Wayne Rooney to bez wątpienia ikona całej angielskiej piłki. Wybitny napastnik pochodzący z Liverpoolu pierwsze kroki stawiał w barwach Evertonu. Jeszcze jako nastolatek trafił na Old Trafford, gdzie później stał się legendą Manchesteru United. Jego kariera na boisku była pasmem wielkich sukcesów i pięknych bramek. Niestety praca w roli trenera okazała się bolesnym doświadczeniem w jego życiorysie.

Wątek pracy legendarnego napastnika został poruszony podczas dyskusji w Kanale Sportowym. Mateusz Klich oraz Sławomir Peszko dzielili się tam swoimi spostrzeżeniami. Klich grał pod wodzą Anglika w amerykańskim klubie DC United. Dzięki temu z bliska poznał jego system treningowy oraz styl zarządzania.

Pomocnik zwrócił uwagę na kluczową rolę współpracowników w sztabie szkoleniowym:

„Dobry, ale potrzebuje pomocy właściwych asystentów. Sztab jest ważny”.

Zupełnie inną perspektywę przedstawił Sławomir Peszko. Według niego ocena Anglika bywa często niesprawiedliwa i powierzchowna:

„Przypięta jest łatka, że jak trener jest zadbany, profesjonalny, to bardziej wiarygodny i na właściwym miejscu. A Rooney, który jak chce – napije się piwa, ma wywalone na wszystko, jest oceniany źle. A może to właśnie Wayne ma większą wiedzę i iskierkę do bycia trenerem?”.

Mimo tych opinii twarde wyniki na ławce nie bronią byłego napastnika. Praca w Birmingham City trwała zaledwie 83 dni. Była to sportowa katastrofa. Zespół pod jego wodzą zanotował gwałtowny spadek w ligowej tabeli.

Niepowodzeniami zakończyły się również etapy w Plymouth Argyle oraz DC United. Choć przez moment spekulowano o powrocie Anglika do Premier League w roli asystenta Davida Moyesa w Evertonie, trenerska rzeczywistość ostatecznie przerosła dawną gwiazdę.

Mimo braku sukcesów na ławce, jego status legendy w Manchesterze United oraz całej Premier League pozostaje nienaruszony. Kibice zawsze będą pamiętać go przede wszystkim jako genialnego strzelca i wybitnego piłkarza, który na zawsze zapisał się w historii angielskiego futbolu.