Mkhitaryan w Arsenalu lepszy niż Sanchez w United?

Przenosiny Alexisa Sancheza na Old Trafford zawładnęły nagłówkami niemalże wszystkich gazet. Niewątpliwy hit zimowego okienka transferowego miał jednak jeszcze jednego bohatera, troszkę przyćmionego postacią Chilijczyka. W drugą stronę powędrował bowiem Henrikh Mkhitaryan i wydaje mi się, że pozyskanie Ormianina może być tak samo istotne dla Arsene’a Wengera, jak Sancheza dla Mourinho.

Obaj panowie mają po 29 lat i są klasowymi piłkarzami. Może ich styl gry nie jest taki sam, a rola na boisku się nie pokrywa, ale moim zdaniem Arsenal ugrał naprawdę niezły deal, ściągając Mikiego. Pozbycie się niezadowolonej gwiazdy było chyba priorytetem na to okienko. Alexis odszedłby bowiem latem za darmo. Ważne więc było, aby jeszcze w styczniu wyciągnąć od ewentualnych interesantów zapłatę. Początkowo na Emirates myśleli chyba o pieniądzach, ale ostatecznie nie mogą narzekać.

Dostali naprawdę dobrego piłkarza, który będzie chciał udowodnić swoją wartość po tym, jak został potraktowany przez Mourinho w Manchesterze. Uszczypliwe komentarze Portugalczyka na pewno nie ułatwiały reprezentantowi Armenii pobytu na północnym zachodzie Anglii. Stała presja, która tylko nasilała się po słabszych występach, miała wyraźny wpływ na postawę Mkhitaryana. Teraz ma szansę na świeży start i będzie chciał się za nią odwdzięczyć.

Zadanie może być ułatwione, bo były zawodnik Borussii Dortmund bardzo dobrze wpisuje się w koncepcję gry Wengera. Dobrze wiadomo, że doświadczony menedżer preferuje styl oparty na wymianie dużej ilości krótkich, szybkich podań. 29-latek jest właśnie do tego stworzony. Świetnie czuje się w grze kombinacyjnej, a tacy piłkarze jak Özil, Lacazette czy chociażby będący w dobrej dyspozycji Jack Wilshere to świetni partnerzy do gry piłką na małej przestrzeni. Szybka klepka, wyjście na pozycję i wejście w strefę obronną rywala. Brzmi znajomo, przynajmniej dla Mkhitaryana. Najlepsze, póki co, lata swojej kariery spędził bowiem w drużynie grającej dokładnie tak.

Ormianin będzie próbował odnaleźć swoją tożsamość z Borussii Dortmund, którą zatracił w trakcie pobytu na Old Trafford. Tak naprawdę, patrząc na jego grę, można było stale czuć mniejszy lub większy niedosyt, ale nadszedł czas na udowodnienie, że powietrze na Wyspach służy zawodnikowi ze wschodu Europy. W końcu nie tylko filozofia gry, ale też ostatnie decyzje podejmowane przez Wengera sugerują, że dla Mikiego nadchodzi lepszy czas.

Francuz ostatnio zrezygnował bowiem z gry trójką w obronie, przechodząc na 4-2-3-1 (lub 4-3-3), a w takim systemie zawodnik otrzymany w ramach wymiany za Sancheza czuje się naprawdę dobrze. Jeszcze gdy grał na Signal Iduna Park, występując w tym ustawieniu wyrobił swojemu nazwisku markę. W sezonie 2015/16, kiedy Thomas Tuchel ustawiał drużynę w podobnym systemie do tego, który aktualnie prezentuje Wenger (przynajmniej jeśli chodzi o najbardziej prawdopodobną rolę Ormianina na murawie) wykręcił naprawdę kosmiczne statystyki.

Łącznie w 52 występach strzelił 23 gole i asystował 32 razy, z tego aż 20 w lidze. Dało mu to miano najlepszego asystenta Bundesligi oraz sprawiło, że został wybrany najlepszym zawodnikiem niemieckiej ekstraklasy przez swoich kolegów z boiska. Zapracował w ten sposób na transfer do Anglii. Szkoda, że póki co niezbyt to wypaliło. Nie zrozumcie mnie źle, Mkhitaryan wciąż jest świetnym piłkarzem, ale nie pokazał tego „czegoś”, co można było widzieć w jego grze w żółtym trykocie klubu z Dortmundu. Może to pewne założenia Mourinho miały taki wpływ na rozgrywającego, może to presja związana z oczekiwaniami go przytłoczyła, a może była to składowa wielu czynników. Tego się nie dowiemy. Prawdą jest jednak, że Ormianina stać na więcej i sądzę, że w Arsenalu to pokaże.

Dlatego też nie wydaje mi się, że Kanonierzy stracili dużo na wymianie z rywalami z Old Trafford. Jasne, pozbycie się kluczowego zawodnika to ryzyko, ale to było nieuniknione. A jeśli za niego można dostać innego, naprawdę solidnego piłkarza? Moi drodzy, naprawdę nieźle to wyszło. Jako fan Manchesteru United uważam, że oddanie Henrikha do Londynu to naprawdę dobry wybór dla wszystkich trzech stron. Czerwone Diabły pozbywają się zawodnika, który jakoś nie mógł się wpasować w system gry Mourinho i jak się wydaje, nie był przez bossa zbyt dobrze traktowany. Arsenal – nie musi przekopywać rynku transferowego w celu znalezienia wzmocnień na gwałt, dostaje bowiem piłkarza, który na spokojnie jest w stanie wskoczyć do pierwszej jedenastki. Sam Mkhitaryan z kolei otrzymuje szansę na odbudowę i życzę mu z całego serca powodzenia.

Bardzo lubię takich zawodników. Kiedy jest w gazie, to naprawdę miło patrzy się na jego grę. Umie zagrać świetne podanie prostopadłe, jest szybki i ma niezły drybling. Nie jest to boiskowy showman, który co chwila raczy kibiców efektownymi zagraniami niczym Pogba czy Hazard, ale naprawdę miło mi się go ogląda. Nieważne, jaką koszulkę ma na sobie. Szkoda trochę, że wymiana, na pierwszy rzut oka, była trochę wypchnięciem najlepszego piłkarza Armenii ostatnich siedmiu lat z klubu. Niestety nie zostało to załatwione w bardziej elegancki sposób. Efekt może jednak być dobry.

Nie zapominajmy, że w transferze Sancheza brał udział inny zawodnik. Wiadomo, że to Alexis jest bardziej medialny i ma status gwiazdy ligi, ale to nie gwarantuje, że w United będzie prawdziwym gamechangerem. Mkhitaryan też miał stanowić o sile zespołu, a wyszło, jak wyszło. Teraz będzie miał okazję utrzeć nosa Mourinho, pokazując, że jest w stanie grać na naprawdę wysokim poziomie. Kto wie, może to Arsenal zyska na tej transakcji więcej niż United?

By | 2018-01-23T19:33:03+00:00 Styczeń 23rd, 2018|1 komentarz

O autorze:

Fanatyk piłki nożnej, nie tylko angielskiej. Orlikowy mem o sporym dystansie do siebie i jeszcze większej tendencji do pudłowania z pół metra do pustej bramki.
Sprawdź mnie na Twitterze

1 komenarz

  1. Mariusz 23 stycznia 2018 w 17:02

    Niedługo będzie jasne, kto zyskał więcej. Na pewno United jest w plecy z tygodniówką Sancheza, ale nie odczują tego, jeśli będzie grał na swoim poziomie. A co do Arsenalu; stracili swojego najlepszego piłkarza. Mkhitaryan jest dobry, ale to nie poziom, jaki prezentował Alexis w formie. Sam wygrywał mecze. Niewątpliwie jest to jedna z ciekawszych wymian w ostatnim czasie.

Komentarze zostały wyłączone.