Młodzi piłkarze, którzy trafiają do szkółek najmocniejszych klubów świata, w pewnym momencie muszą stanąć przed wyborem: walczyć o grę czy uciec do zespołu, gdzie będzie o nią łatwiej? Teraz nadszedł czas decyzji dla kolejnego uzdolnionego młodzika Manchesteru City. Czy pójdzie w ślady Jadona Sancho i Brahima Diaza?

18-letni Walijczyk, Rabbi Matondo, znalazł się na celowniku Schalke i RB Lipsk. Zapytanie Koenigsblauen o skrzydłowego potwierdził nawet Pep Guardiola.

Są zainteresowani tym młodym zawodnikiem. Wiem, jak dobry jest. To niesamowicie szybki skrzydłowy, młody talent. To pokazuje, jak dobrze pracują w tym klubie.

Urodzony w Liverpoolu młodzian jest już reprezentantem swojego kraju. W dorosłej reprezentacji zadebiutował dwa miesiące temu. W tej edycji rozgrywek Premier League 2 miał udział przy dziesięciu golach w jedenastu meczach. Ponadto dołożył jeszcze sześć gier w Młodzieżowej Lidze UEFA i cztery w EFL Trophy, w których trafiał trzykrotnie i dwa razy asystował.

Przenosiny do Bundesligi mogą okazać się dobrą decyzją. Taką samą drogę obrał inny zawodnik młodzieżowej drużyny City, Jadon Sancho. Na wypożyczenie nad Ren udał się także inny skrzydłowy – Reiss Nelson z Arsenalu. Obaj piłkarze robią świetne wrażenie u naszych zachodnich sąsiadów, udowadniając, że warto zaryzykować i opuścić kraj.

The Citizens w ostatnich latach zarobili dużą sumę, sprzedając młodych zawodników, którzy nie przebili się do pierwszego zespołu. BBC wyliczyło, że przez ostatnie trzy sezony było to ponad 150 milionów funtów. Wśród graczy, którzy opuścili Etihad, znaleźli się Kelechi Iheanacho czy Brahim Diaz, którzy łącznie kosztowali niemal 50 milionów funtów, a łącznie w wyjściowym składzie wybiegli… 24 razy.

Jeśli Matondo zostanie sprzedany, to konto Manchesteru City zasili najprawdopodobniej około 10 milionów funtów. Nieźle, jak na 18-latka, który jeszcze nie miał nawet okazji znaleźć się w kadrze meczowej pierwszej drużyny.

Taki ruch wydaje się mieć sens. Zarówno dla samego piłkarza, jak i dla klubu. Młodzian będzie miał większe szanse na grę i rozwój. Jego obecna drużyna z kolei zainkasuje przyzwoite pieniądze. Jeśli zostanie jeszcze zawarty zapis o prawie odkupu urodzonego w 2000 roku Walijczyka, to naprawdę może się okazać, że będzie to strzał w dziesiątkę.