W historii angielskiego futbolu wiele klubów płaciło za finansowe lub organizacyjne błędy ujemnymi punktami. Rzadko jednak kara tak brutalnie obnaża sportową słabość drużyny. Sheffield Wednesday w sezonie 2025/26 nie walczy już o utrzymanie – walczy o to, by nie zostać pierwszym klubem w Anglii, który zakończy ligowe rozgrywki z ujemnym dorobkiem punktowym.

Jak wynika z wyliczeń firmy Indigo: Independent Governance z maja 2025 roku, od momentu powstania Premier League aż 35 klubów w EFL zostało ukaranych ujemnymi punktami. Łącznie odjęto im 418 punktów, co doprowadziło do 11 spadków i jednego wykluczenia drużyny z ligi. W sezonie 2025/26 do tej grupy należy dodać Leicester City, ukarane sześcioma ujemnymi oczkami oraz ponownie wyróżnić recydywistę, Sheffield Wednesday, na które nałożono jedną z najwyższych kar w historii – 18 minusowych punktów.

Jest już pewne, że kara punktowa przyczyniła się do 12. relegacji, a na tym być może nie koniec, bo Leicester jest przecież uwikłane w walkę o utrzymanie i po 36 kolejkach znajduje się w strefie spadkowej Championship. Lisy wciąż mają jednak o co grać, bo dla Sheffield Wednesday dalsza część sezonu nie wpłynie już na ich ligową pozycję. Sowy nie mają już matematycznych szans nie tylko na utrzymanie, ale nawet na odbicie się od ligowego dna. Ich spadek do League One został przesądzony już cztery kolejki temu, na domiar złego po przegranej z lokalnym rywalem – Sheffield United.

Piłkarze Henrika Pedersena mają jednak o co grać. W końcówce rozgrywek muszą zrobić wszystko, aby ponownie nie zapisać się niechlubny sposób w historii angielskiego futbolu. W lutym 2300 fanów Wednesday oglądało na Bramall Lane, jak ich drużyna oficjalnie spada z ligi. Żadna drużyna nie przyklepała relegacji tak wcześnie. Teraz zespół z Hillsborough może jako pierwszy angielski klub zakończyć sezon z ujemnym dorobkiem punktowym. Do końca kampanii Championship pozostało 10 kolejek, a The Owls „zgromadzili” minus 7 punktów.

Problem jednak w tym, że 10 meczów w kalendarzu absolutnie nie napawa optymizmem na jakikolwiek dorobek punktowy. Sheffield przegrało wszystkie z 12 ostatnich meczów w Championship, a seria porażek wynosi 13, jeżeli dołożymy do tego pucharową klęskę z Brentford. Biorąc pod uwagę wyłącznie boisko, punktują w tegorocznych rozgrywkach z zatrważającą średnią 0,3 punktu na mecz, więc szybka matematyka pozwala nam oszacować ich szansę na wydostanie się spod punktowej kreski. Szukając ostatniego zwycięstwa Wednesday, musimy cofnąć się aż do 20 września 2025 roku. Bramki Barry’ego Bannana i George’a Browna zapewniły wtedy jedyne, jak do tej pory, zwycięstwo w tym sezonie.

Najwyższe kary punktowe w historii. Nikt nie skończył tak źle, jak Sheffield Wednesday!

Kara punktowa dla Sheffield Wednesday jest trzecią najwyższą w angielskiej piłce nożnej. Na bardziej dotkliwe sankcje naraziło się tylko Derby County w sezonie 2021/22, kiedy to odjęto im 21 oczek oraz Luton Town w sezonie 2008/09, ukarane 30 minusowymi punktami. The Rams mimo tak dotkliwej kary niemal do samego końca liczyło się w walce o utrzymanie, kończąc sezon z dorobkiem 34 punktów, a Luton Town uzbierało 26 oczek, zamykając tabelę League Two. Sytuacja klubu ze Steel City jest jednak na tyle zła, że nawet bez kary pobiliby prawdopodobnie rekord najmniejszej liczby punktów w Championship. Ten należał wcześniej do Rotherham United z sezonu 16/17 i ich 23 oczek.

Żeby znaleźć przypadki podobne do czerwonej latarni Championship, musimy przenieść się poza struktury angielskiego futbolu. Nieopodal, bo w Walii, a konkretnie w tamtejszej Cymru Premier taka sytuacja miała miejsce w 2023 roku. Drużyna Airbus UK Broughton o bardzo wdzięcznym przydomku The Wingmakers nie tylko rozegrała fatalny sezon, przegrywając 30 meczów i remisując zaledwie 2. Naraziła się też na karę sześciu ujemnych punktów za wystawienie w meczu nieuprawnionego zawodnika. Spięli tamte rozgrywki ciekawą klamrą, bo stracili w nich równo 100 bramek.

Podobny los spotkał bułgarski zespół Chernomorets Burgas Sofia. Pod względem straconych bramek poszli jeszcze bardziej na całość, bo było ich aż 127, podobnie nie wygrali żadnego meczu, zremisowali jeden i przegrali aż 29. Sezon 2006/07 skończyli jednak z dorobkiem minus dwóch punktów, bo ukarano ich trzema ujemnymi oczkami za niewystarczającą liczbę młodzieżowców w kadrze.

Angielski futbol zna też przypadek, w którym drużyna nie mogła zmierzyć się ze swoją karą punktową. W sezonie 2019/20 Bury FC nie było w stanie uporać się z potężnymi problemami finansowymi i ostatecznie zniknęło na pewien czas z piłkarskiej mapy Anglii. Początkowo The Shakers otrzymali karę 12 ujemnych punktów za postawienie klubu w stan likwidacji, ale po tym, jak nie byli w stanie rozegrać żadnego z pięciu pierwszych meczów sezonu League One, zostali oficjalnie wykluczeni z rozgrywek. Bury musiało odrodzić się jako tzw. klub feniks i dzisiaj gra już na ósmym poziomie rozgrywkowym.

Winowajca przegoniony, ale klub nadal czeka na nowe otwarcie

Sheffield Wednesday prawdopodobnie nie znalazłoby się w takiej sytuacji, gdyby nie fatalne rządy Dejphona Chansiriego. Ten sezon poprzedziło chaotyczne lato, w którym klub pożegnał się z dużą częścią seniorskiej kadry, a ówczesny właściciel kilkukrotnie zalegał z wypłatami dla zawodników i pracowników. W pewnym momencie nie mogliśmy mieć nawet pewności, że drużyna będzie w stanie rozpocząć zmagania w Championship.

Najczarniejszy scenariusz się jednak nie sprawdził i mocno osłabione Sheffield stanęło do nierównej walki z rywalami. Protesty kibiców, kolejne miesiące bez terminowych wypłat, zamknięcie jednej z trybun na Hillsborough… To wszystko poprzedziło przełomowy dla klubu moment – przejęcie władzy przez zarząd komisaryczny. Październikowy koniec ery Chansiriego wprowadził do klubu mnóstwo świeżości i przyciągnął na stadion tłumy kibiców. Wszyscy wiedzieli, że jest za późno, żeby uratować ligowy byt, ale tak dobrej atmosfery wśród kibiców nie obserwowano od dawna.

Administratorzy, którzy przejęli kontrolę nad klubem, rozpoczęli starania o jego sprzedaż. W grudniu wybrano preferowanego kupca, ale kilka tygodni później ten wycofał się z transakcji. W piątek klub zakończył kolejny etap przyjmowania ofert. Jednym z faworytów do przejęcia tego statusu jest postać doskonale znana ze środowiska, a mianowicie Mike Ashley. Były właściciel Newcastle United od dłuższego czasu jest wymieniany w gronie potencjalnych kandydatów.

W międzyczasie styczniowe okienko transferowe nie przyniosło dobrych wieści w kontekście poprawy formy sportowej. Po dziesięciu latach z Sheffield pożegnał się kapitan i współczesna legenda, Barry Bannan. Szkot przeniósł się do Millwall, z którym walczy o awans do Premier League. The Owls byli też zmuszeni sprzedać młodego napastnika Baileya Cadamarteriego do Wrexham.

W całej tej smutnej historii sezonu 2025/26 w wykonaniu Wednesday można mieć jednak poczucie, że udało się uniknąć najgorszego. Klub nie zniknął z piłkarskiej mapy i po spadku będzie mógł zacząć myśleć o powrocie na zaplecze angielskiej ekstraklasy. Kadrowo, strukturalnie i organizacyjnie jest to jednak tak rozbity zespół, że nowi właściciele będą musieli zmierzyć się z naprawdę wymagającym zadaniem.