Przez ban transferowy, jaki otrzymali The Blues, włodarze klubu ze Stamford Bridge mogą odkładać środki na duże wzmocnienia po odbyciu kary. Dziwić może jednak domniemany główny cel Chelsea, jakim ma być.. Ben Chilwell.

Nie trzeba raczej przekonywać kogokolwiek, że Ben Chilwell ma niesamowity potencjał. Nie bez powodu tak mocno zabiegał o niego Jürgen Klopp. Menedżer Liverpoolu widział w Angliku długoterminowe rozwiązanie problemu na pozycji lewego obrońcy i zwrócił się po Andy’ego Robertsona dopiero po fiasku długich negocjacji z Leicester. Pep Guardiola także starał się o niego, ale odstraszyła go kwota, jakiej żądały Lisy. Ostatecznie Hiszpan zdecydował się na odkupienie Angelino z PSV.

Według dzisiejszych doniesień bardziej zdeterminowana od Liverpoolu i City ma być Chelsea. Obecnie po lewej stronie defensywy The Blues hasają Emerson Palmieri i… Marcos Alonso. Powyższe plotki mogą dziwić, gdyż pozyskany z Romy zawodnik po wyleczeniu kontuzji doznanej jeszcze przed transferem na Stamford Bridge spisywał się naprawdę dobrze.

Z drugiej strony, Chilwell to przecież Anglik ze statusem homegrown, który wywalczył miejsce w podstawowej jedenastce Garetha Southgate’a. Ponadto Benjamin nie miał do tej pory problemów z urazami i ma jeszcze dużo przestrzeni do rozwoju przy naprawdę imponującym poziomie gry już w tej chwili. Obecnie londyńczycy czekają na termin apelacji. Jest duża szansa, że będą mogli kupować zawodników już zimą po ewentualnym skróceniu kary. Jeśli do tego dojdzie, mają złożyć ofertę za dwudziestodwulatka już w styczniu. Jednakże łatwo się domyślić, że cena w trakcie sezonu poszybuje jeszcze w górę. Czy warto? Oceńcie sami.