Pięć lat temu Manchester City kupował go za blisko 30 milionów funtów, a od ponad miesiąca jest bez klubu. Wilfried Bony z pewnością należy do grona zapomnianych zawodników, których kariera gwałtownie wyhamowała. W odzyskaniu blasku postanowiło pomóc mu czwartoligowe Newport County.

Wraz z końcem czerwca Bony’emu skończył się kontrakt ze Swansea City. Klub z Walii pozyskał reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej przed dwoma laty, będąc wówczas jeszcze klubem Premier League. Miała to być szansa dla Bony’ego na uratowanie swojej kariery – zgłosił się przecież po niego klub, który wcześniej wypromował go na Wyspach i za fortunę sprzedał do Manchesteru City. Powrotu na właściwe tory jednak nie było. Napastnika nękały kontuzje i nie uchronił drużyny przed relegacją do Championship.

W poprzednim sezonie mogliśmy Wilfrieda zobaczyć w barwach Łabędzi siedmiokrotnie. Ku uciesze kibiców udało mu się strzelić jedną bramkę, ale klub nie miał zamiaru dłużej go niańczyć. Płaca dla napastnika była tak wysoka, że zimą wymuszono wypożyczenie do katarskiego Al Arabi, gdzie dograł sezon, zakończony już w połowie kwietnia. W czerwcu nazwisko Bony’ego znalazło się w kadrze powołanych na Puchar Narodów Afryki. Brak występów klubowych zadziałał jednak na niekorzyść zawodnika, po którego przez letnie okno transferowe nie zgłosiła się żadna drużyna.

Pomocną dłoń w znalezieniu nowego klubu wyciągnął Michael Flynn – menedżer Newport County, który zaprosił Bony’ego na treningi do swojej drużyny. Pomimo rozwiązania kontraktu ze Swansea, Bony wciąż żyje i mieszka w Walii, więc do ośrodka treningowego nie miał daleko. Korzyść przyszła dla obu stron – klub wiele zyskał mając tak doświadczonego gracza pod swoimi skrzydłami, a sam zawodnik mógł skorzystać z tamtejszego obiektów i potrenować inaczej niż indywidualnie.

Newport to drużyna, która w poprzednim sezonie do samego końca walczyła o awans do League One, ale ostatecznie przegrała w finale play-offów. Flynn ogromnie się stara, by tym razem drużyna zapewniła sobie awans i liczy, że chwilowa obecność Bony’ego może w tym pomóc.

Jest fantastyczny, ponieważ zawodnicy wiele się od niego uczą. Przeżywa tu świetne chwile i przynosi dużo pomocy napastnikom, ponieważ ma kilka zdań do przekazania i pokazuje im na jak wysokim poziomie się znajdował.

Co dalej? Czy będziemy widzieć byłego, świetnego zawodnika w Premier League na tak niskim poziomie rozgrywkowym? Takie pytania zadają sobie kibice, ale odpowiedź jest zgodna z realiami, w jakimi się znajdujemy. Flynn przyznał, że ściągnięcie do klubu chociaż na chwilę tak klasowego niegdyś gracza już jest ogromną przysługą z jego strony.

Bądźmy realistami. Ma 30 lat, wiemy jaką prezentuje jakość. Zdaję sobie sprawę, że wciąż może grać na znacznie wyższym poziomie.

W wywiadach Bony przyznał, że jego agent nie przestaje być w kontakcie z klubami z Włoch oraz Turcji, które przejawiają zainteresowanie napastnikiem. Zapytany o możliwość występowania w koszulce Newport odparł ,,Not now”. Czyżby szykował sobie plan na zakończenie kariery w Walii?