Kolejna seria spotkań za nami! Jak zwykle nie zabrakło emocji, a nasi redaktorzy postanowili wyróżnić tych, którzy na to w ich opinii zasłużyli. Po zaciętym głosowaniu, tak przedstawia się jedenastka najlepszych zawodników minionej kolejki Premier League. 

BRAMKARZ

BEN FOSTER

Niedawno Anglik został najbardziej zapracowanym bramkarzem w historii Premier League. Piłkarz Watfordu przebił wszystkich i to na jego koncie widnieje najwięcej interwencji spośród wszystkich golkiperów, którzy kiedykolwiek zagrali w angielskiej ekstraklasie. Swoją niewątpliwą klasę udowodnił w starciu z Brighton, gdzie zatrzymywał wszystkie ataki Mew. Strzały z wolnych, główki, akcje sam na sam, nic nie dało rady. Foster postawił mur swojego imienia.

OBROŃCY

AYMERIC LAPORTE

Czy widzieliście gdzieś w niedzielę Lacazette’a czy Aubameyanga? Nie? Zadbał o to między innymi Aymeric Laporte. Manchester City kompletnie odebrał Arsenalowi ochotę do gry, a Francuz skutecznie dusił w zarodku nieliczne wypady ofensywne Kanonierów. Zanotował między innymi dwa wślizgi, pięć wygranych pojedynków powietrznych, a także bardzo przytomną asystę już w pierwszej minucie do Aguero. W tym sezonie Laporte jest pewniakiem w obronie City.

ANGELO OGBONNA

Cała defensywa West Hamu zagrała rewelacyjne spotkanie przeciwko Liverpoolowi. Jednakże to dwóch zawodników wyróżniało się najbardziej. Jednym z nich był właśnie Włoch, co może nieco zaskakiwać, biorąc pod uwagę jego wahania formy. W meczu z The Reds znalazł się akurat na fali, boleśnie poniewierając atakującymi lidera tabeli. Podopieczni Kloppa przedarli się w zasadzie tylko raz. I to nie z powodu defensora.

DAVID LUIZ

Mecz z Huddersfield przebiegł bez jakichkolwiek niespodzianek i obrona Chelsea przez całe 90 minut nie miała dużo do roboty. Luiz wyglądał pewnie, dowodził całą formacją defensywną, która pozwoliła przeciwnikom na oddanie zaledwie dwóch celnych strzałów na bramkę Kepy. Brazylijczyk zdobył również gola na 5:0 ustalając tym samym wynik spotkania. Zdecydowanie trudniejsze zadanie czeka go w najbliższą niedzielę, gdy razem z kolegami wybierze się na Etihad Stadium.

POMOCNICY

SON HEUNG-MIN

To nie jest człowiek. To maszyna. Koreańczyk wydaje się być tworzywem wykonanym z włókna węglowego, które nie sposób przebić. Przeciwko Newcastle United nie grał rewelacyjnego spotkania, ale wszystko odmienił pod koniec starcia, kiedy szczęśliwym strzałem pokonał doskonałego Martina Dubravke. Poza tym harował, harował, harował. Biegał, biegał i biegał. I znowu uratował Tottenham.

DECLAN RICE

Tak jak Ogbonna wyróżnił się w bloku defensywnym, tak Irlandczyk absolutnie zdominował środek pola. Nie był tak błyskotliwy jak Noble, który kilka razy posłał znakomite podanie przez linię Liverpoolu, ale wyróżniał się dokładną grą obronną. Osiem wślizgów, zaledwie jeden faul, pozostałe celne. Odbieranie piłki piłkarzom The Reds sprawiało mu wyraźną przyjemność. Rice może i nie wymyśli prądu, ale nikt tego od niego nie oczekuje. On ma swoją niszę i spełnia się w niej znakomicie.

EDEN HAZARD

Po 5 meczach bez zdobyczy bramkowej w Premier League, Belg nareszcie wpisał się na listę strzelców. Najpierw pewnie wykorzystał rzut karny tuż przed końcem pierwszej połowy, a później sytuację sam na sam mijając bramkarza najgorszej drużyny tego sezonu. Na boisku wyglądał, jakby nareszcie powrócił do swojej wielkiej formy. Kontrolował grę i był najgroźniejszym zawodnikiem w drużynie gospodarzy. Potrzebował takiego występu na odblokowanie się. Teraz wszyscy kibice Chelsea czekają, aż potwierdzi swoją dobrą dyspozycję w meczu z mistrzem Anglii.

JEFFREY SCHLUPP

Reprezentant Ghany w tym sezonie nie przypomina zawodnika, którego znaliśmy z poprzednich lat. Zdecydowanie na jego korzyść podziałała zmiana pozycji, gdyż znacznie lepiej spisuje się jako boczny pomocnik, niż obrońca. W meczu z Fulham wprowadził do gry Orłów dużo energii i szybkości. Wiele razy gościł w polu karnym drużyny Ranieriego i zasłużenie zdobył gola na 2-0, po którym Selhurst Park oszalało. To był jego pierwszy mecz w podstawowym składzie od dłuższego czasu. Teraz z pewnością może liczyć na kolejne, gdyż w sobotnich derbach znakomicie wykorzystał swoją szansę.

NAPASTNICY

BOBBY REID

Ekstrawagancki napastnik Cardiff miał być znaczącym wzmocnieniem beniaminka. Wyciągnięto go z Bristol City, gdzie radził sobie znakomicie. Na Premier League wydawał się być nieco zbyt słaby, przede wszystkim pod względem wymagań fizycznych, które stawia gra dla Warnocka. Byliśmy jednak w błędzie. Im więcej Reid gra, tym lepiej sobie radzi na boisku. Przekonał się o tym Artur Boruc, którego snajper Walijczyków boleśnie poobijał. Dwukrotnie.

SERGIO AGUERO

Prawdziwe życie zaczyna się po trzydziestce. Sergio Aguero zawsze znany był ze swojej równej i wysokiej dyspozycji i nie inaczej jest w tym sezonie. Cztery strzały, cztery celne, trzy gole. Dziesiąty hat-trick w Premier League. Szósta, siódma i ósma bramka strzelona Kanonierom w lidze. Występ niemal kompletny. Czego może sobie życzyć więcej Pep Guardiola od swojego argentyńskiego snajpera?

GONZALO HIGUAIN

Argentyńczyk może nieco żałować, że mecz przeciwko Huddersfield nie był jego debiutem w Premier League. Mógłby wówczas powiedzieć, że zanotował wejście smoka, nawet jeśli jego klub dominował nad najsłabszą ekipą w całej lidze. Napastnik strzelił dwie bramki, a jedna z nich spokojnie mogła zostać określona mianem „stadionów świata”. Higuain wydaje się doskonale rozumieć z kolegami, no i oczywiście dobrze czuje się w towarzystwie włoskiego szkoleniowca za linią. Choć było to tylko Huddersfield, to kibice Chelsea musieli być zadowoleni.