Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka najlepszych zawodników minionej kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

JORDAN PICKFORD

Najbardziej rozpoznawalny angielski „Seba” złapał w tym sezonie podobnego wirusa co Kieran Trippier. Po fenomenalnym mundialu, w barwach klubu nie błyszczy, a nawet sporadycznie odstawia błazenadę. Fanów Evertonu może więc cieszyć występ Pickforda przeciwko Chelsea. W pierwszej połowie to właśnie on i Michael Keane bronili uciemiężonej bramki swojej drużyny, cudem zachowując czyste konto. Prócz wybronionej sytuacji sam na sam z Higuainem, Jordan przez cały mecz był pewny i zachował koncentrację – w drugiej połowie nie było to łatwe zadanie, gdyż rywal rzadko zachodzili w jego pole bramkowe.

OBROŃCY

MICHAEL KEANE

Obudził się nam Michael Keane wraz z Evertonem. To był mecz Anglika na miarę tych dziesiątek milionów, które wpłynęły już jakiś czas temu na konto Burnley. 3 przechwyty, 7 wybić, 2 bloki, 0 fauli oraz żółtych kartek. W drugiej połowie meczu z Chelsea Keane był skałą, która w dodatku się ruszała. I to całkiem sprawnie, w porównaniu do pierwszej odsłony meczu. Agresja, koncentracja i nieustępliwość – tak można określić obrońcę The Toffees w ostatniej kolejce.

WES MORGAN

Tego pana zdecydowanie nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu. Obrońca Lisów wszedł z ławki po tym, jak czerwoną kartkę obejrzał Harry Maguire i w zasadzie to dzięki niemu nie było widać, że Burnley gra z przewagą jednego zawodnika. Jamajczyk wygrywał górne piłki, wykonywał kluczowe odbiory, a w ostatnich minutach meczu znalazł się tam gdzie trzeba i zapewnił swojej drużynie kolejne trzy punkty w tym sezonie. Co tu dużo mówić, to był występ kompletny.

ANDREW ROBERTSON

W ostatnim czasie kunszt Szkota docenił nawet Dariusz Szpakowski. Nie ma się czemu dziwić – Robertson zamęczył nie tylko Bayern, ale też bezustannie atakował lewą stroną w meczu z Fulham. Zaliczył kolejny niezwykle solidny występ, ustrzegł się błędu i napędzał ofensywne akcje Liverpoolu. Nudno już o nim dłużej pisać, w końcu to światowa czołówka.

POMOCNICY

SADIO MANE

Cóż to jest za sezon dla Senegalczyka. Imponuje właściwie wszystkim, jest wiodącą postacią Liverpoolu. W tyle pozostawił nawet Mo Salaha, co udowodnił w niedzielnym starciu przeciwko Fulham. Nie dość, że sam strzelił gola, to jeszcze pozwolił sfaulować się Sergio Rico. Błąd bramkarza wykorzystał James Milner i The Reds zainkasowali trzy punkty. Chociaż rozegrali dość przeciętny mecz, to Mane wyróżniał się w nim zdecydowanie najbardziej.

RICHARLISON

Zaczynamy się powoli przyzwyczajać, że Richarlison po świetnej jesieni, gaśnie gdy na drzewach pojawią się marcowe pąki. Wielkie więc było nasze zaskoczenie, gdy Fawelarz odpalił, i to w meczu z topowym rywalem. Podobnie jak cały Everton, Brazylijczyk potrzebował 45 minut, aby się rozpędzić. Gdy już jednak rozgrzał silnik, załadował bramkę otwierającą wynik spotkania sprytnie zachowując się w polu karnym, a potem nieustępliwie pressował zawodników Chelsea, nie dając im chwili wytchnienia i notując 4 faule. Mając piłkę przy nodze, starał się straszyć Alonso przyspieszeniami oraz zejściami do środka.

MATT RITCHIE

Kiedy Szkot spudłował z rzutu karnego w ostatnim meczu Newcastle, wiele osób zrezygnowało z niego w FPL. Był to błąd, gdyż już w niedzielę strzelił on niezwykle ważnego dla Srok gola, który pozwolił im zainkasować punkty. Chociaż w układance Beniteza były gracz Bournemouth pełni stosunkowo defensywną rolę, to potrafi też odpalić do przodu. Przekonał się o tym Artur Boruc. 

JAMES MADDISON

angielski pomocnik po raz kolejny potwierdził, że jego zakup był prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Maddison w meczu z Burnley strzelił już swoją szóstą bramkę w bieżącym sezonie Premier League. Co ciekawe, żaden z zawodników Leicester w spotkaniu przeciwko The Clarets nie oddał więcej strzałów (2) i nie stworzył więcej sytuacji strzeleckich (3), niż pomocnik Lisów

NAPASTNICY

KARLAN AHEARNE-GRANT

Wielu z nas jeszcze niedawno nie miało pojęcia, kim jest młody napastnik, którego Huddersfield kupiło z Charltonu. Ten jednak powoli pracuje na swoje nazwisko. W meczu z West Hamem był najlepszym piłkarzem Terierów. Pokonał Łukasza Fabiańskiego dwa razy. Ma na koncie już trzy gole w sześciu spotkaniach. Nieźle, jak na gościa, który jeszcze kilka miesięcy temu kopał w League One.

JAVIER HERNANDEZ

Meksykanin zasłynął jako joker w talii Sir Alexa Fergusona. W sobotnim meczu z West Hamem pokazał, że nie zatracił umiejętności strzelania niesamowicie ważnych goli. Jego dwa trafienia w samej końcówce spotkania z Huddersfield odwróciły jego losy. W stylu typowego lisa pola karnego najpierw strzelił na 3:3, a potem zapewnił Młotom zwycięstwo w doliczonym czasie gry.

JOSHUA KING

Norweski napastnik w tym sezonie był w cieniu Calluma Wilsona. Tym razem jednak skradł show i prawie udało mu się zagwarantować wygraną Wisienkom. Jego dwa gole, w tym jeden z rzutu karnego przyniosły jednak tylko jeden punkt, bo Sroki zdołały wyrównać w ostatniej akcji meczu.