Od momentu, gdy nie poddał się kontuzji aby zagrać w finale Ligi Mistrzów w 2012 roku, cztery miesiące po transferze do Chelsea z Boltonu za 7 mln funtów, Cahill stał się jednym z najważniejszych piłkarzy The Blues. Jego charakter i odpowiedzialność były w tym czasie nie do przecenienia.

Anglik jest również jednym z najbardziej utytułowanych zawodników, zdobywając wszystkie krajowe i wiele europejskich trofeów. Został także mianowany kapitanem Chelsea po odejściu z klubu Johna Terry’ego. Jak sam przyznał, może odejść z klubu z podniesioną głową i to mimo tego, jak przebiegły jego ostatnie miesiące w klubie.

Gary Cahill, wciąż urzędujący kapitan Chelsea, który w tym roku obchodzić będzie 34. urodziny, pożegnał się w meczu z Watfordem z kibicami na Stamford Bridge. Finalny sezon, w którym pojawił się na boisku zaledwie 8 razy, kapitan Chelsea określił mianem „okropnego”. Takim, który chce się wymazać jak najszybciej z pamięci.

Lecz te dobre wspomnienia zdecydowanie przeważają nad tymi gorszymi. Cahill nadal jest wdzięczny klubowi i sympatykom za wsparcie w najlepszych latach jego kariery. Równocześnie obrońca jest zafascynowany nowymi perspektywami, które pojawią się wraz z zakończeniem umowy z The Blues.

Jeśli spojrzymy na to pod szerszym kątem, nie tylko przez pryzmat obecnego sezonu, to myślę, że pomogliśmy sobie wzajemnie. Chelsea mi, a ja klubowi. Ten był dla mnie naprawdę świetny, dając mi możliwość pokazania się w największych i najważniejszych spotkaniach. Ja natomiast oddałem niebieskim barwom na boisku i poza nim wszystko, co tylko mogłem. Miałem to szczęście być w wielu drużynach, które zdobyły tak wiele trofeów.

Warto przypomnieć, że początki przygody na Stamford Bridge były bardzo burzliwe. Andre Villas-Boas, który stał za jego transferem, został zwolniony z klubu zaledwie dwa miesiące po transferze Anglika. A gdy minęły kolejne dwa, Cahill świętował zdobycie Pucharu Anglii i Ligi Mistrzów.

Liczne rozmowy z Johnem Terrym przygotowały Cahilla, że w Chelsea błyskawicznie można „utonąć”. Dlatego musiał przejść szybki kurs nauki pływania. Jak twierdzi, wybrał The Blues, a nie Arsenal czy Tottenham, ponieważ zależało mu na zdobywaniu trofeów. Champions League, dwukrotnie Premier League, Europa League, dwukrotnie Puchar Anglii oraz Puchar Ligi Angielskiej potwierdzają, że podjął słuszną decyzję.

Jego wartość dla klubu została również doceniona przez rywali z boiska, którzy wybrali Cahilla do jedenastki sezonu trzy razy w ciągu czterech lat.

Gdy podpisałem umowę i pierwszy raz pojawiłem się w szatni z tyloma legendarnymi zawodnikami, wiedziałem, że to miejsce w którym zawsze chciałem być. Mogłem trafić gdzie indziej, ale zależało mi na trofeach. Chelsea była więc właściwym wyborem. Chciałem co roku rywalizować o tytuły, a w tym klubie jest to możliwe.

Zajęło mi parę tygodni, żeby powiedzieć sobie „jestem na tyle dobry, że dam sobie tutaj radę”. I gdy nabrałem tej pewności, stałem się jeszcze silniejszy. Chciałem żeby gwiazdy i inne uznane nazwiska wiedziały, że potrafię grać.

Jestem zaszczycony, że miałem możliwość być w drużynie z takimi zawodnikami jak Ashley Cole, Didier Drogba, Petr Cech, John Terry czy Frank Lampard. Móc zobaczyć, jak oni trenują i jak podchodzą do swoich obowiązków, było dla mnie błogosławieństwem. Moje najlepsze futbolowe lata to ostatnie 6-7 sezonów.

Możesz też spojrzeć na zawodników, wobec których oczekiwania były duże i przetrwali raptem rok lub dwa. Odnaleźć się w Chelsea to bardzo trudne zadanie. Środowisko tutaj jest bezwzględne – albo ci się uda, albo znikasz. Jedna połowa to umiejętności, druga – mentalność. Musisz umieć sobie radzić w gorszych momentach.

Cahill porównał przejęcie opaski kapitana po Terrym do przejęcia schedy po Sir Alexie Fergusonie w Manchesterze United. Piekielnie trudne zadanie. Lecz relacja dwójki stoperów spowodowała, że zmiana odbyła się bez większych turbulencji. Duma 33-latka ze zdobycia Pucharu Anglii w ubiegłym sezonie pokazuje, jak bardzo cenił on sobie odpowiedzialność bycia kapitanem.

John był kimś, kogo podziwiałem, zanim trafiłem do klubu. A gdy już się tu zjawiłem i miałem przyjemność z nim trenować, moje uznanie dla niego jeszcze wzrosło. Gdy stało się jasne, że odchodzi, było to dla mnie jak pożegnanie Sir Alexa Fergusona z Manchesterem United. „Kto przejmie jego rolę?”, ale także „kto nie powinien tego robić?”

John był fantastyczny nawet gdy nie grał, ale to on był kapitanem drużyny. Ja jedynie pełniłem tę funkcję na boisku. Wygraliśmy w tamtym sezonie tytuł i grałem niemal w każdym spotkaniu. Pamiętam, że w tunelu przed meczem, gdy mieliśmy otrzymać trofeum, był nieugięty w swoim zdaniu, że to ja powinienem założyć opaskę kapitańską, gdy będziemy odbierać trofeum. Właśnie takim człowiekiem jest.

Potem opaska trafiła na moją rękę, gdy John odszedł. To jeden z powodów, dla których ubiegłoroczne zdobycie Pucharu Anglii było dla mnie tak istotne. Chciałem wygrać za wszelką cenę, ponieważ z powodu kontuzji opuściłem swój pierwszy finał, w 2012 roku. Dlatego tak zależało mi na tym, aby podnieść trofeum z opaską kapitańską na ramieniu.

Zdobycie Pucharu Anglii będzie prawdopodobnie ostatnim wspomnieniem, jakie pozostanie w pamięci Cahilla z gry w Chelsea. A to dlatego, że współpracę z Maurizio Sarrim woli on wymazać ze swojej pamięci.

Ostatnie miesiące były dla mnie tragiczne. Zamierzam wymazać je z pamięci, jak tylko opróżnię swoją szafkę na Stamford Bridge. Moim ostatnim wspomnieniem pozostanie zdobycie Pucharu Anglii.

To naprawdę trudne. Przez ostatnie 6 lat grałem regularnie, zdobywając w tym czasie wszystkie możliwe trofea z klubem, więc oglądanie spotkań z trybun nie było czymś, czego się spodziewałem. Wiem, jak działa klub, mam świetny kontakt z chłopakami z zespołu i wszystkimi pracownikami, a mimo to nic z tego nie zostało wykorzystane.

Jeśli nie wystawiasz zawodnika przez 3-4 mecze to nie musisz niczego tłumaczyć. Ale jeśli ta seria przedłuża się do 8, 9 i więcej, to wypadałoby wyjaśnić sytuację i powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi. Ale menedżer nie zdecydował się na taki krok. Widziałem kilka takich sytuacji z zawodnikami, którzy naprawdę wiele zrobili dla tego klubu i zdobywali trofea i nie uważam tego zachowania za właściwe. Trudno mi szanować kogoś, kto nie szanuje tego, co paru zawodników i ja zrobiliśmy dla Chelsea.

Maurizio Sarri przyznał, że Cahill może być najlepszym z jego obrońców jeśli chodzi o grę w defensywie, ale jego nieobecność w składzie zwykł tłumaczyć kiepską techniką 33-latka.

Jednak grając dla ponad 19 menedżerów w trakcie swojej kariery klubowej i reprezentacyjnej, w tym dla 7 w Chelsea, Cahill otwarcie stwierdził:

Adaptowałem się do różnych taktyk, formacji i filozofii wszystkich menedżerów, z którymi pracowałem i zamierzam uczyć się od swojego następnego trenera. Każde doświadczenie, dobre lub złe, jest dla mnie lekcją.

Jestem dumny, jak poradziłem sobie z tą sytuacją. Nie działałem na niekorzyść w szatni i trenowałem ciężko dzień w dzień. Mam wielki szacunek dla wszystkich w klubie. Pracowników, sztabu szkoleniowego, piłkarzy i ludzi, dzięki którym dostałem swoją szansę. Było więc dla mnie bardzo ważne, aby nie doprowadzić do ujścia złej energii w klubie i w szatni. A gdy widzisz Ethana Ampadu czy innych młodych graczy, którzy awansują do pierwszego zespołu, to wiesz, że oni obserwują twoje codzienne zachowanie. Wtedy musisz być dla nich wzorcem i dawać odpowiedni przykład.

Cahill, który był częścią składu reprezentacji Anglii na Mistrzostwach Świata w Rosji w ubiegłym roku, nadmienił jednak, że jego niska ocena włoskiego menedżera Chelsea nie wynika z braku gry w koszulce The Blues.

Pojechałem na Mistrzostwa Świata i byłem tam rezerwowym, nie grałem. Ale wróciłem do domu z jeszcze większym szacunkiem dla Garetha Southgate’a. Wszystko zależy od tego, jak traktujesz innych.

Jednym z klubów, które zimą wyrażały zainteresowanie Cahillem, było Fulham. Jednak wychowanek Aston Villi nie zamierzał spieszyć się z decyzją odnośnie swojej przyszłości. Zwłaszcza, gdy planuje grać jeszcze przez najbliższe 3-4 lata.

Ludzie mówią, jakby moja kariera zbliżała się do końca, ale ja tak tego nie widzę. Stuprocentowo mogę stwierdzić, że widzę siebie grającego przez najbliższe 3-4 lata. Na takim poziomie, jakiego od siebie oczekuję.

Jestem gotowy na nowe wyzwania. Wdzięczny wszystkim osobom w klubie i fanom, którzy bardzo mi pomogli. Odchodzę z wysoko podniesioną głową.