Mecz Arsenalu z Mansfield Town po losowaniu jawił się jako jedna z najmniej ciekawych par 5. rundy FA Cup. My jednak wysłaliśmy naszego człowieka, by „przypilnował” widowiska. Z zadania wywiązał się znakomicie, no i dostaliśmy świetne spotkanie!
Już skład Kanonierów dużo mówił o tym, z jakim zamiarem przyjechali na One Call Stadium. Ujrzeliśmy w nim 2 napastników i 4 skrzydłowych przy zaledwie 3 obrońcach, a jednym z nich był 16-letni Marli Salmon. Mansfield nie było w dobrej formie, ostatnim zwycięstwem przed tą rywalizacją była wygrana w 4. rundzie Pucharu Anglii przeciwko Burnley na Turf Moor.
🔴 𝗧𝗘𝗔𝗠𝙉𝙀𝙒𝙎 ⚪️
🆕 Salmon makes first start
👏 Dowman becomes our youngest-ever FA Cup player
©️ Jesus skippers the sideLet's book our spot in the next round, Gunners ✊
🤝 Presented by @deel
— Arsenal (@Arsenal) March 7, 2026
Początek był imponujący, a znakomicie pokazywał się wracający po kontuzji Max Dowman, motor napędowy drużyny Mikela Artety. Potem jednak inicjatywę przejęli zawodnicy Mansfield, którzy co chwilę tworzyli zagrożenie pod bramką Kepy. Wiele można było o 14. zespole League One powiedzieć, ale na pewno nie to, że przestraszyli się jednego z faworytów do wygrania całych rozgrywek. W końcówce pierwszej połowy doskonale uderzył Noni Madueke, i fantastycznie broniący do tego momentu Liam Roberts musiał skapitulować. Kibice lidera Premier League mogli pomyśleć, że nic złego ich drużynie się już dzisiaj nie wydarzy.
Noni Madueke goal 🔥 pic.twitter.com/NAerz8UmOg
— ★ (@sivvlp) March 7, 2026
Nic bardziej mylnego! W przerwie meczu trener Nigel Clough wprowadził na boisko Willa Evansa, a ten po błędzie Salmona pomknął ile sił w nogach na bramkę i płaskim strzałem doprowadził do wyrównania. Wobec tego Arsenal musiał ponownie ruszyć do ataku, by uniknąć potencjalnej dogrywki. Wydawało się, że musi nastąpić to po sytuacji, w której wychodzili w 5 zawodników na 2, a i tak słabo grający Gabriel Jesus gola nie strzelił, obrońca wybił piłkę z linii bramkowej. Dosłownie dwie minuty od tej okazji wreszcie się udało, a strzelcem okazał się specjalista od meczów z Tottenhamem – Eberechi Eze. Anglik z około 14. metra uderzył nie do obrony w samo okienko, nadając jednocześnie niebywałej siły swojemu uderzeniu.
Will Evans equalizes !!!
Mansfield 1-1 Arsenal https://t.co/XIM67F5xaK
— Chippy-Chips (@Chippy20Chips) March 7, 2026
The Stags nie chcieli jednak kończyć swojej pięknej przygody w FA Cup i tym razem to oni zerwali się do natarcia, lecz nie przełożyło się to na kolejnego gola. Przez to więcej miejsca zyskali gracze formacji ofensywnej Arsenalu, lecz Liam Roberts wciąż trzymał swój zespół przy życiu swoimi interwencjami. Do samego końca Kanonierzy nie mogli być pewni swego, a w 3. minucie czasu doliczonego rezerwowy Oliver Irow zmarnował genialną sytuację na wyrównanie stanu rywalizacji. Ostatecznie kopciuszek nie odmienił swojego losu i przegrał, ale schodzić z boiska mógł z podniesionym czołem. Oddali aż 18 strzałów (1 mniej niż Arsenal), z czego 5 uderzeń było celnych
MANSFIELD TOWN – ARSENAL F.C 1:2 (0:1)
41′ Noni Madueke
50′ Will Evans
66′ Eberechi Eze

