Nie ma sensu ukrywać zamiarów, jakie na już minione okienko transferowe miał Wilfried Zaha. Okienko bardzo nieudane dla jego kariery. Skrzydłowy Crystal Palace za niepowodzenie obarczył swojego agenta których drogi właśnie się rozeszły. 

Angielska telenowela w roli głównej z Zahą ciągnęła się za nami całe wakacje. Zawodnik otwarcie mówił, że czuje, że to właściwy czas, by odejść z Crystal Palace i postawić kolejny krok w swojej karierze. Cel pokrywał się z jego marzeniem, dołączeniem do Arsenalu, którego jest kibicem. Żeby spełnić to marzenie, wcale nie było daleko.

Unai Emery wręcz zakochał się w 26-letnim skrzydłowym odkąd był głównym aktorem pośmiewiska, jakie Crystal Palace sprezentowało fanom Arsenalu na The Emirates, podczas wygranego spotkania z Kanonierami. Zaha miał był priorytetem transferowym drużyny z północnego Londynu i trzeba przyznać, że podeszli do sprawy poważnie.

Arsenalu nie było stać na zawodnika Crystal Palace. Kwota żądana przez zarząd The Eagles była ponad finansowe możliwości klubu. Próby skłonienia przedstawicieli zespołu Zahy spełzały na niczym, choć nie brakowało im kreatywności.
Kwota transferu rozbita na raty, dodatkowi zawodnicy, czy zobowiązania finansowe na kilka lat, próbowano wszystkiego, aby Zaha zagrał na The Emirates. Przedłużające się negocjacje i brak jakichkolwiek chęci ze strony Crystal Palace zniechęciło Arsenal do dalszych negocjacji i 70-milionowa oferta w końcu nie została rozpatrzona pozytywnie i tak szanse na transfer upadły.

Najgorzej na tym wyszedł sam zawodnik. Deklaracje, że che odejść z klubu nie stawiały go w dobrym świetle na starcie tego sezonu, kibice Crystal Palace spodziewali się, że Zaha może nie mieć motywacji do gry w zespole. Jednak pierwsze tygodnie Premier League pokazują, że Wilfried to prawdziwy profesjonalista i zamieszanie transferowe potrafił posłać na inny tor i skupić się na sprawach boiskowych.

Jednak marzenia nadal w nim żyją. Celem na następne okienko jest znane, Iworyjczyk chce zmienić barwy klubowe. Żeby dopiąć swego zdecydował się na zerwanie umowy ze swoim dotychczasowym agentem, który jego zdaniem nie zrobił wiele, aby ziścić jego cele. Agent zawodnika nie potrafił przekonać władz Crystal Palace do sprzedaży swojego podopiecznego, dodatkowo sposób w jaki prowadził rozmowy z klubem były na tyle nieprofesjonalne, że doszło do sporego konfliktu między zainteresowanymi. Wszystko to miało się złożyć na fiasko letnich rozmów z Arsenalem. Teraz przed Wilfriedem zadanie, aby postawić na kogoś, kto pozwoli mu dopiąć swego.