W minionym okienku transferowym do Manchesteru United przymierzanych było wielu zawodników. Większości można było przypiąć łatkę „proper Brexit lad” lub przynajmniej „Premier League proven”. A temu akurat nie. Ale i tak rozkochał w sobie sir Alexa Fergusona. 

Rozmaite angielskie media, począwszy od The Sun, przez Telegraph, a na Sky Sports skończywszy, sugerowały, że Czerwone Diabły złożyły ofertę, opiewającą na bagatela 50 milionów funtów. Dotyczyć miała Johna McGinna. Aston Villa zdementowała jednak owe plotki, a piłkarz pozostał na Villa Park.

Beniaminek w pierwszych dwóch miesiącach zdołał zgromadzić osiem punktów. W opinii kibiców The Villans znaczna w tym zasługa McGinna, który został zresztą wyróżniony w nominacjach dla gracza miesiąca za wrzesień. Szkot w ośmiu meczach strzelił trzy bramki oraz zanotował jedną asystę. Stanowi to niemal 1/3 wszystkich trafień jego drużyny.

Mogłoby ich jednak nie być, a według sir Alexa nie powinno być. Legendarny Szkocki szkoleniowiec jest wielkim fanem swojego rodaka, co stwierdził skaut Bobby Jenks w rozmowie dla The Athletic.

(John) jest obecnie wśród najlepszych pomocników tej ligi. Jeśli utrzyma formę przez rok będziemy wiedzieć więcej, ale już teraz wiem, że sir Alex zastanawia się co poszło nie tak w jego transferze do United. Na pewno będzie miał McGinna na oku i jeśli Szkot utrzyma formę, to Ferguson będzie przekonywał działaczy do wydania pieniędzy.

Na ewentualny transfer McGinna Czerwone Diabły musiałyby poczekać do stycznia. Metro spekuluje, że pomocnik Aston Villi mógłby kosztować nawet… 50 milionów funtów, a to i tak nie oznaczałoby końca wydatków ekipy z Old Trafford. Na zimowe okienko już teraz przygotowano krótką listę, zawierającą nazwiska Calluma Wilsona oraz Mario Mandziukicia.

John McGinn w barwach Aston Villi trafił ze szkockiego Hibernian. Przez niespełna półtora roku zagrał w 53 meczach, strzelając 10 bramek i jedenastokrotnie asystując.