Ósmy grudnia 2018 roku był dniem, w którym coś pękło w Raheemie Sterlingu. Wtedy to, podczas meczu Manchesteru City z Chelsea, grupka fanów The Blues dopuściła się czegoś więcej, niż tylko zwykłych wyzwisk. Angielski skrzydłowy został obrzucony wiązanką obelg na tle rasowym, co doprowadziło do tego, że czterech „kibiców” Chelsea zostało ukaranych zakazem stadionowym, a sam incydent trafił do akt policji w Londynie. Ta kropla przelała czarę.

To nie był naturalnie pierwszy raz, kiedy Anglik padł ofiarą rasizmu. Jeszcze w czasach Liverpoolu został uderzony głową przez nieznajomego mu człowieka. Już jako gracz Manchesteru City, podczas wyjazdu na Goodison Park usłyszał, jak jeden z kibiców Evertonu w rozmowie z synem określa Raheema „black something”. Jednak to właśnie wydarzenia z grudnia 2018 roku spowodowały, że Sterling postanowił zareagować. Na swojego Instagrama wstawił wywód na temat nierównego traktowania białoskórych i czarnoskórych piłkarzy.

Raheem Sterling w tym poście mówi o swoich dwóch kolegach z Manchesteru City. Zarówno Phil Foden, jak i Tosin Adarabioyo kupili posiadłość dla swoich matek, ale media zupełnie inaczej przedstawiły sytuację.

Phil Foden, młoda gwiazdka Manchesteru City, kupił dom za 2 miliony funtów dla swojej mamy.

Dwudziestoletni piłkarz Manchesteru City, który zarabia 25000 funtów tygodniowo i nigdy nie zagrał w meczu Premier League od pierwszej minuty, wydał 2,25 miliona funtów na posiadłość.

Sterling ma na myśli to, że media często kreują zarówno jego, jak i ogół czarnoskórych piłkarzy jako antybohaterów; jako kogoś, kto szasta kasą. Tymczasem każdy, kto bliżej pozna Sterlinga, wie iż to naprawdę dobry człowiek, który sporo w życiu przeszedł.

W wieku dwóch lat stracił ojca, który został zastrzelony na rodzinnej Jamajce. Sam Raheem jako młody chłopak wraz z siostrą pomagał mamie w pracy w hotelu. Sprzątali pokoje. Obecnie jako ukształtowany już człowiek i piłkarz chętnie pomaga innym ludziom, często udzielając się charytatywnie. Ile razy jednak słyszeliście o atakach angielskich mediów na Sterlinga z powodu jakichś kompletnych głupot?

W czasie mundialu w Rosji słynna stała się drama dotycząca tatuażu Anglika (karabinu wytatuowanego na nodze). Media zmieszały go z błotem, twierdząc iż jest to nawoływanie do nienawiści i agresji. Jak się okazało, był to gest skierowany w stronę zastrzelonego taty. Przeciętny Anglik zapamięta jednak Sterlinga w złym świetle – a należy sobie uzmysłowić, że takich dziennikarskich kaczek było mnóstwo.

Rasizm przejawia się nie tylko na ligowych stadionach. Nawet podczas meczów reprezentacji Anglii „Raz” dostawał porcję buczeń i gwizdów – właśnie dlatego, że media od początku zrobiły z niego gwiazdkę, cierpiącą na nadmiar kasy.

Od początku mojej piłkarskiej kariery dostałem łatkę bogatego dzieciaka z Londynu, który kocha auta i ekstrawagancki styl życia. Oczywiście nie jestem święty, ale media kreują mnie na dokładne przeciwieństwo tego, kim naprawdę jestem. Ludzie mnie nie znają, widzą tylko to, co piszą gazety i dlatego tak mnie traktują. Jest to dla mnie bolesne. Na milion procent dzieje się to dlatego, że jestem czarny.

Prosty przykład? Proszę bardzo. Kilka lat temu pewien brukowiec, którego pierwsza litera to S, a ostatnia to N, opublikował artykuł na temat Sterlinga. Anglik miał rozglądać się za siódmym samochodem, by mieć jeden pojazd na każdy dzień tygodnia. Nigdzie w artykule nie padał konkretny cytat, za to wklejonych zostało wiele zdjęć piłkarza za kółkami różnych samochodów.

To były samochody, które posiadałem w wieku 17-23 lat. Oczywiście media opisały to tak, że Raheem ma jedno autko na poniedziałek, jedno na wtorek i tak dalej. Tych samochodów już nie ma, zostały dawno sprzedane. Co się dzieje, kiedy sprzedasz auto? Zgadza się, kupujesz kolejne. Ale w mediach tego nie przeczytasz; zamiast tego przeczytasz, że Sterling świetnie się bawi, kupując sobie siódme auto. A ludzie potem wyrabiają sobie opinię. Dla formalności, obecnie posiadam jeden pojazd.

To tylko jeden z wielu przypadków wymysłów angielskich tabloidów. Aż dziwne, że Sterlinga nie oskarża się jeszcze o globalne ocieplenie czy o Brexit. Za każdym razem, gdy przyjaciele Anglika przeczytają jeden z takich artykułów, wysyłają go do niego, by ten też mógł się pośmiać z tych bzdur.

Tu nie chodzi tylko o mnie. Taki jest stereotyp czarnego człowieka: łańcuchy, biżuteria, przepych i kasa. To są pojęcia kojarzone wyłącznie z czarnymi ludźmi. O białych ludziach nie pisze się w ten sposób. Jeżeli wrzucałbym fotki z dziesięcioma pojazdami na podjeździe, gryzącego złoty łańcuch albo noszącego złote Rolexy, wtedy można nazwać mnie próżnym. Ale ja nie jestem taki.

Morał z tej historii taki, że bycie osobą publiczną to rzecz trudna… a bycie czarnoskórym piłkarzem w Anglii to rzecz jeszcze trudniejsza. Raheem Sterling wyszedł przeciwko temu wszystkiemu, stał się mocny psychicznie i dzięki temu jest obecnie jednym z najlepszych piłkarzy w Premier League. Może jego historia stanie się inspirująca dla Tosina Adarabioyo i wszystkich czarnoskórych chłopaków, którzy marzą o zostaniu gwiazdami piłki nożnej.