu.

BEN CHILWELL

W najlepszej formie Leicester City to Chilwell był jedną z jaśniejszych postaci. Niestety, przy okazji porażki z beniaminkiem kolejny raz jest on na celowniku. Tym razem nie będziemy go jednak chwalić. Od początku spotkania nie radził sobie bowiem z Maxem Aaronsem. 20-latek ogrywał swojego rywala z dużą łatwością. Jedyna bramka w meczu, która dała Norwich trzy punkty, padła właśnie po dośrodkowaniu Anglika. Chilwell najpierw go nie upilnował, a później dał się ograć we własnym polu karnym, co pozwoliło Aaronsowi zaliczyć asystę.

POMOCNICY

MOHAMED SALAH

Egipcjanin – podobnie jak i jego kolega z Senegalu – niekoniecznie niepokoił drużynę Watfordu. Przegrywał starcia z tuzami futbolu w postaci Adama Masiny i Christiana Kabasele. Nie miał nawet jednego udanego dryblingu, a dwa strzały, które oddał były kolejno niecelne i zablokowane. Do tego żenująco wręcz niska celność podań – zaledwie 57%. Od lidera zespołu dzieliły Salaha lata świetlne.

ALEX OXLADE-CHAMBERLAIN

Skłamalibyśmy, gdybyśmy stwierdzili, że mecz w wykonaniu Alexa był dobry. Albo przynajmniej średni. Albo nie taki znowu najgorszy. No niestety, pomocnik Liverpoolu zagrał zupełną bryndzę i słusznie znalazł się w jedenastce najsłabszych piłkarzy minionej kolejki. Wraz z kolegami dawał się dominować Doucoure i Hughesowi, popełniał rażące błędy w defensywie, a w ofensywie zagrał po prostu tak źle jak cały zespół.

ASHLEY WESTWOOD

Patrząc na ataki Burnley w meczu z Newcastle, musielibyśmy kłamać, żeby napisać coś miłego o którymkolwiek zawodniku biorącym udział w tych akcjach. Przy ustawieniu The Clarets, od środkowego pomocnika wymaga się jednak więcej udziału przy odbiorze piłki. Westwood tak naprawdę nie zrobił nic, co pomogłoby drużynie przed utratą bramki. I mowa tutaj o dowolnej, choć odrobinę groźnej akcji Srok. Co więcej, to po jego błędach przeciwnicy mieli kilkukrotnie okazje do stworzenia dogodnej sytuacji.

SADIO MANE

Gdyby nie nazywał się Sadio Mane i gdyby nie był piłkarzem Liverpoolu, a co za tym wszystkim idzie jednym z najlepszych piłkarzy tego sezonu, pewnie w tej jedenastce by się nie znalazł. Ale Senegalczyk nie ma szczęścia i jego bezpłciowy występ przeciwko Watfordowi musiał zostać przez nas doceniony w ten właśnie sposób. 0 strzałów, dwa udane dryblingi, dajcie spokój.

NAPASTNICY

ROBERTO FIRMINO

Już w meczu z West Hamem United Brazylijczyk był bardzo blisko znalezienia się w jedenastce słabiaków. Wtedy jednak ratowało go względne odnajdywanie się w sytuacjach bramkowych, nawet jeśli brakowało skuteczności. Z Watfordem nic jednak nie potrafiło go uratować. Zaliczył absurdalnie niewidoczny występ, a jego najlepszą akcją było zejście z boiska.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie