Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka najlepszych zawodników minionej kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

KASPER SCHMEICHEL

Sytuacja, w której najlepszym zawodnikiem przegrywającego klubu został uznany golkiper, nie jest niczym nadzwyczajnym. Jednak występ duńskiego bramkarza należy do kategorii tych godnych uwagi, a Leicester wyjątkowo niską porażkę zawdzięcza nie tylko fatalnej skuteczności atakujących Manchesteru City, ale także wybitnej postawie Kaspera Schmeichela. Trzydziestotrzylatek zaliczył aż 6 udanych interwencji, a w 61. minucie obronił rzut karny wykonywany przez Sergio Aguero. O klasie wychowanka… The Citizens niech świadczy fakt, iż według portalu whoscored.com lepszą notę od niego (8.3) otrzymał tylko Riyad Mahrez (8.7) który asystował przy zwycięskim trafieniu Gabriela Jesusa.

OBROŃCY

MATT DOHERTY

Co tu dużo mówić – 28-letni Irlandczyk przyzwyczaił nas już do fantastycznych występów. Można śmiało stwierdzić, że Doherty jest jednym z lepszych wahadłowych w Premier League. W lidze w bieżących rozgrywkach uzbierał on już na swoim koncie 3 bramki oraz 2 asysty, ale licznik na pewno będzie jeszcze się kręcił. Obok Joty i Nevesa jeden z głównych ojców zwycięstwa nad Kanarkami, chociaż trzeba przyznać, że cała ekipa Wilków zagrała naprawdę świetne spotkanie. Czyste konto, asysta, kilka kluczowych odbiorów i doskonałe podłączanie się do akcji ofensywnych to idealne podsumowanie niedzielnego występu Irlandczyka.

PHIL BARDSLEY

Chociaż zwycięstwo nad niezwykle chimerycznym Bournemouth nie jest wyczynem porównywalnym do triumfu w jednym z europejskich pucharów, a Phil Bardsley po sobotnim meczu zapewne nie stał się jednym z kandydatów do Złotej Piłki, w rywalizacji z Wisienkami obrońca Burnley zaprezentował się nad wyraz przyzwoicie. Defensywa ekipy z Turf Moor zakończyła wspomniane starcie bez straty gola, a 34-latek znacząco przyczynił się do wygranej nad podopiecznymi Eddiego Howe’a, także notując asystę przy trafieniu Dwighta McNeilla. Ponadto wychowanek Czerwonych Diabłów zaliczył 5 udanych wślizgów (najwięcej na boisku), a za swój występ otrzymał ocenę 7,8, co uplasowało go na 3. pozycji wśród wszystkich obecnych na boisku, za plecami Nicka Pope’a i najlepszego na murawie McNeilla.

PATRICK VAN AANHOLT

Ależ zapachniało startem sezonu, gdy Patrick nieco częściej bywał w naszej 11 kolejki! Po wielu tygodniach nieobecności wreszcie jest, ale nie mogło być przecież inaczej po tym jak zapewnił Crystal Palace 3 punkty w Newcastle. Trzeba jasno powiedzieć, że lewy obrońca Orłów uratował ich honor. Mecz z Newcastle odbywał się pod ich dyktando i byłoby szkoda gdyby pozwolili wywieźć z Londynu choć punkt. Co prawda nie był to doskonały mecz van Aanholta, nierówny i nieco chaotyczny, lecz tym razem to wystarczyło, aby powrócić w wielkim stylu.

POMOCNICY

DWIGHT MCNEIL

Nieustępliwy, zadziorny i przebojowy – to słowa, którymi można podsumować McNeila w 27. kolejce. 20-letni skrzydłowy Burnley zanotował chyba swoje najlepsze spotkanie w tym sezonie. Anglik siał popłoch w bocznych sektorach boiska i był obok Bardsleya jednym z głównych architektów sukcesu ekipy Seana Dyche’a w starciu z Wisienkami. To właśnie jego podanie pozwoliło Matejowi Vydrze otworzyć w 53. minucie wynik spotkania i jego bramka na 3-0 w 87. minucie zakończyła pastwienie się Burnley nad Bournemouth. Sporo czasu minęło od poprzedniej asysty i bramki Anglika w Premier League. Swoje ostatnie kluczowe podanie zanotował w meczu z West Hamem 9-ego listopada, a ostatnią bramkę zdobył w meczu z Chelsea 26-ego października. Oby od tego momentu był bardziej powtarzalny!

BRUNO FERNANDES

W pojedynku z Watfordem portugalski Mesjasz, tak długo wyczekiwany przez Czerwone Diabły, został uznany najlepszym zawodnikiem spotkania. Co zadecydowało o takim wyróżnieniu?  Po pierwsze, były piłkarz Sportingu Lizbona zdobył swoją debiutancką bramkę – w 42. minucie pokonał Bena Fostera strzałem z 11 metrów. Po drugie, asystował przy trafieniu Masona Greenwooda. Po trzecie, zanotował 100-procentową skuteczność dryblingów, a także odpowiadał za większość ofensywnych poczynań Manchesteru United. Czy 25-latek będzie lekiem na całe zło, jakie obecnie trawi drugą linię zespołu Ole Gunnara Solskjaera? Bruno + Pogba + McTominay? Kibice z Old Trafford zapewne po cichu marzą o takim zestawieniu środkowej strefy boiska.

MOUSSA DJENEPO

21-letni Malijczyk, który na początku sezonu przeszedł do ekipy Świętych kosztem Standardu Liege, wreszcie rozegrał świetne zawody. Co prawda, bramki nie zdobył, ale popisał się asystą przy golu Shane’a Longa, który otworzył wynik spotkania. Warto dodać, że była to jego druga asysta w bieżących rozgrywkach, a poprzednią zanotował dość dawno, bo na koniec listopada w starciu z Watfordem. Djenepo w meczu z ekipą Deana Smitha oddał 3 strzały, wykonał 6 udanych dryblingów i robił niesamowity wiatr na skrzydle. Swojego ostatniego gola skrzydłowy Świętych zaliczył 14-ego września w spotkaniu przeciwko Sheffield United, ale jeśli utrzyma swoją dobrą dyspozycję, to już wkrótce poprawi swój bilans bramkowy.

RIYAD MAHREZ

Uczucia w piłce nożnej potrafią zmieniać się bardzo szybko, czego doskonałym przykładem jest właśnie algierski skrzydłowy Manchesteru City. Stosunkowo niedawno, bo 4-5 lat temu, Mahrez był uwielbiany przez kibiców z King Power Stadium. Niestety, sposób, w jaki wymuszał transfer do innego klubu, nie należał do najbardziej subtelnych, co nie umknęło uwadze fanów Lisów. Podczas meczu Leicester z Manchesterem City za każdym razem, gdy Algierczyk był w posiadaniu piłki, z trybun słychać było buczenie i gwizdy. Mahrez sobie jednak z presją i wrogim nastawieniem trybun doskonale poradził, rozegrał świetne zawody i wypracował bramkę Gabrielowi Jesusowi. Pełna profeska.

NAPASTNICY

PIERRE-EMERICK AUBAMEYANG

Właśnie takiego Aubę chcą oglądać kibice Arsenalu co tydzień. Długo zajęło, aby Gabończyk wrócił do swojej dyspozycji grając na pozycji, która nie za bardzo pasuje do jego stylu gry. Jednak śmiało można powiedzieć, że taktyka Artety wygląda z tygodnia na tydzień coraz lepiej, a Pierre wraca do walki o obronę koronę króla strzelców. Wystarczyło w tym spotkaniu, tak naprawdę 1.5 sytuacji, aby udało mu się dwukrotnie wyprowadzić Arsenal na prowadzenie. Były to zdecydowanie kluczowe momenty spotkania. Bramka na 2:1 potwierdziła przejęcie inicjatywy, a wręcz błyskawiczna główka, która zaskoczyła Pickforda na początku drugiej połowy pozwoliła ustalić wynik spotkania już do ostatniego gwizdka sędziego.

OLIVIER GIROUD

Chociaż Francuz i jego koledzy z drużyny nie sprostali wyzwaniu w europejskich pucharach (0:3 z Bayernem), 4 dni wcześniej Chelsea w skromny, chociaż pewny sposób pokonała finalistę poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, Tottenham. Potężny udział w nie tylko prestiżowym, ale także niezwykle ważnym dla układu tabeli zwycięstwie miał Giroud, który w 15. minucie otworzył wynik starcia na Stamford Bridge. Chociaż były zawodnik Arsenalu w minionym okienku transferowym był niemal „wypychany” z kadry The Blues, ostatecznie został pod skrzydłami Franka Lamparda, a w sobotę za zaufanie odwdzięczył się ważnym trafieniem. W pojedynku z Kogutami aktualny mistrz świata 4 strzały, w tym 2 celne, i wygrał 7 pojedynków powietrznych, a w każdej z wspomnianych klasyfikacji był najlepszy na boisku.

DIOGO JOTA

Między 20., a 23. lutego świat futbolu miał jednego, niekwestionowanego króla – Diogo Jotę. Portugalczyk najpierw niemal w pojedynkę rozstrzelał Espanyol (3 bramki), by 3 dni później wspólnie z Raulem Jimenezem rozmontować ekipę Norwich. W starciu z Kanarkami 23-latek 2-krotnie wpisał się na listę strzelców, swoją pierwszą bramkę zdobywając w 19. minucie, a kolejną już po pół godzinie gry. Zadanie wykonane – Jota opuścił boisko 26 minut przed kocem regulaminowego czasu spotkania, a publiczność zgromadzona na Molineux mogła docenić swojego bohatera owacją na stojąco. Jeżeli napastnik utrzyma wysoką formę, Wilki o obsadę ataku nie będą musiały się martwić jeszcze przez kilka lat.

 

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie