Zinedine Zidane wczoraj oficjalnie został menedżerem Realu Madryt. Znowu. Czwarty raz z rzędu Ligi Mistrzów nie wygra, ale może jest to człowiek, który odbuduje Królewskich po chwilowym kryzysie. Z pozoru nie jest to temat dla portalu o angielskiej piłce, ale ruch Francuza może mieć wpływ na to, co będzie się w najbliższym czasie działo na Wyspach.

Menedżerowie

Zacznijmy od tego, że kiedy Zizou odchodził z Santiago Bernabeu, w prasie automatycznie pojawiały się plotki na temat jego nowego pracodawcy. Nie brakowało doniesień mówiących również o przejęciu przez niego któregoś z klubów Premier League. Jako głównego kandydata do zakontraktowania mistrza świata z 1998 roku podawano Manchester United. Tutaj problem rozwiązał się jednak sam, bo w czerwonej części miasta od tamtej pory zmieniło się bardzo dużo. Żaden z kibiców nie zamieniłby chyba w tej chwili Ole Gunnara Solskjaera na kogokolwiek innego.

Powraca też temat Jose Mourinho, który oprócz Zizou był wymieniany jako główny kandydat do przejęcia sterów na Bernabeu. Oddaniu mu posady szkoleniowca Realu Madryt sprzeciwili się jednak kadrowi liderzy. Sergio Ramos otwarcie zapowiedział, że w wypadku powrotu Portugalczyka, on sam poszuka sobie nowego pracodawcy. Portugalczyk nadal pozostaje więc bez pracy po opuszczeniu Manchesteru United. Może po kilku potknięciach Sarriego, wróci do Chelsea? Może wykorzystując ewentualny kryzys Wolverhampton, przejmie pałeczkę po Nuno Espirito Santo w klubie grającym jego stylem? Były menedżer Interu i Porto na pewno nie może wybrzydzać, bo jego reputacja po przygodzie na Old Trafford mocno ucierpiała. On potrzebuje odrodzenia, udowodnienia czegoś sobie i wszystkim dookoła.

Nieco spokojniejsi mogą być fani Tottenhamu. Bo choć Mauricio Pochettino wiele razy zapewniał o swoim długofalowym projekcie, to niski budżet transferowy, brak trofeów i ewentualne odejście kluczowych zawodników, w połączeniu z ogromną pensją mogły go przekonać do przenosin. A Argentyńczyk znajdował się podobno dość wysoko na liście życzeń Florentino Pereza w kontekście nowego szkoleniowca.

Przyjdą?

Na następcy White Hart Lane może za to zabraknąć Christiana Eriksena. Nie jest w końcu tajemnicą, że Real Madryt od jakiegoś czasu interesuje się jednym z najbardziej kreatywnych pomocników Premier League. Pojawia się pytanie – skoro Duńczyk wcześniej nie przeniósł się do Hiszpanii, to czemu miałby to zrobić teraz?

Ano dlatego, że przy obecnych problemach trzynastokrotnych zwycięzców Ligi Mistrzów, Zidane chce w klubie przeprowadzić małą rewolucję kadrową. Jednym z warunków jego powrotu miała być wolna ręka przy ruchach transferowych i jeśli wierzyć Independent, dostanie on 300 milionów na letnie wzmocnienia. A pieniądze w futbolu odgrywają ogromną rolę. Dodatkowo po tak słabym sezonie, Królewscy nie będą raczej szukać zmienników. A dla Eriksena, na co dzień pewniaka w składzie Tottenhamu, miejsce w wyjściowej jedenastce może być kwestią kluczową.

Oczywiście coraz bardziej napompowany jest balonik z napisem „Eden Hazard”. W obecnym sezonie Belg zanotował już 27 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej, co jest najlepszym wynikiem w jego karierze. Sam zawodnik wielokrotnie wspominał, że gra dla Galacticos byłaby dla niego wymarzonym kierunkiem. Zresztą nie ma się tutaj co rozpisywać. Po prostu zacytuję samego zawodnika: „Wszyscy wiedzą, jakim szacunkiem darzę Zidane’a. Zarówno jako piłkarza, jak i trenera. Był moim idolem. […] Grać pod jego wodzą to marzenie”. Chyba nie trzeba nic dodawać. Chelsea może się nie udać kolejny raz zatrzymać swojej największej gwiazdy.

Ale Eden nie jest już na Stamford Bridge odosobniony. Według La Gazetta dello Sport, absolutnym numerem jeden na liście transferowej Francuza jest teraz jeden z jego rodaków, a nie najlepszy z braci Hazard. N’Golo Kante, bo o nim mowa, wielu osobom stylem gry łudząco przypomina Claude Makelele, z którym szatnie dzielił Zidane. Ten również grał dla Chelsea i reprezentacji Trójkolorowych. Obecny mistrz świata przeżywa gorsze chwile pod wodzą Maurizio Sarriego, lecz jego kontrakt obowiązuje do 2023 roku, a przy zakazie transferowym, może być naprawdę ciężko wyciągnąć go z ekipy The Blues.

Odejdą?

Zatrudnienie Zidane’a nie może mieć jednak żadnych plusów dla angielskich zespołów. Przy okazji zakontraktowania nowych piłkarzy, część obecnego składu zostanie przeniesiona na ławkę, lub zostanie sprzedana. Z rolą rezerwowych na pewno nie pogodzą się Luka Modrić i Gareth Bale – to właśnie oni mają być pierwszymi, których będzie chciał pozbyć się Zidane. A raczej są największymi gwiazdami, które odejdą, bo sprzedanych ma zostać też kilku innych piłkarzy. Na przykład Dani Ceballos, który kilka miesięcy temu oznajmił, iż opuściłby Santiago Bernabeu w wypadku pozostania Francuza na ławce trenerskiej.

Wróćmy jednak do wspomnianej dwójki – zarówno Chorwat, jak i Walijczyk grali już w Premier League. Obaj swego czasu reprezentowali Tottenham i niewykluczone, że któryś z nich będzie częścią transakcji wymiennej, tak aby Real zapłacił mniej za wyżej wymienianego Eriksena. Ale bądźmy szczerzy – w pełni zdrowia, obaj zawodnicy byliby wzmocnieniem dla niemal każdej ekipy z Anglii i jeśli rzeczywiście Królewscy chcą się ich pozbyć, chętnych na pewno nie będzie brakować.

Na razie to wszystko tylko spekulacje, ale lato małymi krokami się zbliża. Zidane ma trochę czasu, aby do końca sprawdzić kadrę i ułożyć w głowie odpowiedni plan na okienko transferowe. O tym, czy którekolwiek z dotychczasowych doniesień się sprawdziło, dowiemy się całkiem niedługo.