System, który według niektórych miał odmienić oblicze futbolu i sprawić, że będzie on prawy i sprawiedliwy okazał się nie do końca tak niezawodny jak wielu zakładało. W Polsce dyskusja nad sensem istnienia systemu VAR nabrała ostatnio większego znaczenia po spotkaniu Legia-Lech. Po już dość sporym czasie funkcjonowania tego rozwiązania wiemy, że nie jest to narzędzie idealne, ale z pewnością bardziej pomaga niż szkodzi.

Kierownictwo Premier League chce w kwietniu rozpocząć dyskusję z władzami klubów nad możliwością wprowadzenia systemu VAR. Zielone światło dla tego rozwiązania dałoby możliwość rozpoczęcia jego funkcjonowania najwcześniej od sezonu 18/19. Ostateczna decyzja miałaby zostać podjęta podczas czerwcowego lub lipcowego głosowania, gdy będzie już znany skład nadchodzącego sezonu.

VAR wywołał już kilka kontrowersji w angielskiej piłce. Podczas FA Cup i Carabao Cup zdarzało się, że system zawodził jak wszędzie, gdzie funkcjonuje. Szczególne zastrzeżenia budził przede wszystkim czas decyzji. Premier League mimo wszystko testuje już od jakiegoś czasu tę technologię i wszystko wskazuje na to, że bardziej się do niej przybliża niż oddala.

Jest to z resztą słuszny kierunek, ponieważ do tego typu rozwiązań trzeba zachować zdroworozsądkowe podejście. Musimy zdawać sobie sprawę, że nie jest to zerojedynkowa technologia jak Goal-line. VAR to jedynie narzędzie pomocnicze dla sędziego, który ostateczną decyzję podejmuje sam. W znacznej większości kontrowersyjnych sytuacji winny jest sędzia, a nie sam system. Zdecydowanie lepiej jest dać arbitrowi dodatkową parę oczu niż tego nie robić.

Jaki koń jest, każdy widzi. VAR funkcjonuje już w piłce na tyle długo, że władze ligi i jej kluby zdają sobie doskonale sprawę z zalet i wad systemu. Głosowanie nad jego wprowadzeniem nie będzie więc wymagało jakiegoś specjalnego przemyślenia lub analizy.