Manchester United w inauguracji 31. kolejki Premier League zremisował w wyjazdowym starciu z Bournemouth 2:2. Emocjonujące spotkanie na Vitality Stadium zakończyło się w kontrowersyjnych okolicznościach związanych z decyzjami arbitra Stuarta Attwella. O postawie sędziego piątkowego meczu wypowiedział się kapitan Czerwonych Diabłów, Bruno Fernandes.

Grudniowa rywalizacja, która zakończyła się rezultatem 4:4, dostarczyła widzom angielskiej piłki niesamowitych emocji. Nie inaczej było podczas piątkowego wieczoru. Choć w pierwszej połowie nie doświadczyliśmy bramek ze strony obu ekip, tak bramkarze nie mogli narzekać na brak zaangażowania. Worek z bramkami w drugiej połowie rozwiązał Bruno Fernandes, wykorzystując rzut karny w 61. minucie. Chwilę potem stan meczu wyrównał Ryan Christie, lecz kilka minut później samobójcze trafienie Jamesa Hilla znów wysunęło Manchester United na prowadzenie. O końcowym wyniku meczu przesądziła skuteczna jedenastka Eli Juniora Kroupiego, podyktowana po faulu Harry’ego Maguire’a na Evanilsonie. Za swoje przewinienie Anglik obejrzał czerwoną kartkę.

Pierwszy gol dla Bournemouth wywołał ogromne poruszenie w mediach społecznościowych. Tuż przed bramką Christiego, w polu karnym gospodarzy doszło do starcia Adriena Trufferta i Amada Diallo. Iworyjczyk został przewrócony przez defensora The Cherries, jednak arbiter Stuart Attwell odmówił podyktowania drugiej jedenastki dla Czerwonych Diabłów. Sytuacja wzbudziła jeszcze większe kontrowersje, gdyż kilka minut później za podobne zagranie Maguire’a arbiter przyznał ekipie Iraoli rzut karny. Głębokie niezadowolenie wobec działań Attwella wyraził między innymi Bruno Fernandes w pomeczowym wywiadzie dla Sky Sports.

„Jesteśmy rozczarowani, bo zrobiliśmy wystarczająco dużo, aby sięgnąć po trzy punkty. Musieliśmy dokończyć to spotkanie cierpiąc i starając się nie stracić gola. Odczuwamy zdenerwowanie naszą postawą, bo mogliśmy wyjść na prowadzenie 2:0, a potem straciliśmy gola.

Nie dostaliśmy rzutu karnego, a następnie przeciwnicy otrzymali jedenastkę w sytuacji, która jest identyczna, jak w przypadku Amada. Jedna kwalifikowała się na rzut karny, druga nie. Zdaję sobie sprawę, że trudno jest sędziemu podyktować dwa rzuty karne jednej drużynie w tym samym meczu. Nie rozumiem jednak, dlaczego VAR nie interweniuje w tej sytuacji lub przy zdarzeniu z Harrym, ponieważ albo każdy z nich to jedenastka, albo żaden.

Amad zbliżał się do momentu, w którym będzie musiał strzelać, a on zostaje odepchnięty. Widać, że coś całkowicie go wytrąca z równowagi. To frustrujące dla mniejszych zawodników. Zawsze mówi się o nich, że są miękcy, a w przypadkach z udziałem gracza o większych gabarytach, kończy się to odgwizdaniem przewinienia. Sądzę, że druga sytuacja to rzut karny, ale uważam również starcie z udziałem Amada za faul. To mogło zmienić przebieg meczu”.

Na portalu X wyjaśnienie werdyktu Stuarta Attwella opublikowało Premier League Match Center, zgodnie z którym VAR przeanalizował i potwierdził decyzję o niepodyktowaniu rzutu karnego dla Manchesteru United. Uznano, że zachowanie Trufferta względem Diallo nie było wystarczające, aby odgwizdać je jako faul.

Choć Czerwone Diabły nie odniosły zwycięstwa, Bruno Fernandes ponownie zapisał się w protokole meczowym. Portugalczyk przeciwko Bournemouth zdobył swojego 106. gola w koszulce z diabełkiem na piersi. Tym razem lider zespołu Michaela Carricka nie dorzucił do swojego dorobku kolejnej asysty i nadal pozostaje z 16 końcowymi podaniami zakończonymi golami partnerów. Pogoń za rekordem asyst Thierry’ego Henry’ego i Kevina de Bruyne będzie kontynuował po przerwie reprezentacyjnej. Następnym rywalem Manchesteru United w rozgrywkach ligowych będzie Leeds United. Derby Róż na Old Trafford odbędą się w poniedziałek 13 kwietnia o 21:00.