Wolverhampton Wanderers to bardzo nietypowi goście na przyjęciu zwanym Premier League. Zostali już wyproszeni z imprezy i zbierają się do opuszczenia lokalu. Wieczór się dla nich kończy, ale skoro nie mają już nic do stracenia, to… znokautują wyprowadzających ich ochroniarzy i wyjdą sami. Dzisiejszego wieczora w roli pobitego ochroniarza wystąpił Liverpool. Mistrzowie Anglii sensacyjnie przegrali z Wolverhampton 2:1. 

Starcie mistrza z outsiderem

Odkąd na Molineux pogodzono się ze spadkiem do Championship, drużyna Wolves zachwyca ambicją i wolą walki. Po remisie z Arsenalem (2:2) i wygranej w derbach z Aston Villą (2:0) przyszedł czas na starcie z ekipą The Reds. Liverpool potrzebował punktów na terenie outsidera, aby pozostać w grze o TOP4. W ligowej tabeli pomiędzy tymi zespołami jest przepaść, jednak mimo to mistrzowie Anglii musieli być gotowi na ciężką przeprawę.

Spotkanie rozpoczęło się spokojnie. Pierwszą groźną okazję miał Cody Gakpo, który w 8. minucie sprawdził czujność José Sá. Ze strony Wolves sporo zamieszania starał się robić Jackson Tchatchoua, jednak brakowało mu dokładności w dośrodkowaniach z prawej strony. W pierwszej połowie to Liverpool kontrolował przebieg spotkania, jednak dominacja w posiadaniu piłki nie przekładała się na sytuacje strzeleckie. Bardzo elektryczny był Ryan Gravenberch, notując kilka fauli i żółtą kartkę. W 36. minucie niemoc w kreacji próbował przełamać Dominik Szoboszlai, jednak kąśliwe uderzenie z dystansu wyłapał bramkarz. Do przerwy żadna z drużyn nie była już w stanie stworzyć klarownych sytuacji.

Stadion zjednoczył się dla Diogo Joty

Po pierwszej połowie w pamięci najbardziej utkwić mógł moment jedności fanów Wolverhampton i Liverpoolu. Osobą, dla której fani zjednoczyli się w burzy oklasków był Diogo Jota. Tragicznie zmarły zawodnik występował w barwach obydwu klubów i w każdym z nich zaskarbił sobie wielką sympatię fanów. Portugalczyk został upamiętniony owacją po 18 minutach gry, co stanowiło nawiązanie do numeru, z jakim występował na Molineux.

Gakpo w roli… obrońcy Wolves. Niewiarygodny pech Curtisa Jonesa

Liverpool od samego początku drugiej połowy zdecydowanie zaatakował. W miejsce Gravenbercha pojawił się Curtis Jones. Mistrzowie Anglii mocno napierali i wywalczyli rzut rożny. Po dośrodkowaniu zakotłowało się pod bramką José Sá. Niewiele zabrakło, a pomocnik The Reds zaliczyłby prawdziwe wejście smoka, jednak jego próba wepchnięcia piłki do siatki została udaremniona przez znakomite wybicie… Cody’ego Gakpo.

Szalona końcówka i wielka sensacja. Andre ucisza mistrzów Anglii!

Scenariusz spotkania nie zmieniał się. Liverpool groźnie atakował, jednak nie potrafił przełożyć swojej dominacji na zdobycze bramkowe. W 78. minucie meczu stratę w akcji ofensywnej zanotował Alexis Mac Allister. Błyskawicznie długim podaniem obsłużony został Tolu Arokodare, który zdołał zgrać piłkę do wbiegającego w pole karne Rodrigo Gomesa. Zawodnik Wolverhampton sprytną wcinką pokonał Alissona. Gospodarze objęli prowadzenie po pierwszym celnym strzale w meczu! Liverpool błyskawicznie odpowiedział. Techniczny strzał Rio Ngumohy z trudem odbił Sá. Chwilę później nastąpiło wyczekiwane przełamanie największej gwiazdy The Reds. Bellegarde niedokładnie zagrał do tyłu, co wykorzystał Mohamed Salah. Egipcjanin przejął piłkę, pognał w kierunku bramki i mocnym strzałem dał wyrównanie swojej drużynie. Było to pierwsze trafienie Salaha w Premier League od 1 listopada. Chwilę później do bramki mógł dołożyć jeszcze asystę, jednak fatalnie rozegrał kontratak Liverpoolu. Wydawało się, że podrażniona ekipa mistrzów Anglii ostatecznie przełamie defensywę gospodarzy. Swoją okazję miał Virgil Van Dijk, jednak nie wykorzystał dośrodkowania Rio. W 4. minucie doliczonego czasu gry Liverpool nadział się na kolejny cios Wolverhampton. Andre podjął odważną decyzję o strzale zza pola karnego. Piłka odbiła się od nóg Joe Gomeza i minęła bezradnego Alissona. Molineux eksplodowało, a trener gospodarzy Rob Edwards z radości biegał wzdłuż trybun. Wilki ugryzły kolejnego potentata!

WOLVERHAMPTON WANDERERS – LIVERPOOL FC 2:1 (0:0)

78′ Rodrigo Gomes
83′ Mohamed Salah
90’+4 Andre