Błagam, skończmy z tym „Mourinho Out”

Każda strata punktów przez Manchester United przynosi wylew krytycznych komentarzy, nawołujących do zwolnienia Jose Mourinho. Niby wszystko fajnie, niby wszystko super, ale dla mnie zmiana trenera nie musi tutaj pomóc. Ba, ja nie zamierzam na nim wieszać psów.

Narastająca frustracja fanów jest zrozumiała, wszak rywale zza miedzy uciekają w stronę tytułu mistrzowskiego i są nie do złapania, ale kolejny atak na szkoleniowca Czerwonych Diabłów po przegranej z Newcastle? No bez przesady. Słabszy mecz się zdarza każdemu. Jasne, United i Sroki grały na podobnym (niezbyt wysokim) poziomie, ale czy to nie normalne, że takie rzeczy się dzieją? Jeszcze niedawno Manchester City na Turf Moor zremisował z Burnley, które… wcale nie było słabsze. A przecież The Citizens wciągają ligę nosem… Zresztą, nawet za kadencji Sir Alexa zdarzały się wpadki. Było 0:3 na St James’, było 1:6 z City i nikt nie nawoływał do zwolnienia Fergusona. On już wtedy miał kredyt zaufania. Zresztą po co sięgać w przeszłość. Wystarczy spojrzeć na ostatnie wyniki Chelsea. Czy chociażby porażka z Watfordem oznacza, że trzeba zwolnić Conte? Dla mnie byłby to zwyczajny idiotyzm.

Pójdźmy dalej. Rozumiem, że Mourinho jest krytykowany po spotkaniach takich, jak to ostatnie ze Spurs, czy porażka z Chelsea na Stamford Bridge. Bo cóż można więcej powiedzieć, jeśli jego podopieczni nie istnieją na murawie? Ale jeśli mamy zrzucać winę na Mourinho, to chociaż spójrzmy na to, jak wygląda sytuacja. Na St James’ Park zespół z Old Trafford miał trzy setki. Dwa razy zawiódł Martial, raz Sanchez. Zdarza się? Zdarza. Gol dla podopiecznych Beniteza padł w idiotycznych okolicznościach. Smallingowi zachciało się nurkować, a następnie krycie w polu karnym (jak i przed nim) kompletnie leżało. Tutaj na krytykę zasłużyli chyba szczególnie ten, który sprokurował stały fragment gry, Pogba, który nawet nie powalczył o górną piłkę oraz Lingard, który nie pogonił za Ritchiem w pole karne. Trenerowi troszkę nie pomogli piłkarze, czyż nie?

To nie jest tak, że przegrany mecz jest zawsze winą szkoleniowca. Czasami boiskowe wydarzenia układają się po prostu niefortunnie, a sami zawodnicy nie są w stanie wykończyć akcji lub odpowiednio się zachować w defensywie. Menedżer może ich najwyżej zdjąć z boiska, w końcu to nie on kończy akcje i nie on odpowiada za krycie. Błędy indywidualne to element gry, którego nigdy się nie wyeliminuje.

Dobrze, ale skończmy o niedzielnym meczu, bo nie tylko o to tu chodzi. Portugalczyk jest często krytykowany za brak zmian w systemie gry. Wszyscy bowiem wiemy, że Pogba najlepiej czuje się jako dziesiątka lub jeden z trzech środkowych pomocników. Dlaczego więc Francuz tak nie gra regularnie? Przecież wystarczy posadzić jednego z ofensywnych zawodników i wrzucić kogoś do środka pola, to takie proste.

Teraz postawmy się w roli szkoleniowca. Dobrze spisują się Lingard czy Martial, jak powiedzieć im, że wszystko fajnie, ale wypadacie ze składu, bo tak? Teraz pojawił się jeszcze Sanchez, którego chyba żaden fan United nie widzi na ławie, bo jednak przyszedł grać pierwsze skrzypce w zespole. Takie jest przynajmniej założenie. Przechodząc do punktu drugiego. Wrzućmy kogoś do składu. A nie, stop. Kogo? Kontuzjowanego Fellainiego, który opuścił ponad miesiąc gry, a następnie znowu złapał uraz? Michaela Carricka, który ma 36 lat i miał problemy z sercem? Jedyną opcją przez cały sezon był Ander Herrera, ale często był jedynym nominalnym środkowym pomocnikiem, który zasiadał na ławce, a teraz jest kontuzjowany. Młody McTominay tak na poważnie wszedł do walki o regularną grę jakiś miesiąc temu, więc za dużo nie można od niego oczekiwać.

A co ze starciami z top six, w których United radzi sobie tak słabo, że to niegodne drużyny z czołówki? Dwa mecze zagrane z Tottenhamem, pierwszy wygrany i Spurs, którzy specjalnie nie zagrozili gospodarzom. Bramka strzelona po szybkiej kontrze, ale przeciwnik trzymany raczej na dystans. Drugi, na Wembley – słaby, wyglądał jakby do Londynu przyjechał zespół z Championship, który dodatkowo robił fatalne błędy w obronie, a w bramce bardzo dużo uratował de Gea. Mecz z Chelsea? Słabiutki, The Blues byli dużo lepsi, co tu gadać? Z Arsenalem? Wygrana, ale okoliczności wszyscy pamiętają. Duże piwo dla hiszpańskiego bramkarza, który zagrał mecz życia. Ale podopieczni Mourinho wykorzystali błędy rywali. Czy nie na tym polega gra w piłkę nożną? Z Liverpoolem? Typowe 0:0, a podopieczni Kloppa nie mieli jakichś niesamowitych okazji do zdobycia bramki. Rzadko się to zdarzało w tym sezonie. No i ostatni przeciwnicy, czyli City. W derbach lepsi byli goście, ale nie oszukujmy się. Mieli przewagę w każdym spotkaniu z zespołem czołówki, tutaj sensacji nie ma. Gra i wyniki United nie powalały, ale nie chcę też przesadnie panikować. Jeśli przeciwnikiem jest Tottenham czy Chelsea, to trzeba brać wszelkie możliwości pod uwagę, w końcu to zespoły z absolutnego topu. Z kolei obecni liderzy to inna galaktyka, nie oszukujmy się.

Wiadomo, że jako kibicowi Czerwonych Diabłów trudno mi oglądać spotkania, w których moja ukochana drużyna nastawia się na przyjmowanie ciosów i gra asekuracyjnie, wyprowadzając pojedyncze ataki. Chciałbym widzieć coś innego, ale skoro trener uważa, że taki wybór jest słuszny, to co mogę zrobić ja, przeciętny kibic? Mou podobnie robił jeszcze kiedy był w Chelsea. Czasami działało, czasami nie. Ja tego nie krytykowałem, bo to również sposób na osiągnięcie pewnego celu. I jeśli ktokolwiek powie, że za Fergusona to było nie do pomyślenia, to pragnę tylko dla przykładu przypomnieć derby na Etihad z 9 grudnia 2012 roku. Tam podopieczni Fergusona też bronili się uporczywie przed atakami gospodarzy i wyprowadzali jedynie pojedyncze kontry. Pamiętam nawet, że na dwie lub trzy minuty przed otwierającym wynik spotkania golem Rooneya pokazano statystyki posiadania piłki. Było coś około 80%-20%. Oczywiście na korzyść The Citizens. I to oni cisnęli cały mecz. Takie podejście Szkota dało jednak wygraną. Nie krytykujmy więc przesadnie Portugalczyka za takie, wkurzające, przyznaję, podejście.

Jest jeszcze jedna sprawa, która mocno mnie wkurza. Wieczne pretensje do Lukaku. Czy ktokolwiek oczekiwał od Belga, że będzie sobie sam kreował 3-4 strzeleckie szanse na mecz? Nie robił tak za czasów gry w Evertonie, tutaj będzie podobnie. Nie strzela, ale czy koledzy mu pomagają? Zapomina się też często o tym, jak pracuje dla drużyny. Podając przykłady na gorąco, z głowy, mogę zwrócić uwagę na starcia z Leicester i właśnie ostatni, niedzielny mecz United, kiedy to 24-latek wypracowywał kolegom dwie stuprocentowe szanse strzeleckie, które marnowali. Jasne, to nie jest Harry Kane, ale daje z siebie wszystko. Taki napastnik, jak Lukaku niestety żyje z podań, a dostaje ich jak na lekarstwo. No, chyba że liczymy sytuacje, gdy jest sam na czterech obrońców. Wtedy faktycznie ma mnóstwo sytuacji. Argument, że kosztował 80 milionów też mnie nie przekonuje. W końcu to nie on zadecydował o swojej cenie.

Jest jeszcze jeden piłkarz, o którym chciałbym pogadać. Paul Pogba, bo na niego nadeszła pora, ma być liderem zespołu. Bezdyskusyjnie najlepszym zawodnikiem na murawie, który będzie grał pierwsze skrzypce. Tak nie jest i, jak dla mnie, jeszcze przez pewien czas nie będzie. Może wyłączając pojedyncze spotkania. Czemu? Bo Francuz jest po prostu nieodpowiedzialny. Niepotrzebne kiwki czy po prostu idiotyczne zachowania w defensywie (chociażby bramka dla Newcastle ze spotkania na Old Trafford, kiedy to pięknie patrzył na dwóch piłkarzy Srok wbiegających w jedenastkę) to stały element jego gry. Gubienie krycia we własnej strefie obronnej nie powinno się zdarzać komuś, kto ma przewodzić drużynie. Wiadomo, ma wielki potencjał, ale powinien chyba dojrzeć. Sam Mourinho zaprzestał traktowania go jak świętej krowy. Zdejmuje go z boiska, dając do zrozumienia że nie jest zadowolony z jego postawy. Takie coś nie zdarzało się w zeszłej kampanii.

Zespołowi może pomóc pewna zmiana w kadrze. Daley Blind nie jest już chyba brany pod uwagę przez trenera przy ustalaniu składu. Zlatan Ibrahimović raczej już dużo się nie przysłuży. Jak dla mnie, to potrzeba dodatkowego środkowego pomocnika. Porządnego wyrobnika. Kogoś, kto będzie dużo biegał i pracował, kto odciąży Pogbę i wesprze Maticia. Piłkarza takiego, jakim w Borrussii Dortmund Jurgena Kloppa był Sven Bender. Nie musi to być gwiazda światowego formatu, jak Arturo Vidal. Jakoś go nie widzę na Old Trafford.

Nie mówię, że mam stuprocentową rację. Nie twierdzę też, że jestem w całości obiektywny. Cały tekst dotyczy bowiem klubu, który kocham, którego mecze oglądam bez względu na to, jak wygląda jego gra. Pamiętam czasy Fergiego, przebolałem czasy Moyesa, przetrwałem van Gaala, a teraz, za kadencji Mourinho, mam wrażenie, że jest lepiej i nie chcę, aby wyleciał. Was z kolei zachęcam do dyskusji w komentarzach.

By | 2018-02-13T11:35:18+00:00 Luty 13th, 2018|3 komentarze

O autorze:

Fanatyk piłki nożnej, nie tylko angielskiej. Orlikowy mem o sporym dystansie do siebie i jeszcze większej tendencji do pudłowania z pół metra do pustej bramki.
Sprawdź mnie na Twitterze

3 komentarze

  1. Błażej 13 lutego 2018 w 16:28

    U poprzednich managerów tak było, za każdym razem popieli listy głupie błędy, wyciągniemy wnioski… i co ? Wyciągali takie ze dostawali baty. Mou ma swoj styl i to go charakteryzuje. Ludzi nie zmienia się na sile 🙂

  2. Piotr 13 lutego 2018 w 16:13

    Stanowczo stanę po Twojej stronie, głosy Mourinho Out nie powinny mieć miejsca, nie możemy zachowywać się jak rozpieszczone dzieci, którym coś się nie podoba i krzyczeć od razu na głos „fee tego nie chce”. Jednakże uzasadniona krytyka pojawiać się powinna. Ja osobiście mam kilka słów krytyki do Jose. Jedną z kwestii jest silna upartość w swoich decyzjach, które są błędne. Zmiany, które wprowadza do taktyki tudzież zespołu są bardzo ospałe Nie rozumiem z czego to wynika, zawziętość? udowodnienie na siłę swoich racji? Mou nie potrafi się przyznać do błędu choćby do tego małego, winni są wszyscy, dziennikarze, zawodnicy, sędziowie, bogowie footballu (?) tylko nie on. Rolą szkoleniowca drużyny takiej jak Manchester United jest bycie silnym oraz nie pokazującym słabości, bo to może Cie odsłonić przed przeciwnikami, jednak może warto po nieudanym meczu jak ze Spurs powiedzieć wprost: popełniliśMY błędy, nasz sztab przeanalizuję sytuację i postaramy się wyciągnąć wnioski, tego mi w tym wszystkim brakuje.Drugą rzeczą jest kwesta tej asekuracyjnej gry. Ciężko idą nam te mecze, jak można zauważyć z zespołami z górnej półki szczególnie. Może coś zmienić podejście? zmienić swoje pragmatyczne nastawienie do defensywnej gry i otworzyć się? wyjść na murawę i pokazać się, uderzyć w przeciwnika całą siłę spróbować go zamknąć na własnej połowie? Tego mi brakuje, jeżeli ileś meczy nie wychodzi tak jak powinno to może zaskoczenie takim podejściem przeciwnika dałoby pozytywne rezultaty? Nie miałbym pretensji gdyby czerwone diabły odniosły porażkę starając się, walcząc zostawiając serce na boisku zamiast rozgrywać piłkę w środku pola i przez 90 minut grać bez jakiegokolwiek pomysłu na zdobycie bramki. Fani Manchesteru United zadają sobie pytanie dlaczego kiedyś zawodnikami powiedzmy sobie ze średniej półki regularnie sięgaliśmy po trofea? a teraz mając mega gwiazdy, zawodników stworzonych do wygrywania nie potrafimy tego osiągnąć? Ja odpowiedziałbym, że kiedyś mecze wygrywaliśmy zanim się one rozpoczęły. Przeciwnicy bali się starcia z diabłami, szczególnie na Old Trafford. Teraz wydaje mi się, że przeciwnicy podchodzą do meczów na OT z dużo większym spokojem wiedząc, że są w stanie wygrać.

  3. Parada 13 lutego 2018 w 15:29

    United nie ma stylu, nie gra pressingiem, nie gra z kontry, nie ma ataku pozycyjnego. Mou nie ma w ogóle pomysłu na to jak ma TERAZ wyglądać United. Nie obchodzi mnie ilu zawodników jest kontuzjowanych, ilu poza składem. Jest na OT drugi sezon, powinien być przygotowany. Manchester ma świetne wyniki jak na grę którą prowadzi. Akcję są wyprowadzane bardzo, bardzo wolno, a długa piłka na Kulkaka grana przez Jonesa albo Smallinga to żenada.

Komentarze zostały wyłączone.