Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka najlepszych zawodników minionej kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

NICK POPE

Jeżeli golkiper Burnley utrzyma wysoką dyspozycję, niewykluczone, że znajdzie się w trójce bramkarzy powołanych do kadry Synów Albionu na zbliżające się Mistrzostwa Europy. Wobec zdecydowanej obniżki lotów dotychczasowego podstawowego keepera reprezentacji Anglii, Jordana Pickforda, obecnie to nie zawodnik Evertonu, a jego nieco starszy kolega z Turf Moor jest faworytem ekspertów. Pope’a broni się nie tylko powszechną sympatią, lecz także swoją pozycje umacnia kolejnymi solidnymi występami. W starciu z Newcastle zanotował 4 udane interwencje, a jego zespół zakończył mecz z zerem po stronie strat. Dla 27-latka było to 3 czyste konto w minionym miesiącu – w lutym tylko Danny Ings znalazł sposób na pokonanie wychowanka Ipswich Town.

OBROŃCY

MATT DOHERTY

Gdy obrońca wpisuje się na listę strzelców, z reguły w ciemno możemy go brać pod uwagę podczas tworzenia jedenastki zakończonej serii spotkań. Matt Doherty zdobył bramkę, a jego drużyna sięgnęła po 3 punkty. I to nie byle z jakim rywalem, gdyż Wolverhampton w Londynie pokonało Tottenham. Dziewięciokrotny reprezentant Irlandii odpowiedział na otwierające wynik trafienie Bergwijna, a oprócz gola zaliczył także 2 celne strzały (100%) i 4 udane wślizgi (100%). Boczny defensor został oceniony niezwykle wysoko, a portal whoscored.com przyznał mu notę 8,2 – tylko napastnicy Wilków, Jota i Jimenez, mogli pochwalić się wyższą oceną.

JAMAL LEWIS

Rezultat, jaki osiągnęły Kanarki w meczu z Lisami, nie jest szczególnie zaskakujący biorąc pod uwagę formę Leicester. Ekipa Brendana Rodgersa nie wygrała meczu w Premier League od 22-ego stycznia, a wpływ na to ma ich wyjątkowa strzelecka niemoc. Kanarki potrzebują punktów, jak tlenu i swoją żądzę krwi pokazały właśnie w piątkowym spotkaniu.
Jednym z bohaterów drużyny z Carrow Road był 22-letni Jamal Lewis, który zanotował naprawdę świetny występ. Irlandczyk z Północy nie dał pohasać na skrzydle Ayoze Perezowi, a dodatkowo postanowił wyręczyć swoich kolegów z ofensywy i w 70. minucie zdobył bramkę, która ostatecznie dała zwycięstwo jego ekipie.

MARCOS ALONSO

Chociaż patrząc na jego grę, ciężko jest powiedzieć „feniks z popiołów”. Hiszpanowi brakuje gracji, koordynacji i zwiewności tego mitycznego ptaka. A jednak reszta się zgadza – Alonso co jakiś czas odradza się i wraca do składu Chelsea ratując im skórę. Przypomina nieco stare, rzadko używane auto terenowe zamknięte w garażu. Na co dzień głupio się nim pokazać, bo nie wygląda i może nawalić. Jednak gdy sytuacja jest specjalna, odkurzamy je i wyjeżdżamy na wyboisty teren, bo może dać nam coś wyjątkowego.

W tym sezonie Alonso był sprzedawany przez fanów wiele razy, a przez kilka miesięcy ciężko go było nawet zauważyć na ławce rezerwowych. Zimowy kryzys Chelsea zmusił jednak Lamparda do powrotu do 3-4-2-1 i Hiszpana. A ten po raz kolejny udowodnił, że na wahadle spisuje się co najmniej przyzwoicie. W 2020 roku strzelił 3 bramki – tyle samo ile Giroud, Abraham i Batshuayi łącznie. A w ostatniej kolejce uratował drużynę Lamparda przed kolejną kompromitacją z Bournemouth. 2 gole i zdecydowanie największe zagrożenie w ataku płynęło z jego strony. Co to jest za gość!

POMOCNICY

ISMAILA SARR

Już przed sezonem w gronie naszej redakcji debatowaliśmy, jaką pozycję musi wzmocnić Watford. O tym, po co jest Watford również, ale to inna kwestia. Ostatecznie padło na prawego bądź lewego skrzydłowego, bo prócz Gerarda Deulofeu nie było tam nikogo obiecującego. I co ciekawe – Ismaila Sarr był jednym z naszych przewidywań!

Początek sezonu był ciężki dla Senegalczyka, a presja ceny na pewno wiązała mu nogi. Pod wodzą Nigela Pearsona odmienił się nie tylko on, ale i cały Watford. W genialnym meczu z Liverpoolem Sarr zaliczył dwa gole oraz asystę. Mógł strzelić więcej, bo właściwie Andy Robertson i Van Dijk nie mieli podjazdu do jego szybkości. Cały pomysł na grę Szerszeni opierał się na jego wbiegnięciu za plecy wysokiej linii Liverpoolu – i wykorzystał tę szansę doskonale. Do tego mocno harował w defensywie, śledząc Robertsona aż do własnego pola karnego, gdy Watford bronił właściwie w 6-3-1. Można powiedzieć: Super S(t)arr.

JARROD BOWEN

Chciałoby się powiedzieć: nareszcie! Młoty w końcu odniosły zdecydowane zwycięstwo i zaprezentowały się z bardzo dobrej strony. Wpływ na to miała przede wszystkim zmiana ustawienia i postawienie na grę na dwóch napastników: Antonio i Hallera. Za ich plecami jednak genialnie prezentował się zimowy nabytek Davida Moyesa, Jarrow Bowen. 23-letni Anglik harował za trzech, był nieustępliwy, skuteczny i wyjątkowo waleczny. W jeden z akcji były zawodnik Hull w ostatnim momencie zdołał wybić piłkę spod nóg napastnika Southampton, dzięki czemu Młoty utrzymały korzystny dla siebie wynik. Dodatkowo, Bowen otworzył wynik spotkania w 15. minucie po świetnym podanie Pablo Fornalsa. Jeśli młody Anglik i jego koledzy z London Stadium utrzymają tak dobrą dyspozycję to już wkrótce nie będą musieli obawiać się spadku.

BRUNO FERNANDES

W obliczu absencji Marcusa Rashforda i Paula Pogby to Bruno Fernandes wyrasta na kluczową postać ekipy Ole Gunnara Solskjaera. Mimo iż Portugalczyk nie należy do graczy najbardziej efektownych, w ostatnich tygodniach jest zdecydowanie najbardziej efektywnym piłkarzem Czerwonych Diabłów, co udowodnił po raz kolejny. W starciu z Evertonem to jego bramka pozwoliła fanom United zapomnieć o wyjątkowo kuriozalnym kiksie Davida de Gei, a gdyby koledzy byli bardziej skuteczni i ruchliwi, być może były zawodnik lizbońskich Lwów do trafienia dorzuciłby asystę. W potyczce z The Toffees Bruno oddał 6 strzałów (3 celne), a czas, który spędził z piłką przy nodze, stanowił niemal 9% całego czasu gry.

WILL HUGHES

Jak zdominować Liverpool w środku pola? Zapytajcie Gilmoura albo Hughesa, bo to właśnie postawa Anglika w dużej mierze zadecydowała o zwycięstwie Watfordu nad The Reds. Gracz Szerszeni był lepszy niż ktokolwiek z trójki pomocników Jürgena Kloppa. Spokojnie rozprowadzał akcje, czytał grę i był zabójczo waleczny, co pokazał przy trafieniu na 2:0. To właśnie jego odbiór piłki tuż przy linii bocznej rozpędził akcję Watfordu, która wbiła sztylet prosto w serce fanów Liverpoolu. O talencie Hughesa mówiło się przez lata dużo, lecz wydaje się, że to właśnie w sobotnim meczu zagrał na miarę swojego potencjału.

NAPASTNICY

SEBASTIEN HALLER

Gdy kibice Młotów zaczęli już wieszać psy na byłym napastniku Eintrachtu Frankfurt, ten zanotował najlepszy występ w swojej wyspiarskiej karierze. Francuski napastnik według whoscored.com został uznany najlepszym zawodnikiem minionej kolejki z notą, uwaga, 9.7! Wpływ na jego fantastyczną postawę miała zmiana ustawienia West Hamu w ofensywie. Haller wreszcie dostał kolegę do pomocy w rozmontowywaniu defensywy rywala. U boku Michaila Antonio Haller wreszcie pokazał na co naprawdę go stać i jeśli David Moyes zdecyduje się pozostanie przy takiej formacji, to kibice Młotów będą mieli jeszcze dużo pożytku z tego napastnika. Francuz wyróżnił się nie tylko zdobyciem bramki, która dała West Hamowi prowadzenie 2-1, ale także CZTERNASTOMA wygranymi pojedynkami główkowymi. Woah.

DIOGO JOTA

Chociaż po udanych rozgrywkach 2018/19 wielu wieściło nagły spadek formy Wolverhampton, Wilki również w obecnym sezonie imponują dobrą dyspozycją. Jednym z najlepszych zawodników w ekipie Nuno Espirito Santo jest Jota, którego – jeżeli spojrzymy wyłącznie na 2 ostatnie tygodnie – możemy zaliczyć do grona specjalistów w piłkarskim fachu. W 3 ostatnich meczach Portugalczyk aż sześciokrotnie trafił do siatki rywali, a w starciu z Kogutami oprócz bramki na swoje konto zapisał także asystę przy zwycięskim golu Raula Jimeneza. Były zawodnik FC Porto może pochwalić się aż 96-procentową skutecznością podań w pojedynku z Tottenhamem – to więcej niż jakikolwiek inny gracz obecny na murawie podczas niedzielnej rywalizacji. Ocena według WhoScored? Ponad 8,6, bezsprzecznie najwyższa na boisku.

TROY DEENEY

Jest w tej lidze od zawsze, a gdy wydaje się, że nadchodzi jego koniec, on znów uderza. Nie tak szybki i silny jak kiedyś, kapitan Watfordu nadal jest kluczowy dla tej drużyny. Odstawienie go od składu z reguły kończyło się katastrofalnymi wynikami. A w szokującym zwycięstwie nad Liverpoolem zagrał swój najlepszy mecz w sezonie. Precyzyjne wykończenie po błędzie Alexandra-Arnolda oraz Alissona, a także doskonała asysta no-look passem do Sarra przy jego rajdzie za plecy obrońców. Do tego wygrał wszystkie 8 pojedynków główkowych z obrońcami The Reds. Prawdziwy taran i lider zasłużył na miejsce w XI kolejki.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie