Końcówka meczu Arsenalu z Southampton przyniosła nie tylko sensacyjne odpadnięcie z Pucharu Anglii, ale też sytuację, która wywołała ogromne kontrowersje. Gabriel Martinelli odepchnął sędziego, jednak wszystko wskazuje na to, że nie poniesie żadnych dodatkowych konsekwencji.

Moment, który wywołał burzę

Do incydentu doszło w doliczonym czasie gry przy stanie 2:1 dla Southampton. Arsenal próbował jeszcze wrócić do meczu, a Martinelli chciał szybko wznowić grę. W ferworze walki o piłkę odepchnął jednak sędziego Sama Barrotta.

Arbiter zareagował natychmiast i ukarał Brazylijczyka żółtą kartką. I to właśnie ta decyzja okazała się kluczowa dla dalszego przebiegu sprawy.

Dlaczego FA nie podejmie dalszych działań

Angielska Federacja Piłkarska nie planuje podejmować dodatkowych działań wobec Gabriela Martinellego. Jak wynika z informacji przekazanych przez The Athletic, kluczowe jest to, jak całą sytuację oceniono już na boisku.

Sędzia Sam Barrott uznał zachowanie Brazylijczyka za przewinienie kwalifikujące się na żółtą kartkę, a nie poważniejsze naruszenie. W takich przypadkach FA rzadko decyduje się na dodatkowe sankcje, o ile nie doszło do wyraźnej agresji lub konfrontacji z arbitrem.

Nie wszyscy jednak zgadzają się z taką oceną. Były sędzia FIFA Keith Hackett nie miał wątpliwości, że decyzja była zbyt łagodna. „Nie mogę wybaczyć sędziemu, że pozwolił Martinellemu wyraźnie go odepchnąć i nie zareagował natychmiast czerwoną kartką” – powiedział. Jego zdaniem takie sytuacje mają poważniejsze konsekwencje: „To wysyła bardzo zły sygnał do piłkarzy na każdym poziomie, że mogą robić takie rzeczy bez konsekwencji”.

To właśnie odróżnia tę sytuację od przypadku Mitrovicia, który nie tylko odepchnął sędziego, ale również wdał się w bezpośrednią konfrontację, co zostało zakwalifikowane jako poważne wykroczenie i zakończyło się długim zawieszeniem.

To nie pierwszy taki przypadek w tym sezonie

To już kolejna sytuacja w tym sezonie, w której Martinelli podejmuje bardzo ryzykowną decyzję pod wpływem emocji. W meczu z Liverpoolem próbował usunąć z boiska kontuzjowanego Conora Bradleya, zakładając, że zawodnik symuluje.

Po meczu przeprosił za swoje zachowanie, tłumacząc, że nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Teraz znów znalazł się w centrum kontrowersji.

Presja zaczyna wpływać na Arsenal

Zachowanie Martinellego wpisuje się w szerszy obraz końcówki sezonu w wykonaniu Arsenalu. Gdy Kanonierzy kontrolują spotkania, potrafią skutecznie zarządzać tempem gry. Nie mają większych oporów, by przeciągać wznawianie akcji czy „zabijać” mecz, kiedy wynik jest dla nich korzystny. Problem pojawia się wtedy, gdy sytuacja się odwraca i to oni muszą gonić rezultat.

W takich momentach drużyna Mikela Artety zaczyna grać nerwowo, a pojedyncze decyzje zawodników mogą mieć opłakane konsekwencje. Sobotni mecz w Southampton tylko to potwierdził.