Ostatni dzień okienka transferowego minął Manchesterowi United pod znakiem poszukiwania napastnika. Ostatecznie padło na Odiona Ighalo. Angielska prasa twierdzi jednak, że jeszcze przed Nigeryjczykiem na liście życzeń Czerwonych Diabłów widniało inne, bardzo zaskakujące, nazwisko.

W Deadline Day pojawiły się doniesienia łączące klub z Old Trafford z Joshem Kingiem. Napastnik Bournemouth nie zmienił jednak pracodawcy – jak się wydaje, ponieważ Wisienki nie były w stanie pozyskać zastępstwa dla Norwega. Ostatecznie, drużyna 20-krotnych mistrzów Anglii dopięła wypożyczenie last minute. Padło na byłego gracza Watfordu, Odiona Ighalo. Skoro zamknęliśmy już okno transferowe, to pora na tradycyjne już spekulacje dotyczące tego, co ostatecznie nie doszło do skutku. Daily Mail donosi,  że jedną z opcji awaryjnych, rozważanych obok zawodnika Shanghai Shenhua, miał być Glenn Murray.

Piłkarz Brighton miał stanowić opcję ratunkową, w obliczu ogromnych problemów w ataku United. 36-latek był jednym z niewielu napastników dostępnych na rynku transferowym w ostatniej chwili. Znalazł się więc w gronie możliwych rozwiązań problemów Solskjæra. Ściągnięcie doświadczonej strzelby Mew z pewnością stanowiłoby niespodziankę. Prawdopodobnie większą nawet od pozyskania Ighalo.

Chociaż Anglik w obu poprzednich sezonach osiągał w Premier League granicę dwucyfrowej liczby bramek, to w obecnej kampanii nie ma pewnego miejsca w pierwszych składzie drużyny z The Amex. W lidze zagrał w wyjściowym składzie zaledwie czterokrotnie, a swojego pierwszego gola zdobył dopiero w ostatniej serii gier. Niemniej, należy zdawać sobie sprawę, że miał być jedynie opcją awaryjną. Wydaje się jednak, że kibice Manchesteru United znalazł bardziej korzystne rozwiązanie. Zarówno pod względem sportowym, jak i samej logiki posunięcia.

Kanał Angielskie Espresso na Youtubie