Wielu zastanawiało się, jak to będzie, gdy wielki Arsene Wenger opuści Arsenal. Dziś już wiemy. Zmiana jaka dokonała się na przestrzeni ostatniego półrocza, okazała się dosyć płynna. Śmiało możemy stwierdzić, że projekt na który patrzymy, to autorski pomysł Emery’ego. Domyślam się, że w letnim okienku Hiszpan pokusi się o kilka wzmocnień i kadra nieco zmieni swoje oblicze, jednak już teraz można klarownie zauważyć, że drużyna gra inaczej niż za czasów szanownego pana Francuza. Kanonierzy grają nie tylko inaczej, ale też lepiej…

Unai's at the wheel… 😉

Opublikowany przez Arsenal Niedziela, 10 marca 2019

 

Dzięki Unai, działa

Zaczęło się przecież średnio, bo pierwsze spotkania o stawkę to dwie porażki z Manchesterem City i Chelsea. O ile ten pierwszy mecz był faktycznie zdominowany przez Obywateli, tak ten drugi dawał już pierwsze pozytywne oznaki pracy nowego szkoleniowca. O nieudanym początku kibice szybko zapomnieli, a to za sprawą 22 meczów bez porażki. Wtedy przekonaliśmy się, na co naprawdę stać tę drużynę. Pomimo tego, że ostatnio drużyna obniżyła loty i zdarzają się jej porażki, wbrew temu, że wielu ludzi śmieje się ze stylu w jakim Kanonierzy przegrywają swoje mecze, to ta sama drużyna zajmuje obecnie 4. miejsce, a do końca sezonu ligowego zostało jedynie 8 spotkań. Największy rywal Arsenalu, Tottenham, jeszcze niedawno był włączany do walki o mistrzostwo. Tymczasem do lidera obecnie brakuje im 13 punktów, a odległość między Kanonierami, a Spurs to jedynie punkt. Wszystko mogło być inaczej, gdyby Aubameyang wykorzystał rzut karny w bezpośrednim spotkaniu. Jednak zapomnijmy o tym. To już historia.

MECZE Z DRUŻYNAMI TOP SIX W PREMIER LEAUGE

Arsenal 0:2 Manchester City | Manchester City 3:1 Arsenal
Chelsea 3:2 Arsenal | Arsenal 2:0 Chelsea
Arsenal 1:1 Liverpool | Liverpool 5:1 Arsenal
Arsenal 4:2 Tottenham | Tottenham 1:1 Arsenal
Manchester United 2:2 Arsenal | Arsenal 2:0 Manchester United
Wygrane: 3 Remisy: 3 Przegrane: 4

To co najbardziej rzuca się w oczy, to przede wszystkim bardzo kiepski bilans z drużynami, które w tym momencie walczą o mistrzostwo. Tylko jeden remis i aż trzy porażki z Obywatelami i The Reds dają nam do zrozumienia, że musi minąć jeszcze trochę czasu, zanim drużyna włączy się do walki o najwyższe cele. Sympatycy klubu na pewno największą uwagę zwrócą na pozytywne wyniki ze Spurs. Kolejną dobrą wiadomością jest również dodatni bilans dwumeczu z Manchesterem United. Tak naprawdę, nawet z Chelsea nie wyglądało to najgorzej, bo jeśli ktoś pamięta to pierwsze spotkanie, ten wie, że mogło skończyć się zupełnie inaczej.

Dochodzę do wniosku, że mimo słabszych momentów i tego, że obecnie panuje olbrzymi hype na Czerwone Diabły Ole Gunnara Solskjaera, to Arsenal jest najlepszym kandydatem do obsadzenia któregoś z miejsc 3-4. Kanonierom na pewno sprzyja fakt, że Tottenham i Chelsea borykają się z problemami i nie prezentują ostatnio dobrego poziomu. Dodatkowo podopieczni Mauricio Pochettino mają jeszcze swoją rywalizację w Lidze Mistrzów, więc może się okazać, że już niedługo dojdzie do wielu rotacji w tabeli PL.

Kalendarz

W– wyjazd, E – mecz na Emirates Stadium
Wolves (W), Newcastle (E), Everton (W), Watford (W), Crystal Palace (E), Leicester (W), Brighton (E), Burnley (W)

Najgorsze już za nimi. Nie ma już żadnej drużyny spośród TOP 6. O ile spotkania u siebie powinny być formalnością, tak największa trudność to wyjazdy. Leicester, Watford, Everton i Wolves to solidne ekipy. Nie będzie łatwo i myślę, że jeśli Kanonierzy z tych 4 spotkań wywalczą 8 punktów, to będzie naprawdę spory sukces. Walka o miejsca 3-6 będzie toczyła się do samego końca i nie zdziwię się jeśli na końcu o pozycji w tabeli zdecyduje bilans bramkowy. Dodatkowym walorem działającym na korzyść podopiecznym Unaia Emery’ego jest to, że Manchester United, Tottenham i Chelsea czekają jeszcze dwa mecze z drużynami z czołowej szóstki. Jeśli chodzi o ten aspekt, Arsenal ma najłatwiejszy kalendarz.

Szef

Chociaż to na koszulce meczowej Aubameyanga widnieje numer 14, to mnie bliżej jest do stwierdzenia, że to Lacazettea możemy porównywać z legendarnym zawodnikiem jakim jest Thierry Henry. Być może Francuz nie jest taki szybki jak starszy kolega, ale siła strzału, znakomity zmysł ustawiania się i po prostu wola walki to cechy, które przypisać możemy obu panom. Uwielbiam ten moment, gdy były gracz Lyonu strzela gola, wtedy doskonale widać jaką przyjemność daje mu gra w tym klubie i zdobywanie na jego cześć kolejnych bramek.

Oczywiście nie można przy temacie tego zawodnika pominąć jego fantastycznego boiskowego partnera – Auby. Panowie razem tworzą tak zgrany duet, że ciężko jest ich porównać do jakiegoś innego. Prywatnie bardzo za sobą przepadają i nie ma między nimi rywalizacji. Cieszynkę z podawaniem rąk zna już każdy kibic. Dobra atmosfera panuje nie tylko między napastnikami. W ogóle relacje w całej drużynie wyglądają na wzorowe. Widać to na zdjęciach z treningów, wszyscy po prostu czują się ze sobą bardzo dobrze.

Przyszły kapitan?

Tak. Najchętniej w roli kapitana widziałbym Alexandra Lacazetta. Oczywiście dopiero wtedy, gdy obecny lider – Koscielny, zdecyduje się na odejście. Dużo spekuluje się o tym, że opaskę miałby przejąć Granit Xhaka. Nie jestem przekonany co do tego wyboru. Oczywiście nie można odmówić Szwajcarowi waleczności i zadziorności, ale właśnie ta druga cecha chyba nie jest odpowiednią dla kapitana. Xhaka lubi czasem wyciąć rywala w pień, albo przejechać po kostkach na wyprostowanych nogach. Z całą moją sympatią do tego zawodnika, bo chyba nikt nie gra z takim zapałem na chwałę herbu z armatą, to nie nadaje się na kapitana. Od niego kibice oczekują solidnej defensywy, celnych podań i jeszcze celniejszych strzałów z dystansu. No i oczywiście, jeśli będzie trzeba to odważnego wślizgu. Bo kto, jak nie Granit?

Wolno, nie zawsze skutecznie, ale zawsze z sercem

Obrona Arsenalu w pewnym momencie była już nawet obiektem zainteresowania twórców memów. Na szczęście to zjawisko powoli zanika, a sukces ten ma kilku ojców. Leno, Sokratis, Kolasiniac. Ten pierwszy nie miał łatwego życia na początku sezonu i nie notował często czystych kont. Zawsze jednak jego gra stała na wysokim poziomie i nigdy nie zawodził. Ostatnio, jego parady są nieziemskie i często ratuje swoją drużynę. Dobrze jest być pewnym swojego bramkarza, a Niemiec taką pewność daje. Emery zmienił styl drużyny, a co za tym idzie powiększyły się zadania przewidziane dla bramkarzy. Nieudolnie próbował sobie z nimi poradzić Petr Cech, a kontuzja jakiej się nabawił sprawiła, że naturalnie Leno wszedł do bramki. Niemiec jest lepszy w grze nogami od Czecha, a tego wymaga hiszpański trener. Wszystko więc wyszło Kanonierom na dobre.

Sokratis i Koscielny tworzą ze sobą naprawdę dobry duet. Nie jest on może wymarzony, ale na pewno solidny. Jeśli chodzi o Greka, to jest jego największym mankamentem jest brak szybkości i kiepska zwrotność. Wszystko nadrabia doświadczeniem, grą głową, wślizgami i olbrzymią walecznością. Idealnie uzupełniają się z Koscielnym, który również króluje w powietrzu. Obaj panowie nie boją się właściwie niczego i potrafią zasłonić każdy strzał, dowolną częścią ciała. Mówiłem o szybkości… tego aspektu nie można odmówić bocznym obrońcom. Kolasiniac, Bellerin (niestety kontuzjowany), Monreal, Maitland – Niles. Wymienieni zawodnicy to idealni kandydaci na wahadłowych. Są bardzo szybcy, wytrzymali i potrafią celnie dorzucić piłkę.

Przebudzony książę – Mesut Ozil

W końcu gra i trzeba mu przyznać, że wygląda całkiem solidnie! Nareszcie najlepiej opłacany piłkarz tego klubu robi to co do niego należy – różnicę. Nie robi tego jeszcze tak często, ale widać gołym okiem jak Ozil w formie jest użyteczny. Jeśli forma Niemca cały czas będzie rosnąć, to nie chciałbym, aby został sprzedany. Razem z Mkhitaryanem świetnie radzą sobie w roli kreatorów i dostarczycieli piłek do napastników. Obaj panowie czasem też popiszą się niezłym trafieniem. Trzymam kciuki za tego zawodnika, bo wiem, że gdyby tylko chciał, to wszedłby na poziom z którego go kojarzymy – najlepsze lata w Realu Madryt.

Najgorętszy temat – Liga Europy

Porażka 3:1 z Stade Rennais na pewno nie jest tym na co liczyli kibice, ale też zawodnicy. Spotkałem się z wieloma głosami, że to koniec przygody w LE dla Kanonierów. Apeluje o spokój. Nic nie jest przesądzone. Przypomnę, że aby Arsenal awansował dalej musi wygrać przynajmniej 2:0. Nie jest to wynik z kosmosu i wydaje się całkiem realny. Dodatkowym plusem jest to, że na boisku będziemy mogli zobaczyć Lacazette’a, któremu zawieszenie zostało skrócone do dwóch spotkań. Na pewno dużym bólem jest zawieszenie Sokratisa. To największy problem, bo jako zmiennik prawdopodobnie zagra Mustafi. Ostatnio jest w bardzo słabej formie i popełnia masę błędów. Myślę, że i tak nie jest to problem, który sprawi, że Kanonierzy odpadną z Ligi Europy. Nie wierzę w to, że Emery pozwoli na to, by Arsenal skończył rozgrywki na 1/8 finału. O tym czy mam rację, przekonamy się już dzisiaj.

Trener, a trener

Najbardziej w oczy rzuca się styl i filozofia gry. Z czego kojarzyliśmy Arsenal Wengera w ostatnich latach? Szybka seria podań, czasem wręcz do przesady i brak przywiązania do zadań defensywnych. Niejednokrotnie byliśmy świadkami naprawdę koronkowych akcji takich jak ta z Noriwch City z sezonu 13/14 i fantastyczny gol Wilshera. W tamtej filozofii chodziło o klepkę, jak najszybsze przemieszczenie piłki w stronę bramki. Emery cofnął miejsce rozpoczęcia akcji. Często to bramkarz zaczyna rozgrywać. To rzadkość, gdy Leno wybija piłkę gdzieś daleko do pomocników, raczej robi to z konieczności. Tempo rozgrywania akcji zostało spowolnione, a rywale zostali zmuszeni do wyjścia głębiej. To sprawia, że pole gry się rozciąga i jest więcej miejsca na kreowanie akcji. To już nie szybkie, krótkie podania na jeden kontakt, a raczej długie konstruowanie ataku pozycyjnego. Na boisku jest może mniej fajerwerków, za to na ławce trenerskiej, przeciwnie. Wengera kojarzymy z siedzeniem na ławce rezerwowych właściwie przez cały mecz. Czasem zdarzało mu się wybuchnąć, jednak częściej nawet przy sromotnej porażce ten dzielnie trwał na swoim miejscu, w charakterystycznej, za dużej kurtce. Emery gra razem ze swoimi zawodnikami przez całe 90 minut. Skacze, gestykuluje, żyje meczem. Chce mieć realny wpływ na to co dzieje się na boisku.

Przyszłość?

Widać potencjał na powrót do czegoś więcej niż półfinał Ligi Europy. Trener wie co robi. Bardzo podoba mi się to, że Emery potrafi szybko reagować na to co się dzieje i nie bawi się w sentymenty. Ozil nie ma formy? Siada na ławce. Pojawia się koncepcja na grę jednym napastnikiem? Auba, czy Laca wypadają z podstawowej jedenastki. Mustafi gra fatalnie? Ława. Hiszpan cały czas kombinuje z ustawianiem swoich zawodników, z wyborem podstawowego składu. W letnim okienku na pewno pokusi się o wzmocnienia i wierzę, że projekt na kampanię 19/20 będzie już tym sezonem właściwym, a nie przejściowym. Na razie większość transferów wypaliła. Leno, Torreira, Guendouzi, Sokratis – wszyscy Ci panowie wznieśli poziom na wyższy. Gdy już wszystkie korzenie myśli szkoleniowej Wengera zostaną wyrwane, zobaczymy całkowicie nowy Arsenal. Właśnie od tego sezonu zaczęła się pisać nowa historia dla Kanonierów, czas zweryfikuje czy będzie lepsza.