Barażowe starcie Polski ze Szwecją jest meczem o wszystko. Spotkaniem, w którym nie ma miejsca na półśrodki. Dla wielu gwiazd to w końcu ostatnia szansa na wyjazd na mundial i bycie częścią turnieju o najwyższej randze w futbolu reprezentacyjnym. Jednym z największych atutów Szwedów jest to, że ich najgroźniejsi piłkarze – nie tylko Viktor Gyökeres, ale także Anthony Elanga czy Victor Lindelöf, na co dzień rywalizują w wymagającej Premier League. Czy to doświadczenie okaże się przewagą w decydującym starciu o awans?
Angielski akcent w niemal połowie szwedzkiego składu
Szwedzkich zawodników grających w Premier League jest aż dwunastu. Graham Potter podczas ostatniej przedmeczowej konferencji zapytany o to, co za tym stoi i dlaczego Szwedzi trafiają do angielskich drużyn zażartował, że to pewnie dlatego, że są przystojni. Oprócz tego ciężko jednak generalizować kadrę Trzech Koron, bo każdy z piłkarzy wnosi do drużyny coś zupełnie innego.
,,Trudno wszystkich wrzucić do jednego worka. Każdy jest inny. Wszyscy wnoszą różne cechy i zawodnicy, których mamy w Premier League, oczywiście nas cieszą, ale nie znaczy to, że nie mamy zawodników w innych ligach. Wnoszą różne rzeczy, różne cechy. Trudno generalizować, poza tym, że są przystojni’’ – powiedział.
Graham Potter ma wiadomość dla Kuby Modera 😎😅 🇵🇱🇸🇪
🎤 @sz_janczyk pic.twitter.com/mGRbInfr9s
— Weszło! (@WeszloCom) March 30, 2026
W półfinałowym meczu eliminacji do Mistrzostw Świata z Ukrainą, wygranym przez Szwecję 3:1, Potter desygnował do gry od pierwszej minuty pięciu piłkarzy z angielskiej ekstraklasy, a szóstego wprowadził z ławki.
Byli to: kapitan Victor Lindelöf z Aston Villi, Gabriel Gudmundsson grający na co dzień w Leeds United, pomocnik Brighton & Hove Albion – Yasin Ayari, Anthony Elanga z Newcastle, strzelec trzech bramek – Viktor Gyökeres z Arsenalu oraz Lucas Bergvall, piłkarz Tottenhamu Hotspur. Dla niechlubnego porównania, w reprezentacji Polski z zawodników Premier League wystąpił jedynie Matty Cash, który swoją drogą za spotkanie z Albańczykami zebrał surowe oceny.
Trójka, która może sporo namieszać
To, że Szwedzi mają kim postraszyć, a ich reprezentanci nie bez powodu grają w solidnych europejskich klubach, jest wiadome. Wymownie wygląda już samo porównanie wartości rynkowej najdroższych piłkarzy ze składu Szwecji oraz Polski. Viktor Gyökeres wyceniany na 65 milionów euro, niemal dorównuje łącznej wartości trójki najdroższych Polaków – Jakuba Kiwiora, Matty’ego Casha oraz Nicoli Zalewskiego, których wartość wynosi kolejno 27, 22 i 20 mln. euro. Wiadomo, że wartość rynkowa nie decyduje o wyniku spotkania i w tym aspekcie akurat można przymknąć oko. Na boisku jednak nie będzie na to miejsca, a polscy zawodnicy nie będą mogli sobie pozwolić nawet na chwilę nieuwagi, gdy przy piłce znajdą się wspomniany Viktor Gyökeres, Anthony Elanga, czy Victor Lindelöf.
Nazwisko Gyökeres w polskich mediach robi największy szum i nie jest to niczym zaskakującym, bo mamy do czynienia z napastnikiem światowego topu. Szwed, w kadrze szczególnie imponował skutecznością w dywizji C Ligi Narodów w 2024 roku, zdobywając wówczas dziewięć bramek w sześciu spotkaniach. W tym samym roku został nawet najskuteczniejszym piłkarzem na świecie. Jako zawodnik Sportingu Lizbona strzelił 62 bramki w 63 meczach. Wcześniej granicę 60 strzelonych goli w roku kalendarzowym udało się przekroczyć tylko Leo Messiemu, Cristiano Ronaldo oraz Robertowi Lewandowskiemu. Tym samym Viktor dołączył do grona legend. Imponujące było także strzelenie hat-tricka w ostatnim meczu barażowym przeciwko Ukrainie, dzięki któremu Trzy Korony wciąż liczą się w walce o mundial. Gyökeres występuje obecnie w Arsenalu – na ten moment liderze Premier League, ma na koncie 11 bramek w 29 meczach i plasuje się na 7. miejscu w klasyfikacji najlepszych strzelców ligi w trwającym sezonie.
Viktor Gyokeres scored his first-ever hat-trick for Sweden to put them just one win away from the World Cup 🇸🇪🎩
↳ European Qualifiers™. Every Match. Live & Exclusive on Football's New Home, Stan Sport.#StanSportAU #WCQ pic.twitter.com/DTShk8usq7
— Stan Sport Football (@StanSportFC) March 28, 2026
Duży respekt budzi także grający w Newcastle United Anthony Elanga, drugi najdroższy szwedzki zawodnik. Elanga w tym sezonie Premier League nie zdołał się jeszcze wpisać na listę strzelców, a w 27 meczach zanotował tylko jedną asystę. Jego Newcastle zajmuje średnie, bo 12. miejsce w tabeli. Mimo to Szwed wciąż wydaje się sporym zagrożeniem dla reprezentacji Polski i równie często wymienianym nazwiskiem w kontekście kłopotów, które może przysporzyć naszym obrońcom. Anthony pokazał zresztą, że może być groźny na największej scenie, chociażby w nie tak dawno rozgrywanym meczu Ligi Mistrzów, gdzie strzelił dwie bramki Barcelonie. Przypomniał tym samym kibicom z Europy o swoim niewątpliwym potencjale. Polskim fanom pozostaje liczyć na to, że Szwed w bezpośrednim starciu nie pokaże swojej najlepszej wersji, a jego statystyki bramkowe nie ulegną poprawie.
Sporo krwi może napsuć nie tyle co obrońcom czy bramkarzowi, ale naszym ofensywnym piłkarzom Victor Lindelöf – kapitan Szwecji i lider defensywy. ,
,Nigdy nie jest łatwo grać przeciwko Polsce, ale mogę obiecać, że będziemy gotowi. Oczywiście są dobrym zespołem, z dobrą strukturą. Mają także dobre indywidualności. To zawsze trudne zadanie, ale nie mogę się doczekać i mam nadzieję, że uda nam się zagrać trochę lepiej niż ostatnio i wygrać mecz’’ – mówił w mediach.
Trudno na pewno będzie także Polakom przedrzeć się przez defensywny mur Szwedów z Lindelöfem na czele. To doświadczony zawodnik, od lat grający na angielskich boiskach, który wcześniej był dość solidnym, choć nie pierwszoplanowym ogniwem Manchesteru United. Przemawia za nim z pewnością duże ogranie na najwyższym poziomie. 31-letni obrońca ma na koncie 74 występy w kadrze Trzech Koron i nie odpuści, by poprowadzić reprezentację na kolejne mistrzostwa. Lindelöf w aktualnym sezonie Premier League rozegrał 12 meczów w Aston Villi i zdobył jedną asystę.
Niekompletna szwedzka układanka
Od lat wiadomo, że piłka nożna jest brutalna, a kontuzje potrafią wykluczyć topowe gwiazdy w najmniej oczekiwanym momencie – czy to przed wielkimi turniejami, czy przed meczami tak samo wielkiej rangi, jak choćby baraże. Reprezentację Polski akurat tym razem ta plaga ominęła, a Jan Urban nie może narzekać na brak komfortu przy wyborze zawodników.
Graham Potter, powodów do takiego samego zadowolenia z sytuacji kadrowej swojego zespołu nie ma. Szwedzi będą musieli sobie poradzić bez kilku kluczowych piłkarzy, co z ich perspektywy jest dużym osłabieniem. Dla Polaków to oczywiście korzystna okoliczność, choć wiadomo, że nie powinno się czerpać satysfakcji ze zdrowotnych problemów rywali.
I to jest niestety przede wszystkim smutny obrazek. W maju ubiegłego roku Dejan Kulusevski doznał „niegroźnej kontuzji”.
Mamy marzec, a on wciąż kuleje. Ciekawe, czy kiedyś dowiemy się, co tak naprawdę się stało. pic.twitter.com/rMYps7cPth
— Szwedzka Piłka 🇸🇪 (@SzwedzkaP) March 25, 2026
Mówiąc o nieobecnościach w kadrze Trzech Koron szczególnie wybrzmiewają nazwiska Alexandra Isaka, Viktora Johanssona oraz Dejana Kulusevskiego – wszyscy doskonale znani z angielskich boisk. Atak Szwedów na czele z Gyökeresem już teraz może przyprawiać o dreszcze i śnić się po nocach, a co dopiero, gdyby dołączyli do niego Isak oraz Kulusevski. Co prawda, pierwszy z nich po transferze z Newcastle do Liverpoolu przez długi czas nie spisywał się wybitnie, ale gdy już zaczynał się rozkręcać, dopadła go kontuzja. Okazała się na tyle poważna, że napastnik musiał poddać się operacji. Do gry ma wrócić dopiero pod koniec kwietnia. Isak dotychczas ma na koncie 56 meczów i 16 goli w reprezentacji.
45 spotkań i 5 trafień to z kolei statystyki drugiego nieobecnego, Kulusevskiego. Zawodnik Tottenhamu na boisku pojawił się ostatnio w maju ubiegłego roku. Od urazu minęło więc już sporo czasu, a Dejan wciąż nie jest w pełni sprawny. Można to było zauważyć wówczas, gdy zjawił się ostatnio na zgrupowaniu reprezentacji Szwecji i wyraźnie utykał. Mimo problemów zdrowotnych Szwed cały czas pozostaje ważną postacią zespołu i jako lider wspiera swoich kolegów.
Viktor Johansson, grający na zapleczu Premier League, w Stoke City, rozegrał w reprezentacji dotychczas 12 meczów i typowany był na numer jeden między słupkami. Plany te zostały jednak szybko zweryfikowane, gdy podczas jednego ze spotkań, Johannson nabawił się urazu barku i usłyszał charakterystyczne trzaśnięcie. Mimo bólu kontynuował grę, a to mogło pogłębić kontuzję. Nie brakuje głosów, że gdyby to właśnie on stanął w bramce, polscy zawodnicy mieliby jeszcze większy problem ze znalezieniem drogi do siatki.
Jak będzie w rzeczywistości i czy reprezentanci Polski choć raz zdołają trafić do siatki rywala – przekonamy się dziś na boisku. I choć na papierze nie jesteśmy faworytem, to właśnie taka rola Polakom często sprzyja. Brak presji pozwala grać z większą swobodą, a futbol wielokrotnie pokazywał, że nazwiska nie grają. Nawet te, które co tydzień błyszczą na murawach Premier League. Pozostaje nam już tylko wierzyć, że wieczorem zobaczymy drużynę charakterną, odważną i grającą do samego końca!

