Wygrana 4:0 z Chelsea na inaugurację sezonu rozbudziła nadzieje fanów Manchesteru United. Można było spoglądać w przyszłość z optymizmem, ale… wszystko się zepsuło. I, co gorsza, psuje się dalej. Każdy kolejny mecz Czerwonych Diabłów przynosi jedynie coraz więcej frustracji. Można więc zadać sobie pytanie: ile czasu zostało Ole Gunnarowi Solskjærowi? Niektóre źródła bliskie klubowi twierdzą, że kredyt zaufania się wyczerpał i Norweg ma już nóż na gardle.

Jose Mourinho stracił posadę po porażce 1:3 na Anfield w grudniu zeszłego roku. Katastrofalny, nie tylko pod względem wyników, ale i stylu gry zespołu, start kampanii sprawia, że możliwe wydaje się pożegnanie z obecnym trenerem już po następnym meczu ligowym. Tak się składa, że przeciwnikiem będzie… Liverpool. Przy obecnej formie The Reds nie można chyba było trafić gorzej.

Bardzo słabe statystyki Manchesteru United nie napawają obecnie absolutnie żadnym optymizmem. Kibice, którzy początkowo stali murem za szkoleniowcem swojej ukochanej drużyny, zaczęli tracić w niego wiarę. Frustracja z pewnością narasta również na najwyższym szczeblu. Wydaje się więc, że władze klubu analizują już dostępne opcje. Postanowiliśmy im pomóc i przygotować listę menedżerów, którzy mogliby zająć miejsce Norwega.

OPCJA: STREFA MARZEŃ – Mauricio Pochettino

Ile my już o tym słuchaliśmy? United chce Pochettino. Pochettino trafi na Old Trafford po sezonie. Pochettino zabierze ze sobą Eriksena i Alderweirelda… Prasa już od dłuższego czasu łączyła byłego menedżera Southampton z objęciem ekipy Czerwonych Diabłów. Ba, Ole Gunnar Solskjær miał być jedynie „pomostem” w oczekiwaniu na koniec poprzedniego sezonu, kiedy to w końcu miała pojawić się sposobność do zakontraktowania go.

Argentyńczyk to w teorii menedżer stworzony do Manchesteru United. W ciągu ostatnich kilku lat pokazał, że potrafi zbudować stabilną drużynę na lata. W tym roku jednak bardzo dobrze widać, że jego projekt trafił na pewne problemy. Marka, ograniczenia finansowe i, wydaje się, złość piłkarzy, uniemożliwiają wejście na wyższy poziom, gwarantujący zdobywanie trofeów. Również sam trener od jakiegoś czasu wydaje się zrezygnowany i zirytowany. Być może właśnie nadszedł czas na zmianę otoczenia?

Fatalna postawa Tottenhamu sprawia, że jego posada nie jest już nienaruszalna, a United potrzebuje kogoś, kto odwróci ich losy. Możliwe, że po zakończeniu sezonu, a może nawet w jego trakcie otworzy się szansa, aby Poche podjął nowe wyzwanie. Chociaż jego kontrakt obowiązuje do 2023 roku, to nie ma gwarancji, że go wypełni. Fani Czerwonych Diabłów wymieniają go jako jednego z ich wymarzonych kandydatów i nie zmieniają tego nawet problemy jego drużyny.

Obecna kadra drużyny 20-krotnych mistrzów Anglii w pewnym sensie przypomina tę, którą zastał na White Hart Lane 47-latek. Wszyscy dobrze wiemy, jak ją rozwinął. Mądre zakupy, umiejętność dbania o progres poszczególnych piłkarzy, świetne umiejętności taktyczne, „życie” poczynaniami zespołu… Gdyby nie ograniczone środki, z pewnością zdobyłby jakieś trofeum. Do tego dobrze zna się z Harrym Kanem czy Christianem Eriksenem, więc, oczywiście o ile gdzieś za kulisami nie ma sporu, jego zatrudnienie mogłoby zwiększyć szanse na pozyskanie tych świetnych piłkarzy.

Opcja – marzenie? Jak najbardziej! Chociaż może trzeba będzie poczekać i, w przypadku szybkiego pożegnania Solskjæra, pomęczyć się chwilę z menedżerem tymczasowym. Skąd my to znamy?

OPCJA: ZDROWY ROZSĄDEK – Massimiliano Allegri

Sześciokrotny mistrz Włoch, czterokrotny zdobywca Pucharu Włoch, trzykrotny zdobywca Superpucharu Włoch, finalista Ligi Mistrzów. I do tego… do wzięcia od zaraz! Massimiliano Allegri to aktualnie najciekawsze nazwisko trenerskie, pozostające bez klubu. I, szczerze mówiąc, jeśli Solskjær miałby zostać zwolniony już, zaraz, to kto by wybrał inaczej?

Mówimy o niesamowitym taktyku, specu najwyższej jakości. Allegri z pewnością potrzebowałby odpowiednich wzmocnień, aby wprowadzić swoją filozofię futbolu. Można jej jednak zaufać, bo jest naprawdę sprawdzona. Ewentualne zatrudnienie go można by było porównać ze ściągnięciem Antonio Conte do Chelsea. Ten w swoim pierwszym sezonie, ku zdziwieniu wielu ekspertów postawił na swój ukochany system z trójką z tyłu. No i wygrał nim ligę.

Jego rodak jest bardziej elastyczny. Odnosił sukcesy korzystając z wielu ustawień. W Juve stosował 3-5-2, 4-3-3, 4-2-3-1 czy 4-3-1-2. Zmieniał je w zależności od tego, jakich zawodników miał do dyspozycji oraz od aktualnych potrzeb. Można więc zakładać, że w Anglii również znalazłby system, który ostatecznie zagwarantowałby satysfakcjonujący efekt.

Nie zapominajmy też, że to człowiek, który w Turynie opierał grę swej drużyny na osobie Paula Pogby. Być może właśnie zatrudnienie Włocha pozwoliłoby ponownie doprowadzić Francuza do optymalnej dyspozycji? Pomocnik jest podobno piłkarzem bardzo trudnym do prowadzenia, jednak pod batutą 52-latka nie było u niego widać problemów z zaangażowaniem. Być może stawiając na menedżera rodem z Italii przedstawiciele United upiekliby dwie pieczenie na jednym ogniu?

OPCJA: NASZYM ZDANIEM – Marcelino

Rodzina Glazerów i Ed Woodward nie lubią trenerów, którzy nie ustępują. Często przebijają się informacje, że o zwolnieniu Louisa van Gaala i Jose Mourinho zadecydowały nie tylko wyniki, ale i sprawy pozaboiskowe. Konkretnie właśnie ich relacje z władzami. Mogą więc teraz zatkać uszy i nas nie słuchać, ale naszym zdaniem bardzo interesującą opcją byłby do niedawna trener Valencii, Marcelino.

Ostatnie dwie posady, w Villarrealu oraz ekipie Nietoperzy, stracił właśnie przez to, że nie dogadywał się z pracodawcami. Za pierwszym razem jednym z głównych katalizatorów sporu miało być odebranie opaski kapitańskiej Matteo Musacchio, za drugim – jak donosi Guardian – zadecydowało m.in. to, że to trenera, a nie właściciela, postrzegano jako architekta sukcesów klubu.

A tych, rzeczywiście, nie można mu odmówić. Nawet, jeśli ma na swoim koncie tylko jedno trofeum. W 2013 roku obejmował Żółtą Łódź Podwodną w Segunda Division. Poprowadził ją do ekstraklasy, w której w ciągu trzech sezonów nie wypadł z czołowej szóstki. W ostatnim z tych sezonów udało mu się nawet wskoczyć na czwartą lokatę i awansować do półfinału Ligi Europy, ale przed startem nowej kampanii go pożegnano.

Po roku przerwy zawitał do Valencii i sprawił, że drużyna z Mestalla w końcu wróciła na mapę Europy. Zagwarantował dwa sezony z rzędu w Champions League, a w ostatnim sezonie doprowadził swoich zawodników do półfinału Ligi Europy i wygranej w Copa del Rey – pierwszego trofeum Nietoperzy od… 11 lat.

Obecnie nie ma klubu, a zatem wyzwanie Manchesteru United z pewnością mogłoby go zainteresować. Ruch byłby ryzykowny, ale Marcelino pokazał, że jest w stanie rywalizować w trudnej lidze i, przede wszystkim, jest bardzo dobrym trenerem. Lubi piłkę opartą na szybkich kontratakach, ale jego zespoły nieźle radziły sobie również w ataku pozycyjnym. Jego koncepcja z pewnością mogłaby więc zadowolić wymagającą publiczność na Old Trafford. Oczywiście, jeśli nawiązałby do ostatnich lat swojej pracy.

OPCJA: FILIP Z KONOPI – Erik ten Hag

Gdyby rok temu ktoś powiedział, że Manchester United powinien zatrudnić Erika ten Haga, to większość z nas popukałaby się w czoło. Tyle czasu może jednak zmienić bardzo wiele, a w przypadku Holendra sprawiło, że stał się łakomym kąskiem na rynku trenerskim. I chociaż, jak na razie, z Amsterdamu nigdzie się nie rusza, to zapewne prędzej czy później spróbuje swoich sił w jednej z najmocniejszych europejskich lig.

Fenomenalne występy Ajaxu w Lidze Mistrzów z zeszłego sezonu najlepiej potwierdzają kunszt 49-letniego szkoleniowca. Ofensywny, cieszący oko i bardzo odważny futbol, który prezentowali jego podopieczni niezależnie od tego, przeciwko komu grali, zachwycał kibiców w całej Europie. Niestety, Godenzonen zostali wybudzeni z pięknego snu przez Tottenham. Anglicy wyrzucili ich za burtę najbardziej elitarnych rozgrywek Starego Kontynentu w półfinale, po dramatycznym golu w końcówce, ale i tak nie wpłynęło to na zachwyty nad drużyną z kraju tulipanów.

Ten Hag pozostał wierny ideałom swojego klubu. Stawiał na młodzież i „piękny” futbol. Tego również chcieliby kibice United. Oczywiście, Eredivisie trudno porównać do Premier League, ale postawa w Champions League jest dowodem na to, że 49-latek jest w stanie rywalizować również z najlepszymi. Na Old Trafford mógłby również liczyć na bardziej pokaźny budżet, zamiast polegać w dużej mierze na budżetowych znaleziskach skautów Ajaxu.

Z drugiej strony, jego zatrudnienie mogłoby być swoistym manifestem. Pokazaniem tego, że Czerwone Diabły chcą odejść od polityki kupowania gwiazd i postawić na ruchy podobne do Holendrów. Zamiast ściągania wielkich nazwisk za ogromne kwoty, postawić na może i mniej medialnych zawodników, ale za to takich, którzy pasują do odgórnej koncepcji.

Sięgnięcie po ten Haga byłoby naprawdę interesującym posunięciem. Najpierw jednak trzeba by było dogadać się z jego obecnym pracodawcą. Jego kontrakt wygasa bowiem wraz z zakończeniem sezonu 2021/22.

Kto, Waszym zdaniem, jest najlepszym kandydatem? Zagłosujcie w ankiecie.