W dzisiejszej piłce coraz rzadziej możemy oglądać piłkarzy, którzy swoimi zagraniami wprawiają kibiców w zachwyt. Trenerzy w zdecydowanej większości poświęcają indywidualne popisy na rzecz mało efektownych rozwiązań taktycznych. Tacy gracze powoli zaczynają przechodzić do lamusa, a poziom atrakcyjności futbolu spada. W Premier League aktualnie mamy już niewielu przedstawicieli futbolu ulicznego. Jednym z takich rodzynków jest Rayan Cherki, as Manchesteru City, który dba o liczbę niezapomnianych wrażeń dla fanów. Pep Guardiola ma w swojej drużynie człowieka z innej gliny.

W ostatnim meczu The Citizens mierzyli się z Chelsea na Stamford Bridge. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem. Goście mimo olbrzymiej przewagi w posiadaniu piłki nie byli w stanie wypracować konkretnych sytuacji. The Blues od czasu do czasu potrafili realnie zagrozić bramce strzeżonej przez Donnarummę. Spotkanie, które wydawało się bardzo ciężkie, od 51. minuty było pod kontrolą ekipy Katalończyka. To w dużej mierze zasługa Rayana Cherkiego. Francuz zaliczył dwie fenomenalne asysty i po raz kolejny udowodnił, że jest niebywale błyskotliwym graczem, mającym predyspozycje do przesądzania o losach meczu.

Piłkarsko bezczelny

Francuz z algierskimi korzeniami to piłkarz obdarzony cudowną techniką. Jeszcze za czasów swojej gry w Olympique Lyon niektórzy kibice po jego zagraniach łapali się za głowy. Cierpi, gdy nie ma piłki przy nodze, a piłka jest smutna, kiedy ktoś nie odda jej w jego posiadanie. To chyba najlepsze możliwe podsumowanie poczynań tego wirtuoza. Ma niesamowitą wiarę we własne umiejętności. Bez względu na przeciwnika gra na swoich zasadach. Sposób jego gry de facto definiuje nam boiskowy artyzm, czyli coś, co chcielibyśmy oglądać częściej w trakcie spotkań. Potrafi podejmować decyzje, które nawet nie przeszłyby przez myśl graczom o zdecydowanie większej renomie. Często można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z gościem, który z meczów o najwyższą stawkę robi gierkę uliczną. Znakomitą technikę użytkową zawdzięcza w dużej mierze futsalowi. Trenował tę odmianę piłki nożnej między 9 a 13 rokiem życia. Zjawiskowa gra z piłką przy stopie łączy się z myśleniem na najwyższym poziomie.

Francja elegancja na Etihad Stadium

Dla wielu fanów angielskiej piłki, przed transferem na Wyspy był postacią mało znaną. Co najwyżej mogli go kojarzyć… z Youtube’a, gdzie regularnie pojawiały się kompilacje z jego zagraniami. Ci, którzy nie byli najlepiej z nim obeznani, mogą być zaskoczeni i zadawać sobie pytanie: jakim cudem, ktoś tak dobry dopiero teraz trafił do Premier League? Do niedawna, jeszcze podczas gry w ojczyźnie, Cherkiego uznawano za gracza, który robi dużo szumu, ale nie daje konkretów. Forma z zeszłego sezonu okazała się jednak dla niego przepustką na piłkarskie salony. 13 bramek oraz 21 asyst to statystyki budzące respekt. Niesamowicie spisywał się w Lidze Europy, gdzie zatrzymał go… Manchester United. Olympique Lyon przegrał po szalonym spotkaniu. Genialna forma na przestrzeni całego sezonu nie umknęła jednak uwadze angielskich klubów. Wyścig o Francuza wygrał ostatecznie Manchester City. Kwota 36,50 miliona euro z perspektywy czasu wydaje się gigantyczną promocją.

W czerwcu 2025 roku zagrał pierwsze dwa mecze w reprezentacji Francji. Wszedł do niej z drzwiami i futryną. Wchodził w półfinale Ligi Narodów przeciwko Hiszpanii przy stanie 5:1. W ciągu 27 minut zdążył strzelić gola i zaliczyć asystę. La Furia Roja wygrała 5:4, ale wejście ówczesnego gracza Lyonu było genialne. Kilka dni później został zaprezentowany przez nowy klub. Debiutował w trakcie Klubowych Mistrzostw Świata. Obywatele odpadli szybko, bo już w 1/8 finału, ale Cherki wyróżniał się na tle swoich kolegów. Na pierwszy rzut oka było widać, że to właściwy gracz we właściwym klubie.

Piłkarz zapewniający rozrywkę i liczby 

W swoim debiutanckim sezonie udowadnia, że jest stworzony do gry w najlepszej lidze świata. Już w swoim pierwszym meczu zaznaczył swoją obecność na boisku. Strzelił gola z Wolverhampton na Molineux. Był jednak w cieniu innego debiutanta, Tijjaniego Reijndersa, który zagrał kapitalne spotkanie. Niestety, w drugiej kolejce doznał kontuzji uda i musiał pauzować przez miesiąc. Rozkręcił się dopiero od pucharowego meczu ze Swansea i zaczął grać na miarę swojego ogromnego potencjału. Rozegrał popisową partię przeciwko Bournemouth w listopadzie, gdy dwukrotnie asystował Erlingowi Haalandowi. Prawdziwy pokaz swojej piłkarskiej maestrii dał jednak 6 grudnia. W spotkaniu z Sunderlandem zaliczył asystę raboną.

Jego znakiem firmowym są również bardzo efektowne gole. Notował genialne trafienia z Brentfordem i Borussią Dortmund. Podobny styl gry do Cherkiego prezentuje inny piłkarz Manchesteru City, Jeremy Doku. Obaj często grają futbol uliczny, czyli bardzo dynamiczny i często na jeden, dwa kontakty. W przeciwieństwie do Belga, Francuz potrafi ustabilizować formę. Doku regularnie notuje liczbowe posuchy albo przechodzi obok spotkań. Od końcówki października zanotował 12 punktów w klasyfikacji kanadyjskiej. W tym czasie wychowanek OL uzbierał aż 21 punktów.

W finale Carabao Cup z Arsenalem może i nie strzelił gola ani nie zaliczył asysty, ale pozwolił sobie na drobną zabawę z piłką. Przy stanie 2:0 postanowił sobie nią pożonglować. W środowiskach kibicowskich ta sytuacja odbiła się szerokim echem. Zarzucali mu brak szacunku do rywali, którzy byli już na deskach. Takie zachowania ma jednak po prostu w swoim piłkarskim DNA. Wielokrotnie mówił jeszcze przed tym incydentem, że piłka nożna ma dawać radość i emocje. On jest tego typu piłkarzem, który wzbudza emocje u kibiców. Sam Guardiola później nieco tonował jego zapędy do takich popisów i prosił o respektowanie rywali.

Wielka sympatia Pepa Guardioli

Pep Guardiola miał wielką przyjemność pracować z wieloma wielkimi talentami, które potem stawały się gwiazdami światowego formatu. To pod jego wodzą eksplodował potencjał samego Leo Messiego. W Bayernie Monachium współpracował z Thomasem Müllerem. Legendę niemieckiej piłki nazywano wolnym elektronem. Mimo że nie należał do grona najwybitniejszych technicznie graczy, pełnił wiele różnych ról podczas spotkań. Pojawiał się w różnych sektorach boiska i z każdego tworzył ogromne zagrożenie. Kimś podobnym do obecnego gracza Vancouver Whitecaps jest właśnie Cherki. Różni ich jednak technika, bo tę Francuz ma na nieporównywalnie lepszym poziomie. Jakiś czas temu Katalończyk nazwał go wolnym duchem. Operuje on bowiem tam, gdzie w danym momencie zespół go potrzebuje. Między Cherkim a Guardiolą istnieje fantastyczna nić porozumienia. Uwielbiają efektowny futbol i nadają na tych samych falach.

Najlepszym podsumowaniem ich relacji jest wywiad, którego udzielił trener Obywateli po meczu z Nottingham Forest. Piłkarzem z numerem 10 poprowadził zespół do zwycięstwa w bardzo trudnym starciu. Powiedział wówczas:

„W przypadku Rayana mam to uczucie od pierwszego dnia. Są momenty, w których na niego krzyczę i są chwile, kiedy mam ochotę go pocałować. Mam co do niego ambiwalentne uczucia, ale muszę pozwolić mu na wyrażenie jego niesamowitego talentu”.

Guardiola jest znany z tego, że stawia poprzeczkę swoim podopiecznym bardzo wysoko. Charakteryzuje się jednak również swego rodzaju wyrozumiałością dla największych artystów. Zdaje sobie sprawę z jakości reprezentanta Francji i w meczach daje mu pełną swobodę. Cherki rozgrywa je na swój sposób i wyraża w ten sposób siebie. Nie ma zamiaru zbaczać z obranego przez siebie kursu. Korzysta na tym nie tylko on, ale przede wszystkim drużyna.

Wcześniej w Manchesterze City występował Jack Grealish, czyli gracz o podobnej charakterstyce co reprezentant Francji. Guardiola próbował go odpowiednio wkomponować w ramy taktyczne zespołu. Wpłynęło to jednak negatywnie na formę Anglika. Podczas pobytu na Etihad miał tylko przebłyski. Szkoleniowiec Obywateli zrozumiał, że musi dawać większy komfort artystą, którzy potrafią zrobić coś z niczego. Rayan Cherki dostał wolną rękę i wyczynia cuda na angielskich stadionach.