Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka najlepszych zawodników minionej kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

TOM HEATON

Choć Anglik nie ustrzegł się utraty bramki, to właśnie on był jednym z głównych architektów dość niespodziewanego zwycięstwa Burnley nad Tottenhamem. Pięć udanych interwencji okazało się wystarczających, by Koguty wróciły do Londynu z figą z makiem, a Mauricio Pochettino pozostało tylko frustrować się na sędziego Mike’a Deana. Wydaje się, że Heaton na dobre wygrał rywalizację z Nickiem Popem i Joe Hartem w bramce The Clarets i powrócił do dyspozycji sprzed paru sezonów.

OBROŃCY

VICTOR LINDELOF

Szwed wyrasta na lidera linii defensywnej Manchesteru United i znowu pokazał to w konfrontacji z Liverpoolem. Był absolutnie kluczową postacią. Zaliczył trzy odbiory i dziewięć wybić, co stanowiło najlepszy wynik w niedzielnym meczu. Do tego zagrał z charakterystyczną dla siebie pewnością, gdy był przy piłce. Stracił ją zaledwie raz i jedynie dwa razy niecelnie zagrał. Miał 95-procentową skuteczność podań.

ISSA DIOP

West Ham odwrócił losy spotkania z Fulham i wygrał 3:1. Prowadzenie Młotom dał właśnie Francuz. Pokonał Sergio Rico strzałem głową po dośrodkowaniu Roberta Snodgrassa z rzutu rożnego. W defensywie również spisał się dobrze. Miał na koncie odbiór, przechwyt, a także trzy wybicia. Wygrał również trzy pojedynki główkowe.

LUKE SHAW

Jak można się było domyślać, pod wodzą Solskjaera dojrzał angielski obrońca. Boleśnie przekonał się o tym Mo Salah, którego gracz United zupełnie zneutralizował. Kolejne naprawdę dobre spotkanie Shawa, kolejny raz łapie najwyższą możliwą formę, pomagając De Gei zanotować setne czyste konto w Premier League.

POMOCNICY

GERARD DEULOFEU

Były gracz Barcelony jest jednym z najbardziej obojętnych piłkarzy w lidze angielskiej. Hiszpan po prostu jest i biega po skrzydle Watfordu. Jednak zupełnie przy okazji stał się trzecim w historii graczem, który zanotował hattricka w piątkowym meczu. Dołożył do tego kluczowe zagrania, stając się absolutnie kluczowym graczem Watfordu w tym spotkaniu.

JAMES MCARTHUR

Niby Crystal Palace nie istniało w meczu z Leicester, niby cały czas się broniło, a jednak to oni wygrali na King Power Stadium, i to aż 4:1. Orłom wychodziły odpowiednie rzeczy w odpowiednim czasie i nie inaczej było w przypadku McArthura, którego z pozoru nieudany strzał zamienił się w asystę dla Batshuayia. Podanie do Zahy było jednak już perfekcyjne. W ten sposób pomocnik Palace mógł cieszyć się z dwóch kończących podań w jednym spotkaniu.

HENRIKH MKHITARYAN

Na boiskach Premier League dawno nie widzieliśmy Ormianina, ale jak już go ujrzeliśmy, to ten uraczył nas całkiem niezłą grą. Arsenal nie bez problemów zainkasował trzy punkty w spotkaniu z Southampton, a Mkhitaryan był bohaterem głównym tego widowiska. Najpierw asystował przy trafieniu Lacazette’a, choć można mieć wątpliwości, czy to nie był strzał zawodnika Kanonierów. Następnie umieścił pewnie piłkę w siatce, ustalając wynik meczu.

MICHAIL ANTONIO

Ostatnie tygodnie są bardzo udane dla 28-letniego Anglika. Zwłaszcza poprzednie trzy spotkania, w których Antonio miał udział przy trzech trafieniach Młotów. Dzięki temu, można powoli uważać go za jeden z ważniejszych elementów układanki Manuela Pellegriniego. Przeciwko Fulham pokazał się z bardzo dobrej strony, ustalając wynik spotkania na 3:1. O skrzydłowym West Hamu można wiele powiedzieć, ale w tym co robi, jest zazwyczaj bardzo konkretny.

NAPASTNICY

TROY DEENEY

Kapitan Szerszeni to „pechowiec” weekendu. Napastnik strzela dwa gole, notuje asystę i nie zostaje gwiazdą spotkania? Show w Cardiff skradł mu Gerard Deulofeu, ale należy docenić też wielki wkład Anglika w to spotkanie. Deeney poza wyżej wymienionymi liczbami strzelał ogółem aż pięć razy na bramkę Neila Etheridge’a oraz wygrał trzy pojedynki powietrzne. To był w końcu taki Troy Deeney, jakiego chcą oglądać fani Watfordu.

WILFRIED ZAHA

Iworyjczyk znajduje się w naprawdę kapitalnej formie strzeleckiej. W ostatnich trzech meczach ligowych – w których wystąpił – strzelił cztery bramki. Dwie z nich zdobył na King Power Stadium w starciu z Leicester, którego rezultat był zaskakujący, patrząc na to, która strona przeważała w ciągu całego spotkania. Mimo wszystko, Zaha to co miał na bucie, pewnie wykorzystał, a Crystal Palace odjeżdża od strefy spadkowej.

SALOMON RONDON

Gracz Newcastle United pewnie nie jest najlepszym napastnikiem w Premier League, ale dla Srok jest po prostu bezcenny. Znakomicie wpasowuje się w model gry Beniteza, regularnie znajdując drogę do siatki. Imponuje siłą, sprytem, ale przede wszystkim – doskonałym odnajdywaniem się w swojej boiskowej roli. Zresztą… zapytajcie piłkarzy Huddersfield.