Proszę Państwa, nie wiemy co powiedzieć. Trwające minuty są zdecydowanie najspokojniejsze w tym spotkaniu, które zapowiada się na najbardziej szalone w tej edycji Ligi Mistrzów, a być może w całej historii!

Mecz otworzył Sterling, który sprawił, że zaczęto wierzyć w pewny awans Manchesteru City. Później jednak dwa błędy popełniła defensywa Obywateli, co dał0 prowadzenie Tottenhamowi! To jednak nie był koniec, bo chwilę później wyrównał właściwie nie wiadomo kto, bo piłka odbiła się od kilku graczy.

No a później znowu Sterling.

Nie nadążamy z bramkami. 3:2 po 21 minutach. Matko jedyna.

Cukiereczek od Sterlinga:

Trafienie Sona:

Znowu trafienie Sona, ładniejsze:

Rykoszet Bernardo Silvy:

I cyk, znowu Sterling: