Frustracja kibiców Manchesteru United osiągnęła apogeum. Fani Czerwonych Diabłów śpiewali już na trybunach piosenki, życzące wiceprezesowi wykonawczemu ich klubu śmierci. Teraz jednak przeszli do czynów i zaatakowali jego dom.

We wtorkowy wieczór Twitter obiegła informacja o tym, że pod posiadłością Woodwarda w miejscowości Nether Peover zebrała się grupa około 20 zamaskowanych osób. Jak informuje talkSPORT, ubrani w kominiarki ludzie dzwonili interkomem, ale nie doczekali się odpowiedzi. Postanowili więc pomalować bramę czerwonym sprayem, wrzucili na teren działki odpalone race, a także, jak to opisano, „bombę dymną”. Na nagraniach z miejsca zdarzenia, które można było obejrzeć na Snapchacie, można było również usłyszeć okrzyki informujące, że „Ed Woodward zginie”. Opatrzono je również takim samym podpisem.