Jak się uczyć, to od najlepszych – wywiad z menedżerem numer 1 FPL w Polsce

Ogromna wiedza, doświadczenie, intuicja i trochę szczęścia – to wszystko złożyło się na sukces Krystiana Kobielskiego, który okazał się najlepszym menedżerem Fantasy Premier League z całej Polski. Jak się uczyć, to od najlepszych, tak że bez przedłużania, zapraszamy do lektury!

Który sezon grasz w Fantasy?

Był to mój 5. sezon w Fantasy i na pewno najfajniejszy. W międzyczasie miałem przerwę, w sezonie 14/15 nie brałem udziału, bo ta gra zbyt dużo mnie kosztowała – pod koniec kampanii 13/14 czułem, że nie mam przyjemności z oglądania meczów, zamiast cieszyć się widowiskiem, zwracałem uwagę tylko na „moich” zawodników. W następnym sezonie wróciłem do gry i już inaczej na to patrzyłem, zacząłem traktować tę grę jako coś ekstra do oglądania meczów.

Swoja grę opierałeś na analizie czy przeczuciu?

Powiem inaczej – na pewno jest to jakaś tam wiedza, którą nabyłem poprzez duże zainteresowania tą ligą. Staram się oglądać jak najwięcej meczów, ale z racji tego, że studiuję, to tego czasu nie mam tak dużo. 4 lata temu za obowiązek wyznaczyłem sobie to, by po każdej kolejce oglądać skróty wszystkich tych spotkań, których nie mogłem obejrzeć w weekend, bo inaczej miałbym do siebie pretensje, że nie widziałem trafienia Calluma Wilsona z West Hamem. No ale oczywiście, przeczucie też gra tu dużą rolę. Nie ukrywam, że w tym sezonie dość często trafiałem ze swoimi wyborami, ale nie było też tak kolorowo, bo zdarzyło mi się, że przez 5 czy 6 kolejek z rzędu nie mogłem trafić z kapitanem.

Często grałeś hity, czyli tzw. minusowe punkty za transfery?

To ciekawe pytanie, bo do 30. kolejki ani razu nie zrobiłem transferów za minusowe punkty, natomiast od 31. kolejki za każdym razem musiałem takie transfery robić, bo to już był taki etap sezonu, gdzie nie miałem ani WC, ani Free Hita. Nie ukrywam – bałem się tego, że przez te minusowe punkty stracę dużo w tabeli, jednak moi zawodnicy dawali radę i potrafili te punkty odrobić.

Inwestowałeś  w obronę czy grałeś tańszymi zawodnikami?

Myślę, że najważniejsze jest to, by więcej pieniędzy inwestować w pomocników czy napastników, bo to głównie oni robią różnicę, do tego mają dużo większe szanse na bonusy niż obrońcy czy bramkarz. Oczywiście, jeżeli trafi ci się okazja, jak np. Otamendi, który w pewnym momencie był naprawdę tani i grał bez przerwy, to musisz z niej skorzystać. Jeżeli przeanalizujesz sobie ostatnie sezony Premier League, to widzisz że bramkarze, którzy zdobywają Złotą Rękawicę, nie zachowują tyle czystych kont, co jeszcze kilka lat temu, gdzie Cech miał ich ponad 20.

Której formacji trzymałeś się przez większość sezonu?

Myślę, że nie będzie niespodzianką, jeśli powiem, że była to formacja 3-4-3. Tak jak wcześniej wspominałem – to zawodnicy ofensywni są głównym dostarczycielem punktów i to w nich pokładałem swe nadzieje.

Napastnicy. Dwóch premium i jeden tańszy, ale punktujący czy pełna ofensywa i trzech premium?

To zależy od tego, w jakiej formie są dani zawodnicy. Były momenty w tym sezonie, gdzie warto było postawić na zawodników takich jak Glenn Murray, Chris Wood czy Charlie Austin. Ja starałem się przede wszystkim trzymać Harry’ego Kane’a, bez którego nie wyobrażam sobie swojego składu, mimo że zawiódł mnie w sierpniu, to nie zwątpiłem w niego. Aguero to też była świetne opcja, jednak później wypadł z gry. Myślę, że warto było mieć Jamiego Vardy’ego, który w tym sezonie strzelał z dużą regularnością i cieszę się, że postawiłem na niego w odpowiednim momencie, bo zrobił mi trochę punktów nawet wtedy, gdy Leicester pod koniec sezonu miało passę bez zwycięstwa.

Jaka taktyka z kapitanem? Dwóch-trzech zawodników rotujących, stały kapitan czy po prostu zawodnik w składzie z największą szansą na punkty?

Tutaj wszystko gra rolę – forma zawodnika, przeciwnik, stadion. Myślę, że nie ma reguły, bo byli gracze, którzy dawali opaskę Arnautoviciowi i ten im się odpłacał. Ja jednak staram się wybierać zawodników, którzy są w stanie w każdym meczu zrobić różnicę. Takim kimś jest Kane, Salah czy Aguero.

Najbardziej ryzykowny kapitan w sezonie? Jak poszło?

Raz chciałem przycwaniaczyć i kiedy wszyscy dali opaskę Salahowi, ja dałem ją Moracie. Mo dał zwycięstwo Liverpoolowi zdobywając 2 gole, natomiast Chelsea pokonała Stoke 5:0, a Hiszpan nie zanotował w tym meczu nawet asysty. Była to zdecydowanie moja najgorsza kolejka i od tego czasu starałem się już trzymać tych, którzy są w stanie strzelić gola czy zaliczyć asystę z każdym przeciwnikiem i na każdym stadionie.

Kiedy używałeś chipów? Byłeś zadowolony?

Wydaje mi się, że oba wildcardy wykorzystałem w odpowiednim momencie, to samo tyczy się Triple Captaina i Bench Boosta. Na pewno jedną z głupszych moich decyzji tego sezonu było to, że użyłem Free Hita już w 10. kolejce. Nie ma co używać TC, FH czy BB na początku sezonu, bo tylko je marnujemy. Końcówka rozgrywek to odpowiedni moment, by z nich skorzystać, bo wtedy jest najwięcej zawirowań w terminarzu.

Kogo i kiedy dałeś na Triple Captaina?

Na potrójnego kapitana dałem Harry’ego Kane’a, który grał dwa mecze w przedostatnim GW. Był to zdecydowanie najbezpieczniejszy wybór i mimo że strzelił tylko jednego gola, to i tak zrobił więcej niż Sterling czy Jesus, na których wielu postawiło.

Grałeś jakimś zawodnikiem od pierwszej do ostatniej kolejki?

Kane i Salah to są chyba zawodnicy, którzy byli w moim składzie praktycznie bez przerwy. Praktycznie, bo zdarzyło się, że musieli opuścić jakieś pojedyncze mecze z powodu kontuzji czy innych powodów.

Stalowa pierwsza jedenastka czy rotacje z ławką?

Ja raczej jestem zwolennikiem tego, by mieć stalową jedenastkę, jednak wiadomo – trzeba mieć kogoś na ławce, by w razie jakichś problemów zawodników z pierwszego składu wpuścić go i wierzyć, że jest w stanie zrobić jakieś punkty.

A jak z bramkarzami? Tak samo?

Przez większość sezonu miałem dwóch bramkarzy, którzy byli podstawowymi zawodnikami klubów ze środka tabeli i tutaj na pewno trzeba rotować, bo kiedy Hennessey gra ze Swansea, a Adrian z Manchesterem City, to wiadomo, że każdy wybierze tego pierwszego.

Czyli rotacja. DDG nie kusił?

De Gea to jest oczywiście dobra opcja, ale dla mnie był on zdecydowanie za drogi. Myślę, że jeśli jest do wyboru, załóżmy, De Gea albo Smalling, to powinno się brać tego drugiego, bo on nie dość, że może zagrać na zero z tyłu, to do tego może coś dołożyć z przodu.

Różnica sezonu, czyli niszowy wybór, który dał Ci najwięcej punktów?

Zdecydowanie Milivojević. Grał świetnie, wykonywał rzuty wolne, rzuty karne, był bardzo tani, dlatego nie mogłem go nie kupić. No i myślę, że kimś takim był też Andrew Robertson, na którego postawiłem dopiero w ostatniej kolejce, a on zdobył 18 punktów.

Transfer sezonu, czyli zawodnik, którego zakup okazał się strzałem w dziesiątkę? Robertson?!

Czy Robertson transferem sezonu? Niewykluczone. Przyznam się szczerze, że przed tą ostatnią kolejką nie wyobrażałem sobie, by nie mieć jakiegoś obrońcę z Liverpoolu – walczyli o LM, grali u siebie z utrzymanym Brighton… No wszystko wskazywało na to, że zagrają na zero z tyłu. Ostatecznie wybrałem Robertsona, choć mocno rozważałem Lovrena. No i się nie zawiodłem, bo 18 punktów jak na obrońcę, to jest wynik więcej niż kapitalny!

Trend sezonu, czyli zawodnik z super okresem, który dał Ci wtedy najwięcej punktów?

Myślę, że kimś takim był Jamie Vardy, którego kupiłem w odpowiednim momencie. Końcówkę sezonu miał bardzo dobrą i dał dużo punktów mojej drużynie.

Najlepsza i najgorsza decyzja podczas sezonu?

Najlepszą chyba było to, że nie zwątpiłem w Kane’a i nie wyrzuciłem go po słabym okresie w sierpniu. A najgorsza? Jak już wcześniej wspomniałem – opaska dla Moraty w meczu ze Stoke pod koniec 2017 roku.

Kto Cię zaskoczył, a kto zawiódł?

Na pewno zaskoczeniem numer 1 był Mo Salah. Z nim miałem ten problem, że myślałem „dobra, teraz to już na pewno nie strzeli”. A on co robił? Strzelał. Dość późno mu zaufałem, ale lepiej późno niż wcale. Innym takim zawodnikiem był wspomniany wcześniej Milivojević. Co do rozczarowań – tutaj trudno mi kogoś wskazać, bo z tych, co mogłem być niezadowolony, z pewnością szybko rezygnowałem. Pod tę kategorię w sumie mogę podłączyć Dele Allego, któremu bardzo ufałem. Miał wiele meczów bez zdobyczy punktowej i nie był to dla niego tak świetny sezon, co poprzedni.

Kluczowy moment sezonu?

Chyba GW8, kiedy wskoczyłem do TOP 50 w Polsce. Od tego czasu praktycznie byłem w nim cały czas. To uznaje za mój ogromny sukces – przez tyle czas okupować miejsce wśród najlepszych graczy w Polsce, to było dla mnie coś.

Kiedy robiłeś transfery? Jeszcze w trakcie kolejki czy raczej kurczowo trzymałeś się piątkowego wieczoru/soboty rano?

W trakcie kolejki chyba ani razu mi się nie zdarzyło bym robił jakiś transfer. Zazwyczaj był to piątek wieczór bądź sobotni poranek.

Czysto teoretycznie – Salah w przyszłym sezonie na napastniku i kosztujący 12.5? Bierzesz?

Na ten moment mówię „tak”, ale do następnego sezonu dużo czasu i wiele może się zmienić przez ten czas…

Skład na pierwszą kolejkę -> 66 punktów


Skład na ostatnią kolejkę -> 94 punkty


Najwięcej punktów w sezonie -> GW31, 109 punktów (bez chipów)


Najlepsza kolejka w sezonie -> GW35, 69 punktów, 46227. miejsce na świecie

Krystian, mimo że był najlepszy w Polsce, znalazł jednak pogromcę. I to w naszej lidzie, której zwycięzcą okazał się pewien polski Irlandczyk. Andrzej Konecki osiągnął niebotyczną sumę 2443 punktów i zajął miejsce w pierwszej setce na świecie. Już na dniach przepytamy więc Pana Andrzeja, który po GW35 zajmował nawet 4. miejsce na świecie.

By |2018-05-15T17:05:37+00:00Maj 15th, 2018|Możliwość komentowania Jak się uczyć, to od najlepszych – wywiad z menedżerem numer 1 FPL w Polsce została wyłączona

About the Author:

Redakcyjny ekspert od FPL. Zapaleniec całej Premier League, a prywatnie kibic Chelsea. Poza tym: rap, żużel i studia.