Bundesliga często była kierunkiem wyśmiewanym przez Anglików. Nie ma się czemu dziwić, wszak przez wiele lat kompletnie nie spisywali się na ziemi naszego sąsiada. Nazwiska Keegana oraz Hargreavesa były cenione, ale długo nie mogły skutecznie otworzyć niemieckiego rynku. Wszystko zmienił transfer Jadona Sancho do BVB.

Chwilę po tym jak młody Anglik rozpętał burzę swoją grą, zaczęto coraz silniej myśleć nad sprowadzaniem utalentowanych nastolatków z Wysp. Bayern Monachium koniecznie nie chciał pozostawać w tyle i najpierw ruszył bo Hudsona-Odoia, a teraz zgłosił się po Rabbiego Matondo, występującego w młodzieżowych barwach Manchesteru City.

Kwota transferu jest stosunkowo niska, bo mówi się o około 10 milionach funtów. Wpływ na to mają dwa fakty. Po pierwsze, napastnikowi za rok kończy się kontrakt, a wciąż nie dostał żadnego sygnału, który mógłby świadczyć o możliwości debiutu w pierwszym składzie. Po drugie, 18-letni zawodnik jest talentem, ale wciąż nieodkrytym. Mówi się o jego licznych zaletach, ale tak naprawdę nie został on przetestowany na wyższym poziomie.

Przynajmniej na tym klubowym, gdyż 20 października 2018 roku zadebiutował on w barwach…Walii. Młodziutki snajper wszedł w miejsce Sama Vokesa. Czerwone Smoki grały wówczas towarzyski mecz z Albanią (0:1). Tym samym Matondo trafił do grupy Nathaniela Chalobaha, która zawiera piłkarzy grających dla narodowych zespołów (na różnych szczeblach wiekowych), mimo braku debiutu w seniorskiej piłce.

Na ten moment ruch Bayernu wydaje się być dość ryzykowny. Matondo na pewno nie jest na poziomie Hudsona-Odoia, o którym wciąż się w Niemczech śni. Kwota transferu jest nieco usprawiedliwiająca, jednak pamiętajmy, że Bawarczycy nigdy nie spieszą z wydawaniem pieniędzy w błoto. Dużo zatem zależy od prezesów mistrza Niemiec.

W ostatnim czasie to Real Madryt porwał się na zakup kogoś z młodego pokolenia The Citizens. Sprawcą zamieszania był wówczas Brahim Diaz. Możliwe, że to, wraz z sukcesem ligowego rywala – BVB – wystarczy do zachęcenia włodarzy klubu. Wszak wszyscy tam mają już dość odstawania od europejskich potęg. I to na wszystkich płaszczyznach.

W walce o młodzieżowca Manchesteru City pozostają również inne kluby. Chętny do wyłożenia kilku milionów jest Southampton, Everton oraz Borussia Moenchengladbach. O samego zawodnika troszczy się również Pep Guardiola, który nie był specjalnie zadowolony z przewidywanego odejścia reprezentanta Walii. Hiszpan uważa go za wielki talent.