Franciszek Smuda mawiał kiedyś, że lubi o coś walczyć, bez względu na to, czy walczy o spadek czy o mistrzostwo. Tottenham odebrał te słowa wyjątkowo poważnie. Kilka miesięcy po zdobyciu europejskiego trofeum widmo relegacji zajrzało w oczy kibiców i działaczy na Tottenham Hotspur Stadium. Spurs są przygotowani na scenariusz zagłady. Co czeka klub po spadku do Championship? 

Tegoroczny sezon jest wyjątkowo trudny dla fanów Kogutów. Kadencja Thomasa Franka okazała się być pasmem mniejszych i większych kompromitacji, ale co najgorsze, zakończyła się w momencie, w którym Tottenham dołączył do grupy walczącej o utrzymanie w Premier League. Ange Postecoglou, broniąc kolegi po fachu, wskazał, że problemy klubu nie są wyłącznie winą trenerów. Sytuację w ligowej tabeli miał uratować Igor Tudor, jednak jego wejście do klubu nie poprawiło pozycji klubu. Trener, który miał być strażakiem, dolał oliwy do ognia rozpoczynając pracę w północnym Londynie od dwóch porażek. Przy rosnącym w sile West Hamie Spurs są realnie zagrożeni spadkiem.

Jak donosi David Ornstein, Tottenham jest przygotowany na wypadek degradacji. W swoim raporcie dziennikarz poinformował o tym, że kontrakty zawodników zawierają zapisy, na mocy których możliwa jest redukcja zarobków piłkarzy po spadku. W przypadku zdecydowanej większości z nich mowa o redukcji wynagrodzenia nawet o 50%! Jeśli czarny scenariusz rzeczywiście się ziści, latem możemy być świadkami drastycznych cięć w północnym Londynie.

Co ciekawe, rygorystyczne zapisy zostały wprowadzone do umów przez Daniela Levy’ego, jeszcze przed jego odejściem z funkcji prezesa wykonawczego. Dzięki temu szef Tottenhamu zabezpieczył swój były już klub przed finansową katastrofą po ewentualnej relegacji. Jeśli drużyna Igora Tudora nie znajdzie sposobu na wygrywanie, ruch Levy’ego okaże się nie tylko sprytny, ale również i proroczy.