Do końca sezonu ligowego zostało już tylko sześć kolejek, a kwestia tytułu jeszcze nie jest rozstrzygnięta. Kto ma „łatwiejszy” terminarz spotkań, Manchester City czy Arsenal?
Jeszcze przed przerwą reprezentacyjną wydawało się, że Kanonierzy mają puchar w kieszeni, gdyż ich przewaga wynosiła aż 9 punktów. Forma podopiecznych Mikela Artety ostatnio zniżkuje, czego dowodem jest ostatnia porażka 1:2 z Bournemouth na The Emirates. Tydzień wcześniej odpadli z Pucharu Anglii z pierwszoligowym Southampton i ledwo co wygrali ze Sportingiem w Lidze Mistrzów. Dodatkowym utrudnieniem są urazy, a zwłaszcza kontuzja lidera zespołu, Bukayo Saki, ale też wiele pomniejszych problemów Timbera czy Calafiorego.
Po odpadnięciu z Ligi Mistrzów forma The Citizens wystrzeliła w górę. Od tego momentu rozegrali trzy spotkania: z Arsenalem w finale pucharu ligi, z Liverpoolem w FA Cup i z Chelsea w lidze. Podopieczni Pepa Guardioli wygrali wszystkie, nie tracąc przy tym ani jednego gola. Co prawda mają 6 punktów mniej od Kanonierów, ale mają też rozegrany mecz mniej od londyńczyków. No i ewidentnie złapali wiatr pod narty. Problemy zdrowotne, w takiej skali jak w Arsenalu, też u nich nie występują. Ostatnio niegroźnego urazu doznał Nico O’Reilly, który na najbliższy mecz ma być już gotowy, a blisko powrotu są John Stones i Ruben Dias.
🚨 Nico O’Reilly will be available for Man City vs Arsenal, confirms Pep Guardiola. pic.twitter.com/nrzrH7vZo3
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) April 17, 2026
Liga to nie wszystko
Obie drużyny są jeszcze w walce o inne trofea. Arsenal zameldował się w półfinale Ligi Mistrzów, a Manchester City jest na tym samym etapie w Pucharze Anglii. Ci pierwsi zagrają dwa spotkania z Atletico, które dopiero co odprawiło Barcelonę. To będzie ciężki taktycznie rywal, bo Hiszpanie też wolą grać pragmatyczną i fizyczną piłkę, choć w tym sezonie przegrali na The Emirates aż 0:4. Mecze z Los Colchoneros przypadają na 29 kwietnia i 5 maja. W przypadku Obywateli rywal będzie dużo niżej notowany, ale Święci zdołali już w tej edycji pokonać Fulham i Arsenal. I to właśnie patrząc przez pryzmat meczu z tą ostatnią drużyną, należy zakładać, że 5. zespół tabeli Championship, który ostatnio przegrał w styczniu, może sprawić problemy kolejnym faworytom. Ten mecz rozegrany zostanie 25 kwietnia, a w razie prawdopodobnego zwycięstwa, czeka ich jeszcze finał na Wembley 16 maja.
Jaka rola pożegnań?
Ważnym punktem w terminarzu będą spotkania z Crystal Palace, które czołowa dwójka ligi ma jeszcze przed sobą. Orły po sezonie pożegnają Olivera Glasnera, więc z pewnością będą chciały zrobić to w jak najlepszym stylu. Drużyna z Manchesteru zagra z nimi prawdopodobnie 22 maja (mecz przełożony), a Arsenal 25 maja – w ostatniej kolejce, więc te mecze mogą być absolutnie kluczowe. Z drugiej strony, Palace wciąż jest w grze w Lidze Konferencji, której finał będzie 27 maja. W przypadku awansu (a są już w półfinale), austriacki trener pewnie wystawiłby rezerwy, co też mogłoby pomóc pretendentom.
Nie jest to jednak jedyny rywal w kalendarzu zespołu Pepa Guardioli, który po sezonie zmieni szkoleniowca. Taką drużyną jest Bournemouth, z którego odejdzie Andoni Iraola. O tym, jak groźne mogą być Wisienki, przekonali się zawodnicy rywala w walce o tytuł, gdy na własnym stadionie ulegli 1:2. Ostatni raz w lidze przegrali w styczniu z… Arsenalem. To pokazuje, że z nimi nie ma żartów.
Thank you for everything, Andoni ❤️ pic.twitter.com/LpHEgaLx0N
— AFC Bournemouth 🍒 (@afcbournemouth) April 14, 2026
Tu będzie łatwiej
Zaczynając od obecnego lidera tabeli, na pewno trzeba tu wspomnieć o spotkaniach z West Hamem i Burnley, czyli 36. i 37. kolejce. Młoty rozpaczliwie walczą o utrzymanie w angielskiej ekstraklasie, a z takimi drużynami Arsenal radzi sobie doskonale. Dodatkowo ostatnie spotkanie na London Stadium, które wygrali gospodarze, przypada na 2019 rok. Z kolei Burnley już praktycznie spadło, więc w połowie maja będą „drużyną z Championship”. To składa się na wniosek, że (teoretycznie!) nie powinni sprawić wielkiego zagrożenia. Patrząc na formę z ostatnich spotkań, na miejsce w tym gronie zasługuje też Fulham, przeciwnik z gatunku zawsze niewygodnych. Jednak od początku marca zespół Marco Silvy odniósł dwa zwycięstwa, oba z drużynami ze strefy spadkowej.
Mistrz Anglii z 2024 roku też w swoim kalendarzu ma mecz z Burnley, jednak to jedyny tak oczywisty pojedynek. Można tu wliczyć również mecz z nieobliczalnym Brentford, które zanotowało cztery remisy z rzędu i ewidentnie wyhamowało po mocnym początku sezonu. Nadal potrafią sprawić problemy, a Igor Thiago walczy o koronę króla strzelców z Erlingiem Haalandem.
𝗔𝗥𝗦𝗘𝗡𝗔𝗟 🆚 𝗠𝗔𝗡𝗖𝗛𝗘𝗦𝗧𝗘𝗥 𝗖𝗜𝗧𝗬
Przed nami ostatnia prosta w drodze po mistrzostwo. Nie tylko forma poszczególnych drużyn, ale też terminarz może mieć decydujący wpływ na to, kto ostatecznie podniesie trofeum w geście triumfu.
Kto ma teoretycznie łatwiej? 👉… pic.twitter.com/cwleAfGfFS
— Angielskie Espresso (@AngEspresso) April 18, 2026
Ciężkie boje
Tu oczywiście należy zakwalifikować niedzielny mecz bezpośredni, ale w przypadku zespołu Mikela Artety to nie będzie koniec. Już tydzień później zmierzą się z Newcastle United. To wciąż groźna drużyna, która potrafi sprawiać problemy teoretycznie lepszym – jak Chelsea czy Manchesterowi United. Zresztą we wrześniowym meczu Arsenal zapewnił sobie zwycięstwo dopiero w czasie doliczonym spotkania. Teoretycznie Sroki wciąż mogą awansować do europejskich pucharów, więc pomimo niskiego miejsca, nadal mają o co grać.
Jeśli chodzi o The Citizens, to należy zacząć od końca, bo to w ostatniej kolejce zagrają z Aston Villą. The Villans długo walczyli jak równy z równym z gigantami, lecz wiosna dla zespołu Unaia Emery’ego była dużo trudniejsza niż jesień. Wciąż grają o Ligę Mistrzów i ta batalia może potrwać do ostatniej kolejki. W pierwszym meczu tych drużyn lepsza była ta z Birmingham, o czym zadecydował gol Matty’ego Casha. Takim podchwytliwym wyjazdem może być ten na Hill Dickinson do Liverpoolu. Ten sezon jest najlepszy od wielu lat dla Evertonu, ale w rundzie jesiennej z Manchesterem City przegrał. Nadal ostatnie zwycięstwo nad Obywatelami to 4:0 sprzed 9 lat, gdy gole strzelali Romelu Lukaku czy… Ademola Lookman.
Terminarz Arsenalu do końca sezonu:
1. Manchester City (19.04, wyjazd)
2. Newcastle United (25.04, dom)
3. Atletico (29.04, wyjazd)
4. Fulham (2.05, dom)
5. Atletico (5.05, dom)
6. West Ham (10.05, wyjazd)
7. Burnley (17.05, dom)
8. Crystal Palace (25.05, wyjazd)
Terminarz Manchesteru City do końca sezonu:
1. Arsenal (19.04, dom)
2. Burnley (22.04, wyjazd)
3. Southampton (25.04, dom)
4. Everton (4.05, wyjazd)
5. Brentford (9.05, dom)
6. Bournemouth (17.05, wyjazd)
7. Crystal Palace (prawdopodobnie 22.05, dom)
8. Aston Villa (24.05, dom)

